Wydawnictwo MUZA SA
Ilość stron: 315
„Ja zawsze na coś czekałam. Na koniec wojny, powrót Władka, na lepsze czasy. Tu na Śląsku kobiety potrafią czekać.”
Odkryłam kolejną autorkę, po książki której będę wracała nie raz. Śląską sagę o pięknej miłości i trudach dnia codziennego rozpoczynają „Rozdroża”, której to bohaterów autorka rzuciła w wir przedwojennej i wojennej zawieruchy. Miłość, która narodziła się tuż przed wybuchem wojny zmusza młodych małżonków do drastycznych wyborów, trudnych decyzji i złudnych nadziei, która gaśnie z każdym dniem rzeczywistości, w jakiej się narodziła. Zachwyciłam się pięknym, epickim stylem autorki, jej sugestywnymi wątkami, dynamiczną akcją okraszoną śląską gwarą i trudnym tłem społeczno – historycznym, w jakim ją nakreśliła. Książkę czyta się niezwykle szybko, język powieści jest prosty, ale zmuszający do głębszych refleksji, zaś sama tematyka doskonale wpisuje się w aktualną, szerszą dyskusję na forum międzynarodowym.
Abstrahuję od polityki, bo ona jest tutaj najmniej ważna. Autorka wykazała się niezwykłą precyzją, dbałością o detale, kreśląc poruszające i ekspresywne obrazy oraz znakomite sylwetki bohaterów, którzy od samego początku zdobywają naszą czytelniczą sympatię. Sophie ma kilkanaście lat, jest młoda, piękna i skryta. Wraz z rodziną osiada na Śląsku, w biednej kamienicy, upodabniając się do tutejszej społeczności, ledwo wiążąc koniec z końcem. Jest osoba, której Sophie szczególnie interesuje. To Polak, pracownik drukarni Władek. Młodzi wpadają sobie w oko. Jednak zakochanie nie przychodzi tak prędko. To zupełnie inne czasy, zwyczaje. Wtedy ludzie byli bardziej powściągliwi w okazywaniu uczuć. Pewnego dnia, Władek wraz z matką, starą Zaleską, przychodzą do rodziców Sophie prosić o rękę dziewczyny. Tuż po ślubie młodzi małżonkowie zamieszkują w maleńkiej izdebce, która ma być początkiem ich wspólnej drogi. Jednak nastroje społeczno – polityczne zdają się ochładzać, nieść niepewność jutra i Władek zostaje wcielony do polskiego wojska. Kiedy wybucha wojna, nadchodzi ciężki czas dla obojga.
Sophie jako Niemka ma łatwiej, dostaje pracę w pszczyńskim urzędzie. Władek jest przerzucany z jednego rewiru do drugiego. Młodzi piszą do siebie listy, ale żaden nie dociera do właściwego adresata. Mija wojna i dla niemieckiej rodziny Sophie nastaje czas jeszcze cięższy niż w czasie wojny. Odarci ze złudzeń, zwykłych radości, jeszcze bardziej biedni, wymizerowani, szykanowani, wytykani palcami na ulicy. A co młodym małżeństwem, czy przetrwali próbę czasu?
Sabina Waszut balansuje emocjami, stawia swoich bohaterów przed trudnymi wyborami, wystawiając na wiele prób, daje im odczuć skutki swoich wyborów. To nie jest powieść łatwa, ale znakomicie ukazująca dwie płaszczyzny. Pierwszą jest przedwojenna - łagodniejsza, bardziej przystępna, w której świat bohaterów nie naruszał ich emocji, nie targał uczuciami. Ten świat w zamkniętych społecznościach, hermetycznych wartościach, gdzie szanowano ludzi. Rzeczywistość kierującą się zupełnie innymi tradycjami, zwyczajami, a związek Niemki i Polaka, to coś osobliwego. Druga płaszczyzna – ta wojenna, okrutna, zła, gdzie autorka dzięki plastycznym, sugestywnym opisom sprawiła, że czytelnik staje się jej częścią. Wojenna rzeczywistość szczególnie dotkliwa dla żołnierzy wcielonych pod flagą Wehrmachtu. Bardzo przeżywałam razem z Sophie jej wątpliwości, hart ducha, wewnętrzną siłę napędzaną gorącym uczuciem do Władka, jej nieprzejednaną gotowość do walki o tę miłość. Podziwiałam ją za wszystko, za wciąż tlącą się w niej nadzieję i to, kim była.
„Wojna odebrała nam wiele. Odebrała zakochanie. Pierwsze wspólne lata, które dla nas były zaledwie tygodniami. Potem już nigdy nie udało się do nich powrócić. Było za późno, ale przetrwaliśmy. Zbudowaliśmy nowy dom ze szczątków, które w nas pozostały. Okazał się bardzo mocny.”
„Rozdroża” Sabiny Waszut, to powieść niezwykle poruszająca i emocjonalna o trudnej przeszłości, dramatycznych wyborach. Książka, która zostaje w świadomości na długo. Niektórym pozwoli pewne rzeczy zrozumieć, innym uświadomić, jak to naprawdę było. Ile zła i cierpienia musiało wydarzyć się na świecie? Jak głębokie bruzdy zostawiła w świadomości tym, którzy przetrwali i musieli odbudowywać swoją rzeczywistość na nowo. Cieszę się, że będzie mi dane znowu wrócić do tych wspaniałych bohaterów, zaczęłam czytać już część drugą „W obcym domu”. A w listopadzie ubiegłego roku miała miejsce premiera trzeciej części „Zielony byfyj”.
Szczerze polecam!
Za książkę dziękuję autorce :)



Chętnie bym poczytała :)
OdpowiedzUsuńGosiu, polecam! :)
Usuń