14 listopada 2017

„Marzena M” Agnieszka Jeż i Paulina Płatkowska. Spora dawka śmiechu i ważnych decyzji przemeblowujących życie...





Wydawnictwo Edipresse Książki

Ilość stron: 304


Zdecydowanie okładka książki niezbyt oddaje treść książki, w której buzuje od uczuciowych zawirowań, poważnych decyzji i powodów tak silnej motywacji, by Marzena wreszcie przejrzała na oczy i złapała w ręce swój los. Ale to tylko moje zdanie, raczej widziałabym ją w zdecydowanie innej tonacji kolorystycznej, co nie ulega wątpliwościom, że napawa takim optymistycznym akcentem, w końcu Marzena postawiła na zmiany. Nie wiem dlaczego zdecydowana większość uważa wiek 44 lat za wiek średni? Nie wiem, czy będę chciała, żeby w tym wieku ktoś określał mnie mianem pani w średnim wieku, jakieś to nienaturalne. W tym wieku jest główna bohaterka książki Marzena Małecka, matka nastoletniej Niki i żona niespełnionego artysty malarza.


Niby to już było, jakby powtórka z rozrywki, ale zdecydowanie inny styl autorek, okraszony naprawdę sporą dawką dobrego humoru i dystansu do świata powoduje, że ta historia nabiera zupełnie innego znaczenia. Co z tego, że Marzenie zawali się poukładany świat, skoro on od dawna taki właśnie istniał. Mareczek, jako zadufany, wiecznie niezainspirowany artysta w ogóle nie zarabia, przesiaduje w domu nie dbając kompletnie o porządek, czy dobro swojej rodziny. Nie zarabia, nie dokłada się do życia, nie interesuje go nawet jego nastoletnia córka. A Marzena dwoi się i troi, by rodzina żyła w miarę dostatnio. Szla goryczy przeleje się, kiedy Nika odkryje prawdziwe zajęcie ojca. 


Lekki styl, świetny pomysł na fabułę, cięty język, niesztampowi bohaterowie, to najlepsze elementy tej opowieści. Opowieści o silnej kobiecie, która czasem miewa też wątpliwości, o poważnych decyzjach, świadomości płynących z niej konsekwencjach, o lękach i obawach, przyjaciółkach, na których zawsze można polegać. Zmiany w życiu Marzeny nastąpią dosyć dynamicznie, ale konkretnie. Kobieta wie, że jeśli nie podejmie ich teraz, może się zawahać i już takiej odwagi na nie nie nabierze. W ogóle, tak myślę, Marzena jest takim przykładem do naśladowania. Pozytywnie nastraja do tego, by nie bać się marzeń, osiągać wszystko, co w zasięgu naszego wzroku, odgradzać się od negatywów i tych, którzy przytłaczają nas swoim negatywnym nastawieniem.




Nigdy nie jest za późno na zmiany. Wystarczy jakiś impuls, iskierka do tego, by postawić sobie cele przed oczyma i brnąć przed siebie, nie oglądając się. Ujęła mnie również postawa Niki, która nie oskarżyła matki o rozbicie rodziny, tylko popychała do zmian, stanęła po stronie rodzicielki, wykazując w pełni zrozumienie i dojrzałość, której niestety zabrakło Markowi. Sporą dawkę humoru dostarcza również matka Marzeny. Teksty po prostu ścinają z nóg:

„- Nie posikałaby się, pyszczku. Wiesia wzięła się za siebie i nosi kulki Kegla. Tak się zaparła, że nawet jak idziemy na kije, to je wkłada. Tylko raz, jak jej powiedziałam coś śmiesznego, to była draka, bo jej się wysunęły i nie miała jak poprawić, akurat w parku było pełno ludzi.”


„Marzena M” Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej to świetna lektura na poprawę humoru, niosąca ze sobą też wiele refleksji. Zmiany są w życiu potrzebne, tylko czasami trzeba umieć dostrzec możliwości, otworzyć się na nie, brać z życia pełnymi garściami. To książka przy której nuda Wam zdecydowanie nie grozi. Można się zreflektować, ale i pośmiać.


Szczerze polecam!



Za egzemplarz dziękuję:







1 komentarz:

  1. Czasem mam ochotę sięgnąć po coś lekkiego co poprawiłoby mi humor. Będę pamiętać o tej książce. ;)

    OdpowiedzUsuń