14 czerwca 2023
[Premierowo] Trylogia gdańska Anety Krasińskiej: "W objęciach nazisty" i "W objęciach niewoli"
07 maja 2023
[Wizytówka autorska] Sandra Jaworska
Kolejna odsłona wizytówki autorskiej, dzięki której mam okazję poznawać wspaniałe osoby, cudowne i cudownych autorów. Haiku to sztuka, która mnie zadziwia, ale też stawia swoisty rodzaj wyzwania. Chociaż piszę wiersze, to zawsze czuję niedosyt z wykreowanych przez siebie strof, dopatrując się niedoskonałości. Dzisiaj wiem, że jeszcze mnóstwo pracy przede mną.
Tymczasem poznajcie Sandrę Jaworską, która wydała, co prawda, jeden tomik z haiku "Cztery pory roku", Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, ale śmiem twierdzić, że na literackich szlakach jeszcze się z autorką spotkam niejednokrotnie.
Jestem pasjonatką literatury japońskiej, popkultury, mitologii, religii i kuchni. 20 lat temu zakochałam się w Japonii i miłość ta trwa do dzisiaj. Dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi i stworzyłam niezapomniane wspomnienia. Z wykształcenia jestem japonistą, kulturoznawcą i technikiem weterynarii. Od 10 lat uczę języka japońskiego w szkole językowej. Jest to moja wielka pasja, więc każdy dzień w pracy jest dla mnie cennym doświadczeniem i miło spędzonym czasem. Od najmłodszych lat jestem zafascynowana naturą. Żyję w myśl wabi-sabi, czyli japońskiej sztuki odnajdywania piękna w niedoskonałościach. Odnosi się ona również do odczuwania głębi i bogactwa otaczającego nas świata. Doceniam każdy zakwitły kwiat i każdy opadający liść. Zachwycam się ciepłym deszczem, świeżym powietrzem i promieniami słońca. Kocham zwierzęta, dlatego też w moim domu mieszka pies, kot i 3 szczury. Byłam wolontariuszką w fundacji ratującej koty. Wielokrotnie przygarniałam z ulicy gołębie i zajmowałam się zaginionymi psami. Jestem pełna uwielbienia do sztuk pięknych. W wolnych chwilach maluję obrazy lub gram na keyboardzie. Moją pasją są również gry komputerowe, oglądanie anime (japońskiej animacji), zbieranie figurek oraz tatuaże, których mam kilka. Uwielbiam spacery, podróże i gotowanie. Od kilku lat piszę artykuły do gazet poświęconych kulturze oraz popkulturze Japonii. Wszystkie moje doświadczenia pozwoliły mi stworzyć tomik poezji haiku, która jest mi bliska od wielu lat. Pomaga zatrzymać chwilę na dłużej, aby w każdym momencie móc do niej wrócić. Jestem zafascynowaną japońską literaturą i to właśnie po nią sięgam. Autor, którego niezwykle cenię to Ryūnnosuke Akutagawa. Uważany jest za „ojca krótkich historii japońskich”. W głębi serca na zawsze pozostanie ze mną również Yoshimoto Banana i jej książka pt. Tsugumi.
Kiedy skończyłam kilkanaście lat zaczęła się moja przygoda z szeroko rozumianą sztuką. Najróżniejsze wiersze pozwalały mi przelewać na papier wszystkie emocje, które nie zawsze mogły wyjść w postaci słów. Mimo wielu prac, to właśnie haiku stało się najbliższe memu sercu. Krótkie sylabiczne twory zaczęły wypływać z mojego wnętrza, dając szczęście, ukojenie, spokój, czy też wprowadzać w nostalgię. Dosłownie jak grom z jasnego nieba pojawiały się kolejne wersy, które musiałam jak najszybciej zapisać, aby utrwalić te piękne chwile. Początkowo miały one zostać ukryte na dnie szuflady, ale kiedy usłyszałam słowa zachwytu od ważnych dla mnie osób, postanowiłam się nimi podzielić. Zaczęło się od rozmów z wydawnictwami, które bardzo chętnie chciały współpracować. Miałam wnieść świeży powiew w ich dorobek. Wybrałam zatem najlepsze dla mnie miejsce i stworzyłam swój pierwszy tomik poezji, który został wydany w 2022 roku. Myślę, że kiedyś nadejdzie taki moment, w którym będę mogła ponownie przekazać widziany przeze mnie świat wielu osobom, pisząc kolejną książkę. Chciałabym jeszcze opowiedzieć o samym haiku.
Jest to japońska miniatura poetycka, której początki sięgają epoki Edo (1603-1868). Za najwybitniejszego twórcę uchodzi Matsuo Bashō (1644-1694), który wypracował swój własny, niepowtarzalny styl i przyczynił się do rozpowszechnienia tej jednej z najdrobniejszych form poezji. Haiku tradycyjnie jest wierszem siedemnastozgłoskowym, składającym się z trzech wersów po 5-7-5 sylab. Powinno spełniać trzy reguły. Po pierwsze, odnosić się do przyrody, często pory roku, której dotyczy kawałek rzeczywistości uchwycony przez autora w danym momencie. Po drugie, musi opisywać konkretne wydarzenie, a nie szukać uogólnień. Po trzecie, musi być osadzone w czasie teraźniejszym. Haiku niczego nie objaśnia i samo też nie potrzebuje objaśnień. Jest obiektywne i skupia się na tym, co dzieje się obecnie wokoło. Nie lubi wyszukanych metafor, ukazując świat taki, jakim jest. Jest bezosobowe, nie pokazuje uczuć autora, lecz zostawia odbiorcy miejsce na swoje własne skojarzenia.
Zajdziecie mnie:
https://www.facebook.com/kururishu
Śnieg się zasiedział
Na zaspanych polanach
Pierwsze krokusy
Światło świetlików
Wśród pachnących zarośli
Bawią się koty
Jesienne lustra
Porozbijane wszędzie
Wspomnienia deszczu
Morze wzburzone
Pod ciemnym materiałem
Sypie się brokat
https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=185974756
02 marca 2023
Poetyckie miraże - w kręgu wiersza, który otwiera powieść Anety Krasińskiej "W objęciach nazisty"
O wierszu wspomina się także w rozmowach z autorką na spotkaniach autorskich.
11 lutego 2023
[Wizytówka autorska] "Pisanie zajmuje w moim życiu specjalne miejsce. Poezja pozwala mi wyrażać swoje myśli w sposób wyjątkowy i wzniosły. Piszę wiersze, ponieważ czuję wewnętrzną potrzebę, poezja jest częścią mnie". Anna Wrocławska
05 lutego 2023
[Wizytówka autorska] "W literaturze szukam przede wszystkim stylu. Delektuję się tekstem stworzonym przez osobę świadomą swojego warsztatu, świadomą, że warsztat należy nieustannie rozwijać – tzn. niszczyć i budować na nowo". Agnieszka Żuchowska-Arendt
31 grudnia 2022
"Dla mnie najważniejsze, aby wiersz był prawdziwy. I nawet jeżeli ubieram go w określone słowa i bliżej lub dalej nieokreśloną historię, musi tę prawdę przekazywać. A prawda wywołuje różnorakie emocje". Wywiad z Bartoszem Konopnickim
Kochani!
Wraz z Nowym Rokiem, przychodzę do Was z wywiadem, który przeprowadziłam już jakiś czas temu. Moim rozmówcą jest Bartosz Konopnicki, którego tomik "Jak te manekiny" podczytuję, wracając do wielu wierszy. We mnie wywołał wiele emocji i refleksji, o których jeszcze Wam napiszę.
Tymczasem, życzę Wam pozytywnych wrażeń.
A.K. Dzień dobry, Bartoszu. Tomik, który dotarł do mnie Jak te manekiny to Twój czwarty tomik, o ile dobrze naliczyłam. Jak z perspektywy czasu patrzysz na swoją twórczość poetycką?
B.K. Dzień dobry. Dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Rzeczywiście po wydaniu czterech tomów poetyckich można już co nieco powiedzieć o przeszłości. Ale to właśnie ta perspektywa daje taką możliwość. Pierwsze dwa tomy, mówiąc nieco tendencyjnie, to była taka realizacja marzeń. Spróbować znaleźć się na papierze. Nie miałem wtedy żadnego doświadczenia wydawniczego, teraz pewnie bym zrobił to nieco inaczej. Może bym najpierw opublikował więcej w przestrzeni internetowej lub prasie? Ale tak widocznie musiało być i dobrze mi z tym. A co do samych wierszy? W 2023 roku mija 10 lat od pierwszego tomu. Zapewne niektóre będę chciał przypomnieć. Od tego czasu moja poezja mocno ewoluowała, choć w dalszym ciągu można znaleźć wiele elementów stycznych. Ale to można powiedzieć dopiero z perspektywy lat. Cieszę się z każdej książki i każdej publikacji, bo wtedy wiersze mogą żyć swoim życiem. Doceniam także to, że wiele z nich przetrwało próbę czasu. Właśnie na uniwersalizmie w dużej mierze mi zależy. Zresztą to muszą już ocenić sami Czytelnicy.
A.K. Ciekawi mnie, jaka jest Twoja definicja poezji?
B.K. Na to pytanie nie ma łatwej odpowiedzi. Dla mnie jest to przede wszystkim możliwość zapisania emocji, przeżyć, swojego punktu widzenia i przekazania tego innym. A słowo poetyckie jest dla mnie najbardziej uniwersalną formą wyrażenia siebie. Jest to też swoisty dziennik, ale nie tylko moich przeżyć. To, że dany wiersz jest napisany w pierwszej osobie wcale nie znaczy, że dotyczy bezpośrednio mnie. Dzięki poezji jestem w stanie „wejść w skórę drugiego człowieka”. I to chyba najbardziej określa moją definicję poezji.
A.K. „Coraz trudniej o autentyczność” – słowa, które sygnują okładkę, a w tytułowym wierszu „Jak te manekiny” piszesz: „Dlaczego wszyscy muszą/ być szczęśliwi”. Co Cię tak uwiera w człowieku?
B.K. To trochę taki paradoks, bo lubię technologię i nawet się nią zajmuję. Ale ta technologia w dużej mierze odbiera nam naszą naturę. Choć oczywiście czasem jest niezbędna. Wbijamy się w schematy i ślepo biegniemy przed siebie. A najgorsze jest to, że nie zawsze możemy cokolwiek w tej kwestii zrobić. Narzuca nam to wychowanie, teraźniejszość, normy społeczne. Silna potrzeba odniesienia sukcesu, bycia szczęśliwym, czasem na pokaz. Wyretuszowane odpowiednio zdjęcia w mediach społecznościowych, życie w bajce od najmłodszych lat. Jak wiesz, dużo u mnie różnego rodzaju ekranów, schematów, rozstań lub tkwienia w jakiejś bliżej nieokreślonej matni. Z drugiej strony, ta tęsknota za czymś co było i już nigdy nie wróci. Akurat motyw maski przewija się u mnie już od dłuższego czasu. Po prostu taka natura człowieka. Ale czy naprawdę natura? Jest gdzieś tam również tęsknota za wolnością, brakiem skrępowania. Taka kontra do naszych smartwatchy, które są fajne i pomocne w wielu przypadkach. Problemem jednak jest to, że często są po prostu wykresami, tabelkami, schematami zjadającymi nasz czas. I nas samych również. I żeby była jasność mówię również ze swojej perspektywy – bo sam lubię i nosiłem smartwatche. Taka rzeczywistość.
A.K. Takie emocje przekazuje nam podmiot liryczny: zagubienie, sztuczność świata, zakładanie masek, nieprawdziwość. Ująłeś człowieka – manekina – kryjącego się za fasadą zimnych, pustych, sztucznych słów. Śmiem twierdzić, że te wiersze przylgną do niejednego Odbiorcy. Czy właśnie taką funkcję mają mieć te wiersze – ożywczą, wstrząsającą, pobudzającą do działania i zrzucenia balastu naszych czasów – pozoranctwa?
B.K. Dla mnie najważniejsze, aby wiersz był prawdziwy. I nawet jeżeli ubieram go w określone słowa i bliżej lub dalej nieokreśloną historię, musi tę prawdę przekazywać. A prawda wywołuje różnorakie emocje. Mam także świadomość, że to nieco walka z wiatrakami. Choć nie jestem przekonany do końca, czy z tą rzeczywistością walczę. Raczej opisuję. Cieszę się, że wiersze wywołują emocje, bo dzięki temu, jak już wspomniałem, „żyją swoim życiem”. To też jest dla mnie świetna funkcja poezji, że każdy może, jeśli tylko chce dobrać, określone wiersze, słowa pod swoją perspektywę i swój punkt widzenia, swoje przeżycia. Cieszy mnie też, że w „Manekinach” wiele osób znajduje coś dla siebie. I w wielu wypadkach są to zupełnie inne wiersze. Oto właśnie mi chodziło.
A.K. Który wiersz z tomiku najbardziej definiuje Ciebie jako twórcę?
B.K. Ależ to trudne pytanie. W jakiś sposób cały tom mnie oczywiście określa. Natomiast konkretny wiersz myślę, że będzie się zmieniał. W zależności od punktu w którym jestem. W wielu tych wierszach jest, i wręcz musi być, skrawek mnie. A najbardziej definiujący? Może „W kropce”… Ale równie dobrze, może to być wiersz „Zaświadczenie”. Podejrzewam, że jeśli mnie zapytasz za tydzień czy za rok, to podam zupełnie inne przykłady. I to jest świetna sprawa.
A.K. Wzruszasz i poruszasz nas – Odbiorców do przemyśleń i refleksji. Te wiersze są jak wyrzuty sumienia. Kłują w człowieczeństwo. Jak myślisz, czy właśnie taką poetyką wyrazu uda Ci się trafić do współczesnego Czytelnika?
B.K. Dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że tak to odbierasz. Taki miałem zamiar. Chcę poruszać, bo na tym polegają właśnie emocje. Chcę wywoływać różne emocje. Podoba mi się Twoje określenie „te wiersze są jak wyrzuty sumienia”. Bardzo trafnie interpretują moją poetykę. Czy w ten sposób uda mi się trafić do Czytelnika? Myślę, że tak. Tym bardziej, że miałem już różnego rodzaju sytuacje, w których doświadczałem reakcji osób, które na co dzień nie mają wiele wspólnego z poezją. A jednak zatrzymały się, przeczytały i to wywarło na nie taki efekt, że znalazły na tyle determinacji w sobie, by dotrzeć do mnie i o tym opowiedzieć. To tym bardziej mnie cieszy i jeszcze bardziej dopinguje do dalszego pisania. Ale oczywiście wszystko zweryfikuje bezduszny czas. I Czytelnicy, którzy zechcą przeczytać te wiersze jutro, za rok za dziesięć lat.
A.K. Tomik jest częścią serii poetyckiej Wydawnictwa Oficynka. Wzrok przyciąga wymowna okładka. W środku, między wierszami, znajdziemy równie wymowne i charakterystyczne zdjęcia. Jak wyglądał proces jego powstawania? Czy taki był plan od początku?
B.K. Zależało mi na tym, aby w tomie znalazły się zdjęcia mojego autorstwa. I już na początku rozmów zaznaczyłem Wydawnictwu, że chciałbym wiersze połączyć ze zdjęciami mojego autorstwa. Na szczęście nie było z tym najmniejszego problemu. Najpierw ułożyliśmy wiersze, tak aby złożyły się one na określoną historię. Potem powstały zdjęcia. Wiedziałem czego potrzebuję i jakie fotografie będą nadawały się do „Manekinów”. W zasadzie powstały one podczas dwóch krótkich wypadów w okolice mojego miejsca zamieszkania (do kilometra). A, że miałem już pewne wyobrażenie jakie chcę zdjęcia, to poszło bezproblemowo. Dodam, że także fotografuję – kiedyś częściej, teraz mniej. A to doświadczenie jak najbardziej ułatwiło mi zbudowanie graficzne całego tomu.
Miałem natomiast nieco inny pomysł na okładkę, choć również głównym „aktorem” była maska. Wydawnictwo zaproponowało natomiast taką formę jaką teraz widzisz. Spodobała mi się i z perspektywy czasu widzę, że był to strzał w dziesiątkę. Lubię ją.
Zależało mi również na tym dość charakterystycznym zielonym kolorze. Tutaj również nie było problemu. Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że dobrze mi się współpracowało przy tworzeniu książki z Wydawnictwem Oficynka.
A.K. Gustujesz, sięgasz po poezję współczesnych twórców, czy jednak wolisz klasyków? Co Cię inspiruje do tworzenia?
B.K. Sięgam po poezję z bardzo szerokiego kręgu twórców, zarówno tych uznanych, jak i tych zupełnie nieznanych. Staram się czytać poezję współczesną i bywam również na różnego rodzaju spotkaniach autorskich. Oczywiście wrażenia bywają różne, ale chyba dużo bardziej wolę te spotkania nieco mniej formalne. Staram się być również na bieżąco z twórcami, którzy zdobywają istotne nagrody poetyckie w naszym kraju, aczkolwiek muszę przyznać, że często jest mi zupełnie nie po drodze z ich poetyką. Czasem dużo bliżej mi do poetyki jakiejś znajomej/znajomego z internetowych znajomości literackich. Natomiast to bardzo indywidualna sprawa.
Po klasyków także chętnie sięgam, ale są to klasycy XX wieczni i jeszcze współcześnie żyjący. Nie może tutaj zabraknąć takich poetów jak Tadeusz Różewicz, Wisława Szymborska, czy chociażby Julia Hartwig. Nie powinno też zabraknąć Rafała Wojaczka, czy chociażby Sylwii Plath. Od wielu lat czytam i cenię poezję Ewy Lipskiej. A ostatnio na nowo odkrywam Urszulę Kozioł. To jest płynna i zmienna sprawa. Staram się również sięgnąć po twórczość osób, które w jakiś sposób miałem okazję poznać.
A inspiracje? One są na każdym kroku. Najczęściej jest to jakieś wydarzenie lub odczucie, emocje, które chcę wyrazić. Sytuacje, które sam spotykam w życiu lub które spotykają bliższe i dalsze mi osoby. Czasem jest to film, zdanie w tym filmie lub obraz. Nie ma tutaj żadnej reguły. I to też jest niesamowite.
A.K. Czego Ci życzyć?
B.K. Może to i banalne, ale z takich banałów składa się życie. Po prostu zdrowia. Reszta ułoży się wedle własnych planów. Ale póki zdrowie jest wtedy możemy coś zrobić. Możemy chociażby napisać wiersz.
A.K. Coś od siebie:
B.K. Dziękuję Ci, że pomyślałaś o mnie. Cieszę się także, że „Jak te manekiny” poruszyły Twoje wnętrze i że tak wnikliwie – jak widać po zadawanych pytaniach – je przeczytałaś. Dziękuję również za to co robisz – bo dzięki Tobie ja i wiele innych twórców może dotrzeć do Czytelników.
A.K. Dziękuję za rozmowę.
https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=175808467
12 grudnia 2022
"Wiersze muszą u mnie „odleżeć”. Wywiad z Agnieszką Rautman-Szczepańską
Kochani!
Jakiś czas temu przywędrował do mnie tomik Agnieszki Rautman-Szczepańskiej wypożyczalnia słów, ale jeszcze wcześniej Święta Helisa od Neuronów. Tomiki są kontrastowe, ale łączy je - lapidarność, refleksja, emocje - te poetyckie z metaforą i niedokończoną myślą. Dzisiaj zapraszam Was na rozmowę, jaką miałam przyjemność poprowadzić z autorką.
Przyjemnych wrażeń!
A.K. Dzień dobry, Agnieszko. Spotykamy się drugi raz u mnie na blogu. Jesteś autorką tomików wierszy oraz baśni. Mało tego, jesteś także rysowniczką. Spełniasz się twórczo, czy jest jeszcze jakaś dziedzina, którą chciałabyś podjąć?
A.R-Sz. Musiałabym wstawać jeszcze wcześniej (teraz dzień zaczynam o 4.30). Chyba nie dam rady. Nie zapominaj, że wszystkie te artystyczne przedsięwzięcia robię w ramach pasji poza moją „normalną” pracą. Poza tym zauważam, że kurczy mi się czas na pisanie, bo okazuje się, że trzeba prowadzić Facebooka, Instagrama, pisać mnóstwo organizacyjnych maili czy udzielać wywiadów ;)
A.K. Z perspektywy czasu, jak patrzysz na swoją twórczość poetycką, bo od debiutu minęło sporo czasu. W przyszłym roku będziesz obchodziła trzydziestolecie debiutu poetyckiego.
A.R-Sz. Teraz to dopiero poczułam się staro. Pora na emeryturę? A ja się dopiero rozkręcam! Ale masz rację, debiutancki tomik wydałam, gdy miałam 17 lat. Potem była ogromnie długa przerwa, na „poważne rzeczy” (studia medyczne, specjalizacja, przeprowadzka za granicę). Myślałam, że już nie wrócę na rynek księgarski. A tymczasem młodzieńcze marzenia nie wywietrzały i zaczęły się spełniać. Lata doświadczeń nie były bez znaczenia, zmienił się warsztat i dojrzałość tekstów, ale główne myśli, lęki i emocje w wierszach zostały te same. Lepsze stały się jedynie środki wyrazu.
A.K. Piszesz wiersze, baśnie. Tworzysz różne światy przedstawione. Dlaczego akurat poezja i baśnie? Co wymaga od Ciebie poświęcenia większej ilości czasu, cierpliwości?
A.R-Sz. Po prostu od zawsze lubiłam operować metaforą, nie mówić wprost, budować obrazy lub nawet całe światy. To w czytelniku mają się one złożyć w całość, by trafić do jego emocji. Oczywiście więcej czasu zabiera proza. No i redakcja, i korekta dłużej trwa.
A.K. Jaka jest Twoja definicja poezji?
A.R-Sz. To wszystko, co się w głowie nie mieści i dlatego pcha się na papier.
A.K. Zatrzymajmy się na Twoim ostatnim tomiku „Wypożyczalnia słów”. Dla mnie to poezja zmysłów, podróży międzygalaktycznych, emocji zamkniętych w lapidarności obrazów i słów, skupionych na refleksji. Pozostawiasz Odbiorcy przestrzeń na przemyślenia. Ile czasu potrzebowałaś by napisać wiersze i zebrać w tom?
A.R-Sz. Wiesz, już nie pamiętam, bo książki, które teraz są na rynku powstawały dawno temu i poszukiwały wydawcy od lat. Poza tym jeden wiersz powstaje w kwadrans, a inny w kilka godzin, w wielu podejściach i poprawkach. Nigdy tego nie sumowałam. Są teksty, do których wracałam po roku czy dwóch, by wreszcie nabrały ostatecznego kształtu. Bo wiersze muszą u mnie „odleżeć”. Jeśli po czasie wywołują u mnie tę samą emocję, która towarzyszyła mi przy pisaniu, a do tego nie wymagają poprawek stylistycznych, wtedy są gotowe do pójścia w świat.
A.K. Skupiasz się także na genezie człowieczeństwa, pokazujesz ulotność chwil, czasu, zatrzymujesz Odbiorcę na dłuższą chwilę: „czas -/ nawet słowo jest krótkie/ w syczącym przydechu/ wybrzmiewa jak mgła o poranku/ niepostrzeżenie// chwili która jest// nie ma”. Ale, piszesz także bardzo odważnie, poruszająco o śmierci, jak chociażby w wierszu „Hospicjum dla dzieci”. Jakie Tobie towarzyszą emocje w trakcie pisania?
A.R-Sz. W poezji zawsze chodzi o emocje. O ściskanie za gardło, trafianie w serce. Wiersze rodzą się często z niezgody na świat, rozczarowania, buntu, gniewu lub lęku. Ale są i takie, które powstają z zachwytów. W końcu życie także składa się z tych wszystkich skrajnych emocji. I trwa chwilę, tak jak wiersz…
A.K. Skąd taki bardzo kontrastowy tytuł wypożyczalnia słów?
A.R-Sz. Słowa są tylko środkiem, pożyczonym materiałem. Na chwilę się materializują, „stają się ciałem”, które zresztą też mamy tylko na chwilę. Znów metafora…
A.K. Co Cię w poezji zachwyca?
A.R-Sz. Siła przekazu. Lapidarność formy z ogromną zdolnością rażenia emocją oraz dużym potencjałem obrazów, jakie tworzy w czytelniku. I to, jak potrafi wzbudzić poczucie „racja, znam to, czuję to samo”.
A.K. Coś od siebie:
A.R-Sz.
P.S.
Obecnie poszukuję wydawcy dla kolejnego zbioru. Może za jakiś czas spotkamy się znowu, by porozmawiać o poezji…
A.K. Dziękuję za rozmowę.
Agnieszka Rautman-Szczepańska: pisarka, rysowniczka, lekarka specjalistka medycyny rodzinnej. Wiersze publikowała w: „Akcencie”, „Akancie” „Metaforze”, „Przeglądzie Artystycznym” i na stronie: wydawnictwoj.pl. Laureatka konkursów poetyckich organizowanych przez Unię Polskich Pisarzy Lekarzy (II nagroda 2003, I nagroda 2016, II nagroda 2020, wyróżnienie 2021) i konkursu „Pigmalion fantastyki” (2022) za opowiadanie Kwantosolarus.
Wydała tomy wierszy: Szelest astralnych jaskółek (1993), Święta Helisa od Neuronów (2019), Atlas wędrownych tęsknot (2021) oraz baśnie: Królowa wróżek (2021; tekst nagrodzony w 2019 roku, w konkursie „Książka Przyjazna Dziecku”), Trzecie oko (2021), Wyprawa po magiczny lek (2021), Drużyna Szeptunek (2021), Niezwykła podróż Aurory (2022), (dwie ostatnie z ilustracjami autorki). Najnowsza książka, Uniwersytet Pani Bajki, wygrała w plebiscycie serwisu granice.pl „Najlepsza książka na zimę 2022” w kategorii książka dla starszych dzieci.
22 czerwca 2020
Łokieć Jelenia - Żaneta Gorzka
Kim jestem
Miotaną wątpliwościami rodzicielką ery kenozoicznej.
Toaletką z powyłamywanymi nogami.
Świętą siostrą przełożoną w stanie rozkładu.
Jabłonią purpurową obsikiwaną przez wiejskie kundle.
Członkinią załogi pierwszego bezzałogowego lotu na Marsa.
Moreną czołową walącą na oślep.
Kangurzycą rudą pragnącą zapuścić długie włosy.
Sypialnią bez łóżka.
Mini do kostek.
Czterdziestą pierwszą rozbójniczką Ali Baby.
Wychowaną przez cipki lisicą.
Zakorkowaną arterią twojego serca.
Wykasowanym biletem twojej pamięci.
11 czerwca 2020
[Patronaty medialne] "Rubaszki" Urszuli Lewartowicz oraz "Ważka" Teresy Wolskiej - Gęsiarz
O LITERATKACHPo to zostaje się literatką,By edukować człowiecze stadko.Każdy wszak miewa myśli przebłyskiPrzy literatce (ciul z tym, że z whisky).
D(R)ĄŻENIA MAŁŻEŃSKIEW każdym przeto związku ten sam mamyschemat.Gdy on drąży dynię, ona drąży temat.MIARKAGłówną miarą człowieczeństwaJest podobno głębia serca.Lecz gdy miarka się przebiera,Tylko męski ród zamiera.Mierzą miarkę bacznie wzrokiem.Znak, że serca ich głębokie.SUMA = RÓŻNICAAlgebraicznych działań kuriozum:Dodana kasa. Odjęty rozum.
WAŻKA…kiedy opadnie mgła emocjiczas zatańczy na źdźbłach trawkroplami porannej rosya ja ta samaa tak innaobudzę się z letargudotykając nieskończonościlśniącej w promieniach słońcana skrzydłach wiarykiedy opadnie mgła emocjiwygram walkę ze słabościązmieniając barwy myśli
ÓSMY CUD ŚWIATA…utkanaz najdelikatniejszej nici - wrażliwościpaletą barw uwiecznionana życia płótniezawsze w drodzeposzukuje miłościraz na szczycierozrywa losu więzyraz na dnieznów nimi w kokon się oplatanieposkromiona wojowniczkajedyna taka we wszechświeciekobieta - ósmy cud świata
PO ZA LINIĄ…życieustala granice wytrzymałościstawiając na drodzezdarzeniaktórych jesteśnieodzownym elementemwięc nie przecieraj oczupatrząc w lustro czasuże duszatwarda jak skałapękagdy ciekawośćprzekracza niewidzialną liniępomimo bóluwciąż uczysz się siebiedopóki jesteś




.png)
.png)
.png)


.png)
.png)
.png)
.png)

.png)
.png)
.png)






