04 czerwca 2019

Niebo nad Amsterdamem - Agnieszka Zakrzewska







Wydawnictwo Edipresse Książki 

Ilość stron: 367 

Nowość wydawnicza 




"Ludzie przyzwyczaili się do czekania. Na dorosłość, na lepsze czasy, na wiosnę, zimę, na weekend. Czekali w kolejkach na wyprzedażach, w dusznych aptekach, w dworcowych poczekalniach. Na autobus, wypłatę, zasiłek, na cud. Czekali, aż wyjdzie słońce albo spadnie deszcz. Czekali na sen i na przebudzenie. Na jutro. Na życie i na śmierć. Na siebie samych..." 

Trzecia część domykająca wszystkie poruszone w poprzednich częściach ("Do jutra w Amsterdamie" i "Pocztówki z Amsterdamu") wątki, ale wydaje mi się bardziej sentymentalna, pełna refleksyjnego nastroju. Tym bardziej, że autorka odsłania pewne tajemnice z życia Jana i historie, o których wcale byśmy nie podejrzewali jego rodziny. Agnieszka wydaje się nieco zagubiona. Wiecznie dbająca o interesy i dobre samopoczucie innych, rozdarta między zaskakująco dziwnym zachowaniem męża, a rozdrażnieniem i buntem nastoletniej córki. Ona zdaje mi się takim wnikliwym obserwatorem otaczającej ją rzeczywistości, jakby dopiero teraz dostrzegała kontury codziennego życia. Dojrzewa do pewnych decyzji, ale i świadomie walczy o swój spokój. 



Autorka stopniowo napina w fabule nastrój grozy, wplatając w aktywną akcję tajemnicze, groźne sytuacje. Komuś będzie ewidentnie zależało na zburzeniu względnej stabilizacji w relacjach rodziny de Bruin. Intrygi zaczną rwać prozę życia, a główna bohaterka dyskretnie, niby z boku zdradza nam również zwyczaje i tradycje Holendrów. Dużo emocji, zaskakujących i porywających zdarzeń, ale i dobrego humoru, jak to w książkach Agi Zakrzewskiej. Jej bohaterowie to autentycznie nakreślone postaci - szczere w swej zwykłości oraz ujmujące nas swoimi charakterystycznymi cechami, wyróżniającymi ich na tle innych. To bohaterowie, którzy w chwilach zagrożenia potrafią zawalczyć o siebie i swoich bliskich. 



"Miałam to szczęście, że znalazłam w swoim życiu ludzi, przed którymi nie musiałam udawać innej niż jestem. Przy nich nie musiałam nakładać masek, pudrować emocji, filtrować myśli, zastanawiać się, czy mogę im powiedzieć prawdę, półprawdę, a może przemilczeć czy co gorsza skłamać." 


"Niebo nad Amsterdamem" to opowieść naturalna w swej barwie literackiej. Pokazuje siłę ludzi zwykłych, podobnych do nas, ale też ich słabości. Autorka posługuje się sugestywnym językiem, opisuje rzeczywistość bez ubarwień, kreśląc przy tym rzeczywistość wyjątkowego kształtu, gdzie czas płynie nieco inaczej, a niby tak samo. Autorka pokazuje ją z wielu płaszczyzn oraz zależności między nimi. Dla mnie to była niebywała uczta czytelnicza! Szczerze i bardzo polecam! 


Za książkę dziękuję:









1 komentarz: