Puffin Print Limited
Ilość stron: 84
Nowość wydawnicza
***
już noc
w górze najpiękniejsze lampiony świata
rozmyślam jak co dzień
nawlekając chwile o smaku malin
na jedwabną nitkę
mrużę powieki i jestem senna
w dzbanie źródlana woda -
w niej ja
Spotkanie z poezją Reny Starskiej, to spotkanie pełne delikatności, subtelności i magii masy bursztynowej, która formułuje na nowo definicję poezji. W ogóle mam to szczęście i przyjemność spotykać na swoich poetyckich szlakach tak niesamowicie inspirujących poetów, którzy przywracają wiarę w siłę i potęgę poezji, której duch pozostanie nieśmiertelny do końca. Poezja pisana z serca zawsze znajdzie swojego adresata, a wierzę, że poezja Reny Starskiej trafi do niejednego otwartego na wrażliwość i subtelność serca, bo warta jest odkrycia każdego.
Ktoś mądry kiedyś powiedział, że najważniejszą księgą jest Życie, że to właśnie o nim pisze się najtrudniej. I to jest najszczersza prawda. Rena Starska zrobiła to wyśmienicie. Uczta duchowa zaserwowana przez poetkę łączy w sobie kobiecość, delikatność oraz trafność spostrzeżeń, które przeplatają się z wnikliwymi obserwacjami codzienności. Ale jest jeszcze coś, co dodaje tej poezji wyjątkowości – osobisty wydźwięk wierszy, w których poetka oddaje cząstkę swojego świata, swoje indywiduum, czego czasami w poezji brakuje: „(...) sercem wędruję w słowach/ niektórzy je później przytulają/ latawcem na wietrze/ omijam niezrozumienie// pomiędzy oddechami jestem poetką/ na wzgórzach kołysze mnie wiatr/ zapisuję litery uderzeniami serca// dzisiaj jestem tutaj – dla Ciebie/ jutro także będę - / będę echem w bursztynie...”. Zapis ten sugestywnie świadczy również o tym, czym dla poetki jest poezja sama w sobie – suspensem, oddechem, życiem, którym chce się dzielić z innymi.
Bursztyn jest szlachetną masą, daje się dowolnie formować, przybierać każdy kształt. Z poezją Reny Starskiej jest podobnie. Słowo poetyckie zamknięte w trzech rozdziałach, wieńczą wiersze malowane słowem niezwykle sugestywnie. Wiele w nich osobistych emocji i doznań poetki, odkryć, ubierania w słowa bliżej nieokreślone, obce fragmenty bytu, jak kawałki rozbitego szkła: „ubieram moje słowa w okładki/ niech przynajmniej one nie będą nagie...”. Każde słowo, wyraz ma tutaj moc tajemną, wyrazistą, zgłębioną, dotykającą najczulszej struny serca. Rena Starska daje nam w tych wierszach wiele siebie i swoich uczuć, nie wstydzi się pisać o tęsknotach za bliskimi, tych, których fizycznie nie ma. Bardzo wymowny i poruszający jest wiersz dedykowany mamie poetki: „czy można/ rozłączyć dusze/ odcinając pępowinę/ gdzieś tam gdzieś tu może/ lustro cienie strumień słońca...”. Poetka przywołuje z pamięci obrazy przeszłości, wspomnienia, ale budując swoje życie dalej dotykając spraw nam bliskich i wciąż ziemskich, które oznaczać powinny się priorytetami. Rena pięknie pisze o miłości – tak delikatnie i subtelnie: „może przeczytasz dziś kolejny wiersz/ zanurzysz dłonie w miłości/ która nie ma końca...”. Łączy elementarność z marzeniem, senność z pragnieniem. Wierszem „Podróż” poetka uzmysławia nam odwieczną człowieczą wędrówkę, szukanie swojego miejsca, losów porozrzucanych jak kartki kalendarzy, ale z nieodłącznym przesłaniem, bo wędrówka w samotności, to złe rozwiązanie: „ ...i odnajdę drogę do ciebie kochany/ będę tam gdzie będziesz ty/ będę tam”.
Dla mnie poezja Reny Starskiej to za każdym razem odkrywanie czegoś nowego, doświadczanie górnolotnych uniesień, nakreślanie nowych słów, ale też muśnięcia delikatnych emocji. Najnowszy tomik poetki zatopiony w całej palecie barw, emocji, uczuć, to wszystko, czego doświadcza człowiek na co dzień, ale tych ulotności zdaje się za bardzo nie dostrzegać. Rena łapie te chwile i zatapia w bursztynowym odcieniu, by wyjąć w dowolnej chwili i móc ogrzać się tym pięknem, subtelną formą każdego z wierszy. Co zdaje się być znakiem rozpoznawczym Jej twórczości, to nie tylko bliska każdemu tematyka, ale wyjątkowość strof osadzonych w codzienności.
Wiersze z „Echa w bursztynie” są wyjątkowo osobiste, jak intymne zapiski z pamiętnika, czy wyszeptanych wspomnień, tęsknot, pragnień, a nawet marzeń, o których poetka pisze często i przypomina, że „marzenia nie są łąką”, ale przecież są i spełniają się, by w końcu „Marzeń słoneczne drogi” mogły i nas odnaleźć. Starska często podejmuje w tym zbiorze trudne tematy, odważnie pisząc o tolerancji, czy śmierci. Wierzę, że każdy, kto sięgnie po tę poezję odnajdzie w nim cząstkę siebie.
Polecam!


Rzadko czytam poezję, ale jednak czytam. Może wiec skuszę się na ten tomik. ;)
OdpowiedzUsuńMi po poezję raczej nie zdarza się sięgać, ale tym mnie zainteresowałaś więc kto wie :)
OdpowiedzUsuńDobrą poezją nigdy nie pogardzę, sama ją piszę.
OdpowiedzUsuńChętnie zapoznam się i z tym tomikiem