Wydawnictwo Insignis
Nowość wydawnicza
O książeczkach Herve Tulleta pisałam już wcześniej, dzisiaj czas na ostatnie dwie z tej serii. Myślę, że ten rodzaj niecodziennych gier i zabaw świetnie sprawdzi się nie tylko podczas wspólnych, zimowych, długich popołudniowo – wieczornych chwil, ale i dla zupełnie najmłodszych, pierwszych, małych czytelników, którzy dopiero wchodzą w świat książek i kolorów. Książeczki są o tyle wygodne, że można je zabrać dosłownie wszędzie. Szybko nie ulegną zniszczeniu, bo są w kartonikowym wydaniu, a na dodatek przykuwają uwagę swą wyjątkową szatą graficzną.
„Gra w kolory” pozwoli dzieciom zaznajomić się z percepcją kolorystyczną, a przy okazji, które z nich można łączyć, mieszać i jaki będzie tego efekt. Tutaj jest trzech bohaterów: fioletowy kwadracik, zielone kółeczko, pomarańczowy trójkącik, którzy po liniach szukają swoich rodziców, w efekcie ich znajdują, ale my dowiemy się wtedy, z jakich kolorów powstały: „Każdy jest inny, lecz wszyscy szczęśliwi!”
„Graj w piłkę” z kolei, to nie tylko gratka dal wielkich fanów futbolu, ale świetne podejście do nauki skupiania uwagi i gry zespołowej, bo korzystać można z niej nie tylko w pojedynkę, ale też z kolegami. Wystarczy papierowa kulka, rozłożona gra i przednia zabawa. Można nie tylko zdobywać gole trafiając w przygotowane otworki, ale toczyć po ścieżce, czy trafiać w wybrany cel. Gra sprawdza się nie tylko dla najmłodszych, ale szczerze wam powiem, że i dorośli mają z niej ogromny pożytek. Świetna, polecam!
Podsumowując, jednoznacznie stwierdzam, że seria książeczek przygotowana przez Herve Tulleta jest świetną formą spędzanie razem wolnego czasu. Do odkrywania z nich korzyści nie potrzeba naprawdę wiele, ale zyskać można wiele, wiele więcej.
Polecam wszystkim – i małym, i dużym!
Za książki dziękuję:




Świetne są te książeczki! ;)
OdpowiedzUsuń