Wydawnictwo e-bookowo.pl
Ilość stron: 345
Nowość wydawnicza
„Noc była ciepła i bezgwiezdna. Gęstą suknią swej odwiecznej tajemnicy zakrywała wspaniałą mozaikę lasów, jezior, łąk, pól i kaszubskich wioseczek.”
Gdybym miała oceniać okładkę, to zdecydowanie „Eksplozje Króla Kaszub” otrzymałyby ocenę negatywną. Gdybym miała wybierać w księgarni książkę po okładce, przez swą krzykliwość i trącającym na odległość kiczem, nigdy bym po nią nie sięgnęła. Dlaczego? Jestem wzrokowcem i bardziej uwodzą mnie okładki zdecydowanie stonowane. Ale... wiem, że wiele osób kieruje się pierwszym błyskiem myśli i wezmą tę książkę do rąk po to, by odkryć płynące z niej tajemnice i przekonać się, jak ma się okładka i dwuznaczny tytuł do treści.
Ta książka jest tak nietypowa i niesztampowa, że czytając człowiek się zastanawia, ile z tego, co napisał autor jest prawdą, a ile fikcją literacką? Czy to taki swoisty rodzaj ironii autobiograficznej, czy opowieść o życiu, w którym więcej było zakrętów, niż prostych ścieżek? Jedno jest pewne, nuda Wam nie grozi. Bruno Banino używa dosyć specyficznego języka, okraszonego typowymi dla Kaszubów zwrotami i określeniami, a przy tym daje upust swoim zwierzeniom.
„Piłka nożna była naszą religią, naszym powietrzem, naszym żywiołem. Jedyną rzeczą, oprócz dopalaczy, alkoholu i panienek, która sprawiała nam przyjemność.”
Bruno Banino jest szaloną postacią. Ma do siebie ogromny dystans, poczucie humoru i lekkość pióra, bo książkę czyta się szybko. Banino urodził się i żyje na Kaszubach. Regionalny patriotyzm przemawia do nas z tej opowieści na tyle, że chce się je poznać z autopsji. Mi osobiście tereny znane, bo żyję po sąsiedzku. Bory Tucholskie graniczą z Kaszubami i Kociewiem. Wszyscy wzajemnie czerpiemy od siebie inspiracje i codzienne rytuały. Wiele opisywanych w książce miejsc jest mi znanych. Podobnie, jak tło społeczne i wiek autora, który rocznikowo jest dwa lata starszy ode mnie, także ta podróż do początków i momentów życiowych była dla mnie niezwykle sentymentalna. To tak, jakby wyjąć stary album i pooglądać dawne zdjęcia.
Niezwykle szczery Bruno Banino nie przebiera w słowach. W swych wywodach nadzwyczaj bezpośredni, nie ubarwia, nie przechodzi obok problemów, pisze wprost. Trudne dzieciństwo, buntownicza młodość, alkohol, dopalacze, romans z ponad siedemdziesięciolatką, ciemne interesy, więzienie, dziwne zawodowe wybory. To eksplozje, wybuchy momentów, które nadały tej opowieści pewien ciąg i rytm, a zabrakło w niej zdecydowanie głębokich uczuć. Nie ma tu mowy o prawdziwej, szczerej miłości, za to są ekscesy i chwile uniesień, które stają się wyznacznikiem chęci posiadania. W drugiej jednak warstwie można doszukać się przewrotności losu autora, który złą sytuację materialną i rodzinną przyćmiewał ekscentrycznymi decyzjami, przyjmując wszelkie tego konsekwencje.
„Eksplozje Króla Kaszub” szokuje, momentami zaskakuje, ale też porusza. Taka prawdziwa opowieść o życiu na tle malowniczych krajobrazów Kaszub, w której nie brak szczerych wywodów, sentymentalnych podróży we wspomnienia, ciętego języka, potoczności. Autor zręcznie przenosi nas w lata swojego dzieciństwa, młodości, trudnych momentów dorosłości, szukania swojego miejsca, zawodowych ścieżek. Brak w niej szczerości uczuć. Co wrażliwszych zniesmaczy, innych zszokuje, jeszcze innych zaintryguje. Jedno jest pewne, Bruno Banino rozpoczął eksplozję pokazów swoich umiejętności. Ciekawe, czym zaskoczy nas znowu, bo z tego co pisze, szykuje dla czytelników kolejną niespodziankę. Apropo niespodzianek! Jedną z nich znajdziecie na końcu książki!
Szczerze polecam!
Za książkę i lekturę dziękuję Autorowi


Czuję, że jest to coś w klimacie Borata. Mnie przekonałaś! Zamawiam w Empiku.
OdpowiedzUsuń