"Dzieci są takimi czytelnikami jak ich rodzice. Jeśli rodzice czytają, to czytają także ich dzieci."
Mira Białkowska to twórczyni wszechstronnie utalentowana, która wielokrotnie gościła na łamach mojego bloga. Miałam przyjemność patronować medialnie wszystkim Jej pozycjom i tym samym widzieć, jak kształtował się od początku - trochę niepewnie, małymi kroczkami, nieśmiało - Jej warsztat pisarski. Mira, to osoba bardzo sympatyczna, ciepła, uśmiechnięta, otwarta i zdecydowanie zdystansowana. Przy okazji patronatu medialnego nad Jej ostatnią pozycją "Wcale mi nie zależy" zadałam autorce kilka pytań.
Życzę Wam miłej, inspirującej lektury
![]() |
| Zdj. nadesłane Z prywatnego albumu autorki |
Miro, dziękuję za poświęcony czas :)
Lubisz podróżować. Które miejsce wspominasz najlepiej, które Cię zafascynowało? Jak inspirujące są dla Ciebie takie wyprawy?
Bardziej mnie fascynuje przyroda niż architektura. Na zawsze pozostanie w mojej pamięci Biały Kanion na Synaju (wędrówka przez pustynię i wizyta w oazie Ain Khudra), greckie Meteory, norweskie fiordy, Krym, Azja…
Wrażenia mam dla siebie. Nie sposób ich przekazać, a pokazywanie fotografii? To już nie to. Kiedyś mój zięć zapytał moją córkę: ”Czy mama to była w tej Tajlandii?” Bo nic nie mówi, nie pokazuje zdjęć”. Robię oczywiście zdjęcia z podróży, ale pokazuję takie, które zawierają coś ciekawego, nietypowego. W Izraelu np. zrobiłam sobie zdjęcie przy pojemniku do detonowania ładunków wybuchowych. Architekturę to można obejrzeć w przeróżnych atlasach, folderach…
Od „Fraszkowej uczty” minęły niecałe dwa lata (zważywszy na fakt, iż w kalendarzu mamy już rok 2018), ale podsumowując miniony, wynik jest imponujący: dwie książeczki dla dzieci, jedna dla dorosłych. Jak Ty, z perspektywy autorki, pisarki, twórczyni oceniasz ten czas?
Bardzo pracowicie, zakończony sukcesem. Wprawdzie powieść dla dorosłych była wcześniej napisana, ale trzeba było włożyć dużo pracy, by to co leżało w szufladzie, przybrało taką formę w jakiej dotarło do czytelnika.
I mam tu na uwadze swoją pracę, ale wiadomo, że nad książką pracowały też inne osoby. Z książeczkami dla dzieci było łatwiej. Musiałam tylko dopisać kilka fraszek. Więcej pracy miała ilustratorka – Agnieszka Kazała. Kto widział ten się ze mną zgodzi, że rysunki są cudne.
Jakimi czytelnikami są dzieci?
Dzieci są takimi czytelnikami jak ich rodzice. Jeśli rodzice czytają, to czytają także ich dzieci. W pierwszym okresie życia dziecko jest skazane na rodziców i panie w przedszkolu. Trzeba je tego nauczyć, rozbudzić w nim zaciekawienie książką.
Dla jakiej grupy czytelników pisze Ci się lepiej?
Dla dorosłych, zdecydowanie.
Nie myślałaś o tym, by napisać dłuższą bajkę dla dzieci o zamkniętej konwencji, ze szczęśliwym zakończeniem, mądrym morałem?
Napisałam. Kiedyś na zamówienie napisałam scenariusz przedstawienia, które wystawiane było w przedszkolach. Podarowałam ten scenariusz pewnej osobie i nie figuruję tam jako autorka. Przedstawienie cieszy się powodzeniem i ta osoba poprosiła mnie o napisanie scenariusza drugiego przedstawienia. Napisałam. Jest to historia o żywiołach. Występuje Królowa Aura, sługa Szaruga i różne żywioły, które kłócą się, kto z nich jest najważniejszy. Ponieważ nie doszło do podpisania umowy (jeśli przedstawienie jest wystawiane to bez mojej zgody), zamierzam je wykorzystać.
A bajki? Prowadząc muzykoterapię w przedszkolu wymyślałam dla dzieci krótkie bajki, które się dzieciom podobały. Można by je spisać, ale… doba jest za krótka.
„Wcale mi nie zależy” to lekka, z humorem napisana historia z dwóch perspektyw mądrych, doświadczonych kobiet. Jak długo pisało Ci się tę powieść?
Bardzo długo. Napisałam to przed laty. Leżało w przysłowiowej szufladzie. Czasem zaglądałam do tekstu, uzupełniałam.
Czy tworząc jej bohaterów od razu wiedziałaś, że będą nimi postaci w kwiecie wieku, którzy już jakiś etap życia mają za sobą?
Tak.
Gdybyś miała zachęcić potencjalnych czytelników, właśnie w takim wieku do lektury „Wcale mi nie zależy”, to co byś chciała im na początek powiedzieć?
Żeby przeczytali :) Wiem. Jest to odpowiedź w stylu „masło jest maślane”. Rozszerzając wypowiedź powiem tak: Jeśli przeczytają, przekonają się, że wiek bardzo dojrzały nie musi być dopustem bożym. Oczywiście mało komu w tym wieku udaje się znaleźć miłość, ale życie na emeryturze może być bardzo udane, szczęśliwe, wesołe. Moje bohaterki są tego przykładem. Potrafią śmiać się z siebie (np. Krystyna nieustannie żartuje ze swojej tuszy), a to ułatwia życie. Naprawdę wiele od nas samych zależy.
Prywatnie jesteś osobą bardzo zdystansowaną, z dużym poczuciem humoru. Czy któraś z bohaterek przypomina odrobinę Ciebie?
Oj tak! Ci co mnie znają, tak bardzo utożsamili główną bohaterkę ze mną, że poszła plotka – Białkowska wyszła za mąż :) (jestem wdową). Ci, co mnie znają blisko, przekazywali mi informacje: „Czytam już jak jedziesz do Szczecina”. „Kiedy ty tak lądowałaś do tego autobusu?”. Już mi się znudziło wyjaśniać, że lądowałam nie ja tylko inna osoba, i nie w Szczecinie, tylko w Gdyni itp.
W czym na co dzień upatrujesz sensu i radości?
Sensu? Mam jakiś cel, nawet nie jeden, jakieś marzenia i staram się je realizować.
A radości? Radości upatruję się we wszystkim (nie dotyczy to jakichś tragicznych sytuacji). Szukam wesołych akcentów wszędzie, gdzie tylko to możliwe. Kiedyś jechałam autobusem, który gwałtownie zahamował. Scena groźna, ale nic się nikomu nie stało. Później, gdy opowiadałam mojej przyjaciółce jaki bałagan powstał w autobusie, jeszcze kilka godzin po zdarzeniu śmiałyśmy się. Opisałam tę scenę w drugiej powieści.
Jesteś refleksyjną osobą?
Tak. Należę do homo sapiens recens, nie tylko z nazwy. Mam poczucie humoru, lubię się śmiać, a z myśleniem nie mam problemu. Wiele rzeczy „musowo” przemyśleć.
![]() |
| Zdj. nadesłane Z prywatnego albumu autorki |
Świat muzyki jest Ci bardzo bliski. Masz jakąś swoją ulubioną melodię, przy której np. lubisz pisać?
Melodii ulubionych mam wiele. Słucham muzyki instrumentalnej tzn. bez wokalu. Najchętniej relaksacyjnej (Skaroulis, Secret Garden, Yanni i wielu innych) i klasycznej (Chopin, koncerty fortepianowe romantyków), ale pracuję w ciszy.
Jakie są Twoje literackie inspiracje, których autorów twórczość cenisz najbardziej?
Niedościgłym wzorem dla mnie jest Thomas Romanus i Phil Bosmans. Jest w nich tyle mądrości, że można je „jeść garściami”. Każde zdanie jest mądre, ma swoją „wagę”, jest oczywiste i co ciekawe – chłoniesz je, a trudno tekst zapamiętać. Często do tych tekstów wracam. Na co dzień czytam książki polskich autorek, bo nie starcza mi czasu na przeczytanie wszystkiego. Ilość książek, które na mnie czekają liczę na metry :). Nie będę wymieniać autorek, bo jest dużo świetnych, a nie chciałabym żadnej pominąć, ale wspomnę jedną: nieżyjącą już Monikę Szwaję.
Plany wydawnicze na najbliższy czas:
Bardzo dobre przyjęcie powieści „Wcale mi nie zależy” dodało mi skrzydeł i nadało przyspieszenia. Złożyłam w Wydawnictwie Literackim Białe Pióro kolejną powieść pt. „O co ci chodzi?”. Niebawem powinna się ukazać (kwiecień? maj?).
Coś od siebie dla czytelników:
Wykorzystam okazję i podziękuję Im za zainteresowanie moją twórczością. Dziękuję za poświęcony czas na lekturę moich książek. Cieszy mnie każda przeczytana książka. Cieszy mnie każda Wasza opinia. Dlatego na okładce książki znajdziecie mój adres e-mail. Bardzo sobie cenię Wasze zdanie. Zachęcam do kontaktu.
Dziękuję za rozmowę :)







Dzień dobry, ja się bardzo cieszę jak moja córka czyta książki. Ma siedem lat a bardzo lubi czytać. Opisała to na swoim blogu na którego zapraszam http://www.wmojejtorebce.pl/dzieci/co-czyta-siedmiolatka/
OdpowiedzUsuńSuper. W takim razie nieskromnie polecam moje bajki. Lada dzień pojawi się zbiór "Bajeczki babci Mireczki'. Pięć bajek, łącznie 86 stron. Zyskały aprobatę, moich wnuczek, a jedna z nich "Jak pies z kotem" powstała na ich zamówienie.
UsuńZ ciekawością przeczytałam i wiem trochę więcej o Tobie. Kłaniam się i serdecznie pozdrawiam, Agnieszkę również.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ewo 😘😍
UsuńEwuniu, bardzo cieszą mnie Twoje słowa. Zapraszam na czat u Agi 15.02.19 w godz. 20-21
OdpowiedzUsuń