„Filozofia jest otwarciem się na świat. Życie otwarciem na człowieka.”
![]() |
| Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu Autorki |
Kobieta niezwykle aktywna, intrygująca i szczera. Autorka dwóch książek, dla której filozofia ludzka, człowiek i jego studium życia to nieustanne pasmo inspiracji. Fascynująca się literaturą klasyczną oraz muzyką, która ma swoją głośność, nośność, monumentalność. Twórczyni wszechstronna, która nie przywiązuje się do swoich bohaterów, stawia im jasno określone cele, nie pozwala na wybryki.
Twórczyni świadoma swojej wartości, która obok poznawania ludzkiej natury chce z czytelnikiem podejmować wspólne konwersacje oparte nie na merytoryce, ale przede wszystkim na epicentrum tematu, które buzuje jak gorąca lawa w obudzonym wulkanie. Chce, by tematy przez Nią podjęte zmuszały do głębszych refleksji i wnosiły w życie coś wartościowego, coś, czego tak łatwo się nie zapomina. Zawsze skrupulatnie przygotowuje zarys swoich opowieści, z należytą estymą, by wszystko co nakreśli dla czytelnika było na jak najwyższym poziomie w myśl wyznawanej przez siebie zasady: "Robię coś wybitnie, albo nie robię wcale".
Poznajcie Karolinę Wiaczewską :)
Karolino dziękuję, że znalazłaś czas na udzielenie mi kilku odpowiedzi.
„Mroczne Postscriptum” to Twoja druga książka. Powiedz mi, skąd wziął się u Ciebie pomysł na to, by pisać?
Przede wszystkim chciałabym zauważyć, że pisania nie nazwałabym nigdy pomysłem - pomysłem na siebie. Czym innym jest czerpanie inspiracji z otaczającej nas rzeczywistości, a czym innym odzwierciedlanie siebie w tym co się robi.
Pisanie jest dla mnie po prostu stanem tak samo naturalnym, jak oddychanie. I nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Nie pamiętam siebie niepiszącej. Pisanie jest formą rozmowy: rozmowy z postacią, czytelnikiem, czy samym sobą. Piszę jednak tylko wtedy, gdy mam coś do przekazania. Nie piszę więc dla treningu, dla podtrzymania się w gotowości. Kiedy znam już zarówno pierwsze, jak i ostatnie zdanie planowanej książki zabieram się do pracy.
Wykładasz filozofię, w jakim stopniu pomaga Ci ona w tworzeniu swoich opowieści?
Słuchaczom moich wykładów staram się już na samym początku uświadomić, że filozofia jest niczym życie. Powiem więcej, można przyrównać ją do rdzenia ludzkiej egzystencji. Jest ona wpleciona w upływający czas. Przybiera kolory ludzkiego losu. Ma, jak człowiek różne nastroje. W końcu wypływa z ludzkiej refleksyjności, by być na wyciągnięcie ręki. Innym razem wiruje wraz z ziemią i resztą planet po orbitach, przesuwając się nieustannie z granicą postrzegania otoczenia przez człowieka. Może być niezbyt wyszukana w swym charakterze, albo szalenie wysublimowana, trafniejsza lub nie w swych interpretacjach, ale przede wszystkim trwa póki istnieje człowiek - do ostatniego uderzenia jego serca. Nie wyobrażam sobie zatem zarówno życia, nawet tego codziennego, jak i pisania bez udziału filozofii.
Którą z książek pisało Ci się lepiej?
Nie ma jednego klucza według którego da się to ocenić. Na pewno moja pierwsza wydana książka (Kalecznicy) niosła z sobą większy ładunek emocjonalny i fakt ten przyspieszał już sam proces pisania.Co do opowiadań, wiedziałam, że muszę utrzymać je w jednym, określonym charakterze. Ta ramowość czasami przeszkadzała. Aczkolwiek najlepiej pisze mi się książkę "aktualną". Świeżo rozpoczęta praca jest wyzwaniem i podchodzę do niej zawsze z ciekawością i takim optymistycznym zastrzykiem adrenaliny.
Robisz sobie plan według którego piszesz?
Czasami zastanawiam się, czy powinnam nazywać się pisarką. Jestem raczej "spisywaczem" swoich myśli. Pozornie brzmi to dziwnie, ale uwierz mi, że w tym słowie ukryty jest sens. Każda książka powstaje najpierw w mojej głowie i dopiero w momencie gdy jestem w stanie uchwycić ją w całości zasiadam do pisania. Zasadniczo nie robię planów, a już na pewno notatek. Moje zapiski ograniczają się raczej do suchych informacji technicznych i dotyczą dat, przebiegu wydarzeń historycznych, czy opisów konkretnych, istniejących miejsc. Są to zazwyczaj chaotycznie zabazgrane, składane po wielokroć, kartki w rozmiarze A4, w których treści tylko ja potrafię dostrzec ład. W tym aspekcie nie uznałabym się za uporządkowaną osobę. Tak naprawdę bowiem najważniejsze jest to, co ułożone tkwi spokojnie i bezpiecznie w mojej pamięci.
Czy jest jakiś bohater z Twoich książek, który jest ci szczególnie bliski?
Niektórych bohaterów lubię innych nie, jeszcze inni są na tyle neutralni, że mogliby stać się dla mnie zwyczajnie obojętni. Wydaje mi się to być na swój sposób naturalnym zjawiskiem, związanym z wielością cech w jakie przyodziewa się postać. Jednak nie uprzedzam się do nich. Sama przecież nadaję im określone rysy, wyznaczam funkcje czy zadania, zatem nie mogę obarczać ich odpowiedzialnością za to jakie są.
![]() |
| Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu Autorki |
Tak właściwie fascynują mnie nie tylko wyraziste osobowości, ale także takie, które dumnie niosą w sobie pewną tajemniczość. Ta tajemniczość zaś nie powinna być jedynie elementem wyróżniającym je z otoczenia, ale musi konstytuować postać, jako konkretnego bohatera. Dopuszczam więc, aby był on poniekąd samodzielny, suwerenny, aby był pełną klasy, finezji, lekko cyniczną istotą, obdarzoną rysą, która budzi podziw i obawę zarazem - intryguje mnie wówczas taki bohater i czuję do niego coś na kształt szacunku.
Czy któryś z bohaterów był niesforny i musiałaś go utemperować?
Mam nadzieję, że nie sugerujesz, iż tracę już kontrolę nad swymi myślami czy działaniem ;);););) Poważnie jednak póki co nie miałam takich doświadczeń i podejrzewam, że tego typu problemy nigdy nie dotkną ani mnie, ani konstruowanych przeze mnie postaci. Samowola nie wchodzi w grę dopóki moje nazwisko widnieje na okładce, zamiast nazwiska fikcyjnej osoby.
Skąd u Ciebie pomysły na tytuły książek?
Przywiązuję dużą wagę do brzmienia tytułu. Musi on oddawać sens treści zawartej w książce. Nie chodzi o to, że koniecznie powinien zaskakiwać, ale raczej zawierać w sobie symbolikę. Tytuł to kwintesencja zamysłu, to precyzyjne uderzenie w punkt. Przyznaję, że wymyślanie tytułów nie jest moją mocną stroną. Zniechęcam się szybko i równie szybko niecierpliwię. Wówczas z pomocą przychodzi mi moja Mama.Opisuję Jej moje nastawienie, wskazuję na wiodące idee i czekam. Z kilku propozycji wybieram tę, która najtrafniej do mnie przemówi. Trochę to może abstrakcyjne, ale sprawdza się znakomicie. Tytuł "Kalecznicy" jest moim tworem. Pojawił się, a raczej wywiódł od okaleczonych ludzi, których opisałam. To raczej przypadek, że poszło sprawnie. W większości momentów ze złością rezygnuję z samodzielnej walki, co nie znaczy, iż zadowalam się każdą zaproponowaną mi wersją tytułu. Lubię powybrzydzać. Tak było w przypadku "Mrocznego Postscriptum".
„Szukając pisarskich inspiracji, kieruje się ku człowiekowi z ciekawością i zadziwieniem” - tak czytamy w Twojej biografii. Odnieś się do tych słów.
To zdanie jest dla mnie bardzo ważne, gdyż oddaje mój stosunek do człowieka. Intryguje mnie w ludziach ich niesłabnąca i indywidualna aspiracja poznawcza. Bez względu bowiem na to czy człowiek jest młody, stary, wykształcony bądź nie, bez względu na wyznawaną wiarę, kolor skóry i wykonywaną profesję na swój niepowtarzalny sposób fascynuje się życiem i ma do tego pełne prawo. I tak jak filozofia może być niczym nowy ląd dla wypływającego w morze żeglarza- zagadką, wyzwaniem, pięknem, odpowiedzią na pytanie o prawdę, tak dla mnie spotkanie z człowiekiem staje się przygodą pełną mądrości, dynamiki czy dobra, ale także zetknięciem ze strachem, brutalnością czy złem. Ta różnorodność nie jest bez znaczenia, ale pozwala próbować uchwycić i zrozumieć naturę ludzką. Filozofia jest otwarciem się na świat. Życie otwarciem na człowieka.
Jesteś też śpiewaczką operową. Jakiej muzyki słuchasz tak na co dzień?
Głośnej :);););)!!! A mówiąc serio, to takiej która ma w sobie moc. Preferuję utwory o monumentalnym charakterze - duże, rozbudowane formy dają mi energię i wprowadzają w niepowtarzalny klimat. Muzyka musi mieć swój ciężar gatunkowy i paradoksalnie przez ten fakt uskrzydlać. Słucham głównie muzyki wokalnej, bardzo rzadko kieruję swą uwagę na kompozycje tylko instrumentalne. Skrzypce solo są poza moim zrozumieniem, ale co do saksofonu osadzonego w jazzowej interpretacji, to jest on zawsze kuszący. Po jednej stronie stawiam więc opery rosyjskie takie jak "Borys Godunow", czy "Życie za cara", a po drugiej polskie, przedwojenne, filmowe przeboje. Bywa, że w moim domu rozbrzmiewają ludowe piosenki, zawsze te, najbardziej podobne do oryginalnych form, pozbawionych udziwnień technicznych. Tak właściwie słucham równie często pieśni wyśpiewywanych przez Chór Aleksandrowa, co melodii wykonywanych przez Adama Astona. W muzyce nie ma miejsca na politykę, uprzedzenia rasowe czy prywatne niechęci. Liczy się wartość dzieła i talent wykonawcy. Dobrze, gdy taka sama zasada tyczy się również literatury.
Jaką czytujesz literaturę i czego szukasz w książkach?
Czytam powieści historyczne, obyczajowe, fantazy... - zarówno takie, które zawierają w sobie głęboką filozofię, jak i lekkość przygody. Z wielu, różnorodnych propozycji wybiorę jednak zawsze takie dzieła, które nie stronią od egzystencjalnych problemów. Dodatkowo muszą być napisane w taki sposób, aby czytały się niemalże jednym tchem, aby przepływały bez przeszkód do mojej świadomości. Wolę klasykę, niż współczesność, może dlatego, że sama chciałabym żyć w jednej z minionych epok, a może więcej niż w jednej ;);) Bułhakow, Szekspir, Dostojewski, Goethe, Dickens, Conrad... to twórcy do których chętnie wracam. Jednak tak właściwie wrażenie robią na mnie określone książki. Nie przywiązuję się zatem do konkretnych autorów. Jeśli jakaś pozycja literacka zrobiła na mnie wrażenie staje się dla mnie ważna i nie zapominam o niej, co nie znaczy, że kiedykolwiek sięgnę po inną produkcję tego samego twórcy. Książki szczególne, które dały mi więcej, niż mogłam pojąć czytając je to np. Sto lat samotności- Gabriela Marqueza, Okruchy dnia- Kazuo Ishiguro, Prawiek i inne czasy- Olgi Tokarczuk, Kobieta z wydm- Kobo Abe, Gdybym był tobą- Juliena Greena, a przede wszystkim Mistrz i Małgorzata- Michaiła Bułhakowa. Nie znaczy to naturalnie, że nie przeczytałam takich powieści jak Cukiernia pod Amorem- Małgorzaty Gutowskiej- Adamczyk (jestem cierpliwą osobą ilość tomów więc nie stanowi dla mnie problemu), Złoto Inków- Clive'a Cusslera czy El Dorado Polowanie na legendę duetu Andrzej Kapłanek, Jacek Pałkiewicz. Niezwykle rzadko sięgam po poezję. Jeśli jednak się na nią decyduję, to wybór pada na Adama Mickiewicza, Cypriana Kamila Norwida albo Edgara Allana Poe.
Pasjonujesz się historią. Widać to zresztą w Twoich niektórych opowiadaniach, choćby po specyficznych imionach bohaterów. Czym się jeszcze pasjonujesz?
Tym razem ja pozwolę sobie zadać Ci pytanie po to, aby błyskawicznie udzielić na nie odpowiedzi. Czym bowiem może pasjonować się osoba, którą fascynują historyczne wątki związane z Krzyżakami, Templariuszami, Inkwizycją, która chciałaby przenieść się w czasy pierwszych Piastów czy ujrzeć na własne oczy imperium Inków? Otóż taka osoba może pasjonować się jeszcze teatrem i filmem ;););) Lubię pełne symboli i melancholii polskie kino lat 60 i 70, z uwzględnieniem krótkometrażowych form o zabarwieniu bardziej politycznym. W filmach bowiem szukam klimatu natomiast w teatrze osobowości aktorskich. Tadeusz Łomnicki, Tadeusz Fijewski, Stanisław Jasiukiewicz, Ignacy Gogolewski to mistrzowie, którzy swą grą potrafią wyzwolić we mnie pokłady emocji.
Co do imion bohaterów moich książek, to dobieram je skrupulatnie, w pierwszym rzędzie zapoznając się ze znaczeniem i pochodzeniem imienia. Tak samo bowiem, jak postać literacka, tak i noszone przez nią imię musi coś sobą wyrażać.
Czy jest coś, co chciałabyś osiągnąć pisząc kolejne książki?
Potrafię dla relaksu czytać Króla Leara ;);) albo kredkami świecowymi malować Mandale. Bywa, że na równi zgadzam się z Platonem i Arystotelesem, co zasadniczo jest trudne do pogodzenia ;);) Czasami tygodniami nie czytam i nie piszę nic, zastępując książkę pilotem do telewizora, którego używam jak zabawki przeskakując bez zaangażowania z programu na program. Kiedy biegam nie zatrzymuję się, bo wiem, że wówczas szybciej skończę trening ;);)
![]() |
| Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu Autorki |
Opowiedz o swoich planach wydawniczych:
Z ogólnych informacji przekażę moim realnym i potencjalnym Czytelnikom, iż właśnie kończę poprawiać najnowszą powieść. Długie, bogate w emocje historie przeplatają się nie tylko przez trzy epoki dziejów, ale wędrują przez trzy kontynenty poszukując dla bohaterów odpowiednich mostów mogących połączyć brzegi ich życiowych rzek. Tyle jeśli chodzi o zapis papierowy. Natomiast co do powieści zakodowanych póki co jeszcze tylko w mojej pamięci, to mam na uwadze trzy. Tak właściwie scenariusze są już gotowe, postacie mają cechy osobowości i imiona, a to szalenie pozytywnie rokuje ;);) .
Coś od siebie:
Nie wiem, czy to adekwatne miejsce na taki apel, ale myślę, że jako osoba posiadająca i kochająca zwierzęta przyznasz mi rację, iż bez względu na wszystko warto jest wyrażać swe stanowcze zdanie również w kwestii czworonogów. Kiedyś towarzyszył mi w życiu pies Niger, dzisiaj Mieszko. Traktowałam i traktuję moje psiaki jak przyjaciół i członków rodziny. Dbam, aby żyło im się lepiej, nawet moim własnym kosztem. Myślę, że zrozumie mnie w tym miejscu każdy kto chociaż raz wyjął sobie z ust smakołyk, aby nasycić błagalne spojrzenie psich oczu ;);) kto chociaż raz po wielokroć zmieniał pościel, a może nawet wyrzucał ją do śmietnika, bo nie dało się już sprać plam po błocie- plam w kształcie psich łapek naturalnie. Przypominam jednak wszystkim, że pies to istota czująca na równi miłość i ból ! Istota, której należy się szacunek i prawo do godziwego życia. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że moje słowa nie są jedynie próbą dołączenia do szeregu podobnych głosów. Pies bowiem pojawia się w jednym z moich opowiadań zawartych w książce "Mroczne Postscriptum", stając się jedną z przyczyn, dla których diabelskie podsumowanie dopada głównego bohatera. Żadna bowiem nieprawość moralna, szczególnie ta skierowana wobec zwierząt, nie pozostanie wymazana w oczach Demiurga, który zna zakamarki ludzkiej duszy i wie, jak podsumować człowieczą egzystencję.
Dziękuję za rozmowę :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz