Wydawnictwo: Komograf
Szlak Literackiej PKP – Jazdy
Pociąg nr 17
Ilość stron: 76
Jestem pod ogromnym wrażeniem stylu i pomysłu autora. Niejednokrotnie się przy tej pozycji wzruszałam, a czytanie tak pięknej polszczyzny jest po prostu jak wisienka na torcie. Dzisiaj rzadko kto już tak pisze. Szkatułkowa budowa tej niecodziennej historii pozwala czytelnikowi docenić zawód piekarza. Widać w niej zamiłowanie i ogromny szacunek autora do zawodu, któremu poświęcił niemal całe swoje życie. Dzisiaj tradycje wypiekania chleba można obejrzeć jedynie w muzeum, bo technologia znacznie odbiega od tej, którą kiedyś stosowali nasi pra, pradziadkowie. Poczułam żal i rodzaj rozczarowania, kiedy na końcu książki przeczytałam o niespodziewanej śmierci autora oraz świadomości, że nie będzie już podobnej opowieści. I cieszę się, że ta pozycja została wydana, mam nadzieję, że dotrze do jak najszerszej grupy odbiorców.
Czy biorąc chleb do ręki zastanawiacie się nad procesem jego wytworzenia, nad jego symboliką? No właśnie, chyba mało kto już to robi. Symbolika chleba najgłębiej i najpełniej wyrażona jest w religii oraz w wartościach i szacunku do niego wyniesionych z domu rodzinnego, przekazanego przez rodziców, dziadków. W takich chwilach przypominają się okresy wojennych zawieruszy, głodu, biedy, kiedy chleb był na wagę złota. Czym dzisiaj dla współczesnych przesyconych przepychem jest chleb?
Opowieść o Kubie dorastającym w biednym Jagodnem. Matka wychowywała chłopca sama, bo jego ojciec umarł, gdy dziecko miało zaledwie dwa latka. A cała rzecz dzieje się w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Młody Kuba dorastał w biedzie pomagając dziedzicowi w pracach gospodarskich. Kiedy we wsi pojawił się stary piekarz Ambroży chłopiec uczył się fachu od nieznajomego. Zdobyte doświadczenie pozwoliło mu przeżyć sybirską niewolę. To właśnie tam pracował w piekarni, a jego wyroby zdobywały szacunek nawet samego komendanta obozu. Kiedy nastał czas wolności i wizja powrotu do domu jak najbardziej realna, Kubę przy życiu trzymała myśl ujrzenia po dwudziestu trzech latach kochanej matki.
Refleksje, jakie nasuwają się po lekturze wnikają w naszą świadomość przywołując wiele dawnych obrazów z przeszłości. To historia przede wszystkim o szacunku do pracy, o trudach i znojach tamtego życia, ale jakże prostego, skromnego. To opowieść o zupełnie innych relacjach między ludźmi, ale przede wszystkim o umiłowaniu do chleba, do pracy piekarzy. To rodzaj hołdu złożonego tym, którzy kiedyś sztuki rajzerskiej uczyli się najlepszych. Wówczas był to rodzaj sztuki, którą mogli pozyskać tylko wybrani, czasami przenoszonej z pokolenia na pokolenie.
„Piec stał w parku. Opalany był drewnem i wyglądał jak piwnica na ziemniaki. Z zewnątrz zarośnięty był pokrzywą i ostem. W pobliskiej drewutni piekarz wyrabiał ciasto na chleb. Do pieczenia miał 14 blach, w które wkładał po 3 kilo ciasta. […] Z biegiem czasu Ambroży nauczył Kubę procesu fermentacji kwasu chlebowego i wyrobu ciasta. Pieczenie trwało 3 dni.”
„Piekarskie drogi” Mariana Pozorka to wyjątkowa pozycja, która pod szkatułkową budową fabuły skrupulatnie przemyca pasję i poświęcenie życia autora sztuce piekarskiej, wypartej dzisiaj przez technologiczne urozmaicenia. Ta pięknie wysnuta historia Kuby, którego życie przypada na czasy rezurekcji kościuszkowskiej doskonale odzwierciedla tamten klimat, trudny czas, skromność i wzajemny szacunek. Piękny, a jednocześnie prosty język wydobywają z tej historii całą esencję i zmuszają do głębszej refleksji nad wartościami w życiu. A mnie za każdym razem powracają z pamięci zapachy świeżo upieczonego chleba przez babcię. Ten zapach roznoszący się po całym domu... Piękna i ważna książka, dla nas współczesnych.
Szczerze polecam!
Za egzemplarz i możliwość patronatu, dziękuję wydawcy


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz