25 września 2017

[Recenzja ambasadorska] „Mroczne Postscriptum” Karolina Wiaczewska. Nigdy nie wiesz, co czeka na Ciebie tuż za rogiem...





Wydawnictwo MaMiKo

Ilość stron: 98


Autorka pojawiła się u mnie na blogu ze swoją debiutancką pozycją „Kalecznicy”. Już wtedy dała się poznać jako twórczyni niesztampowo podchodząca do obranego przez siebie tematu. Nie inaczej jest i tym razem. „Mroczne Postscriptum” to odrębne historie, opowiedziane prostym, nieskomplikowanym językiem, zakończone mrocznym, bądź zupełnie nieoczekiwanym zwrotem akcji. Jestem też przekonana, że każde z nich jest świetnym preludium do tego, by rozwinąć je na dłuższą opowieść. 


W swych krótkich opowiadaniach autorka zawiera całą gamę emocji, wyrazistych bohaterów, których ulokowała w skrajnie różnych sytuacjach. Wszelkie wydarzenia z ich życia mają sugestywny wpływ na ich charakter, zmienność nastrojów oraz co najważniejsze na ich bliskich, czy otoczenie, w jakim przyszło im żyć. Pod względnym obrazem skupiającym uwagę na głównym bohaterze, autorka odziera nasze wady, dopisując w ten sposób postscriptum 




Wiaczewska, jako swoich bohaterów, o których chce nam opowiedzieć wybiera jednostki osobliwe, indywiduum, często skupiające się na sobie. Egocentryzm jest tym, które obiera każda z nich, przy okazji wytykając nam nasze zaślepienie i dbałość o swój interes. Autorka próbuje też odpowiedzieć na istotne pytania, jak wiele jesteśmy w stanie oddać, ile zastawić fałszywej ruletce, często sięgając dna, zaprzedając duszę diabłu, by tylko osiągnąć swój cel. Sięgając do wielu ludzkich dusz, autorka ukazuje pewien schemat, często powtarzający się model nabytych cech charakteru, podpatrzonych sposobów na życie, nie grzesząc uczciwością, zrozumieniem, czy ludzkim odruchem empatii.


Mnie ujęło kilka z nich: Przewrotny pakt, Czerwony płaszczyk, Skruszony bursztyn, Larwa, Psi los.

 
I bez wątpienia, śmiało mogę powiedzieć, że być może pozornie tylko opowiadanie jest jednym z prostszych form literackich. Pozornie. Opowiadanie swoją krótką formą wcale nie należy do takich łatwych. Wiaczewskiej udało się to pod wieloma względami. Każde z nich jest na swój sposób wyjątkowe, o innym zabarwieniu, ale łączy je mądry, przemyślany, wręcz refleksyjny wymiar. 


„Mroczne Postscriptum” polecam wszystkim, których interesuje nie tylko ten rodzaj literacki, ale którzy chcą poznać nieco inną stroną ludzkiej świadomości. Mroczniejszej, zagadkowej, tajemniczej, w obliczu wyzwań nieco zagubionej. W labiryncie pozorów, przywdziewając maski, gdy nadejdzie czas zacznie się nam śmiać prosto w twarz nasza pycha i duma, wychylające się nieśmiało z kieszeni. Autorka dokonała swoistego rozrachunku z ludzkimi wadami i często popełnianymi życiowymi błędami, w naszym mniemaniu określane terminem świadomych decyzji. 


Polecam!



Za egzemplarz z dedykacją dziękuję Autorce :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz