Wydawnictwo Novae Res
Ilość stron: 272
Przedpremierowo
Uwielbiam stare, klimatyczne fotografie, noszące w sobie jakieś tajemnice, obce, a zarazem bliskie, nieodgadnione, konfrontujące się z rzeczywistością swoją majestatycznością, stąd wątek starej mapy ilustrującej fragment Dolnego Śląska był niezwykle intrygujący i sprawił, że całą czytelniczą uwagę poświęciłam na odkrywanie z Adamem jej przekazu i aspektu, jaki w sobie nosiła. Autor wykazał się precyzją w kreowaniu psychologicznym swoich bohaterów, co nadaje powieści jeszcze większej nieprzeciętności i pobudza naszą wyobraźnię.
Główny bohater Adam jest genealogiem. Swoim klientom oferuje usługi na wysokim poziomie, bo do każdego zlecenia podchodzi z pracowitością i młodzieńczą zaciętością, która doskonale wpasowuje się w przewodni element jego pasji. Kiedy będąc w archiwum starszy pan poprosi go o pomoc, Adam nawet się nie spodziewa, że to przypadkowe spotkanie wywoła lawinę tajemniczych sytuacji, które wyposażą go we wspomniany fragment starej mapy oraz drzewa genealogicznego pewnej rodziny. Zagadka jest o tyle ciekawa, że mężczyzna poprosi o pomoc swoją koleżankę ze szkoły Annę, speca od zabezpieczeń komputerowych. Wir niebezpieczeństw uruchomi się wraz ze złamaniem hasła.
Ciekawie skonstruowana sylwetka pary bohaterów, którzy przemierzają liczne zaułki, przebijają się przez trudne szarady barier, by dojść do sedna tajemnic i próbować je rozwikłać dostępnymi środkami, nierzadko naginając reguły, czy zasady, jakimi kierują się w życiu. Przypominają mi trochę duet słynnego filmu „Kod da Vinci” Robert Langdon i Sophie Neveu. No i nie brakuje tutaj wątków z prywatnego życia bohaterów, którzy ewidentnie coś do siebie czują. Anna marzy o rodzinie, jednak nie jest w stanie na tyle zaufać Adamowi, by móc powiedzieć, że to mężczyzna, z którym chce spędzić resztę swojego życia. A Adam? No cóż. Ta para to mieszanka wybuchowa. Oboje temperamentni, młodzi, dociekliwi. Każde z nich, to ewidentne indywiduum, buzujące organizmy emocji, wątpliwości i uczuć, które przeplatają się razem z odsupływaniem zagadek, w które przedziera się duch przeszłości.
Gołębiowski stworzył trzymającą w napięciu historię, która przeplata się z retrospekcyjnymi wspomnieniami i trudną przeszłością. Autor nie pozwala czytelnikowi na zbyt szybkie rozwikłanie zagadki. Rozsmakowuje się w kreśleniu intrygi, jak najlepszym deserem. Myli tropy i tworzy wokół bohaterów specyficzny klimat, który znakomicie oddaje zagadkową fabułę, nastraja tajemniczą aurą. Autor wykazał się plastycznymi opisami rozbudzającymi naszą wyobraźnię oraz lekkim, płynnym językiem, który sprawia, że akcja w ogóle nie zwalnia, a jeszcze bardziej nakręca spiralę wątpliwości i specyficzności.
Nawet sobie nie wyobrażamy, że takich miejsc, jak to na Dolnym Śląsku jest znacznie więcej. Każde osnute mgłą przeszłości i wyjątkowością tworzą mozaiki tajemnic, odkrycie których sprawiłoby niejednemu pasjonatowi historii ogromną radość.
Szczerze polecam!
Na okładce znajdziecie też moją rekomendację :)
Za egzemplarz przed premierą, dziękuję:




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz