„Poezja jest jak lustro, które odbija tylko kontury”
![]() |
| Fot. nadesłana. Z prywatnego albumu autora |
Konrad Sikora należy do pokolenia młodych twórców, który zdecydowanie nie zamyka się w tylko jednym gatunku literackim. Od zawsze fascynował Go człowiek, jako istota charakterystyczna, popełniająca błędy, ale też mądra jednostka nosząca w sobie wiele prawd indywidualnych. Bacznie obserwuje rzeczywistość i kreuje ją w swoich dziełach literackich. Człowiek, którego poznaje, ciągle się go uczy na nowo, to tematy znane mu z autopsji.
Mądrość życiowa, jaka wypływa z Jego tekstów odznacza się piękną polszczyzną, co nie ukrywa zaszczepiła w nim polonistka w liceum. Mi opowiedział nie tylko o swoich inspiracjach literackich, warsztacie, ale też o tym, co myśli na temat poezji we współczesnym literackim świecie, jakie Jego zdaniem ma miejsce współczesna kultura, no i do jakich miejsc lubi ciągle wracać.
Konrad jest człowiekiem odznaczającym się wielkim szacunkiem do drugiego, sympatyczny, otwarty na ludzi i tę pozytywną energię da się wyczuć już przy pierwszym spotkaniu, choćby wirtualnym. I dziękuję losowi, że jak na razie stawia na mojej drodze tak fantastycznych twórców, od których ciągle się czegoś uczę. Od Konrada na pewno cierpliwości, szczerości i ogromnego hartu ducha. Może mało kto z Was wie, ale prywatnie Konrad życie zawierzył Bogu. Nie wstydzi się tego, a nawet dumnie ukazuje zależności między człowieczeństwem a sferą duchową i miłością Boga do nas. Aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym, czy teatralnym.
Zresztą, przeczytajcie sami. Zapraszam.
Witaj Konradzie.
Dziękuję, że znalazłeś czas i zgodziłeś się udzielić mi odpowiedzi na poniższe pytania.
Tomik poezji, zbiór dramatów, epos – jednym słowem - różnorodność gatunkowa, a jednocześnie przyjemność ze spotkania z Twoją twórczością. Nie spoczywasz na lurach, tworzysz dalej, bo już niebawem wyjdzie na rynek wydawniczy kolejny tom wierszy. W zamyśle na pewno wiele innych dzieł. Po co w ogóle tworzysz? Czym dla Ciebie jest w ogóle poezja, pisanie? To odrębne kwestie, wiem, ale chciałabym usłyszeć odpowiedzi na każdą z nich.
Z tworzeniem to jest trochę tak, jak z monologiem na scenie: chcemy mówić do kogoś, choć rzeczywiście przecież mówimy do siebie. Rzadko monolog jest konkretną apostrofą. Pisarstwo to też taki monolog. Oczywiście przeznaczony dla czytelników. Chciałbym coś czytelnikowi powiedzieć. Niejednokrotnie chcę, by to, co niosą moje utwory, wyrywało ich ze stagnacji, skłaniało do myślenia. I chyba to jest nadrzędny cel mojego pisarstwa: budzenie refleksyjności.
A czym jest dla mnie poezja? Powtórzę za Janem Pawłem II, że to wielka dama. I rzeczywiście, poezja jest jak namiętna kobieta, jak narkotyk. Potrafi napsuć nerwów, ale potem odwdzięcza się swoim pięknem.
Pamiętasz swoje pierwsze początki z literaturą, z magią słowa pisanego?
Pamiętam je bardzo dobrze. Dla mnie największa przygodą był „Mały Książę”. Było to już dawno temu, ale często wracam do tej książki. Potem pojawił się Szekspir i tragicy starogreccy. Wszedłem w struktury dramatu i tak mi już jakoś zostało. Wszystko więc, co tworzę, chcę, by miało charakter dramatyczny i łatwo mogło poruszać się na scenie. Lubię, kiedy słowo się materializuje na scenie. To niesamowite uczucie widzieć swoje myśli, jak mówią, jak się zachowują postacie, które miałem wcześniej w głowie.
Skąd czerpiesz nieustanne inspiracje?
Inspiracje czerpie się z wielu stron. Czasami jest to konkretna historia, na potrzebę literacką nieco przetworzona. Czasami jest to jakaś jedna myśl, która potem urasta do wielkości dramatu. W większości jednak inspirują mnie ludzie, spotkania z nimi, rozmowy. Lubię też niekiedy posiedzieć na rynku jakiegoś miasta i obserwować. Często rozmawiam z przypadkowymi ludźmi, ot tak, po prostu. To wszystko sprawia, że inspiracji nie brakuje. Brakuje raczej czasu.
Używasz w swoich dziełach poprawnej polszczyzny. Zwracasz na to wielką uwagę, przywiązujesz się do poprawności językowej. Kto Cię tego nauczył, kto był, jest Twoim mentorem literackim, językowym?
Miłości do piękna polskiego języka nauczyła mnie moja polonistka z liceum, pani Jolanta Wojdyła. W ogóle miałem takie szczęście, że zamiłowania do polskiego dziedzictwa uczyłem się w dukielskim liceum pod okiem wspomnianej profesorki, ale także wspaniałej pani biolog, profesorki Marii Walczak, która kibicowała mi przy wydawaniu pierwszej książki. Jeśli zaś chodzi o pisarzy polskich, to na pewno istotni dla mnie są Miłosz, Szymborska i Herbert.
Usłyszałam całkiem niedawno taką tezę, że poezja, to kwestia wrażliwości. Czyli, że nie każdy może ją tworzyć. Zgodzisz się z tym? Jak w ogóle postrzegasz współczesną poezję i jej miejsce w dzisiejszej literaturze?
Myślę, że warto tutaj przytoczyć słowa Wisławy Szymborskiej, że poezję czytają tylko niektórzy. Czy to jest kwestia wrażliwości? Być może. Myślę jednak, że poezja bardziej jest kwestią myślenia. Powieść daje wiele gotowych rozwiązań. Poezja zaś daje zarysy rzeczywistości. Tak widzę tę różnicę. Oczywiście, dobra powieść też daje wiele do myślenia, ma miejsca na niedopowiedzenia. Niemniej poezja jest właśnie tylko szkicowaniem.
![]() |
| Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu autora |
Nad czym się pochylasz, co Cię najbardziej absorbuje przy pisaniu?
Trudno powiedzieć. To zależy, czym się akurat zajmuję, co przeżywam. Pisanie to bardzo złożony proces. Nie ma jednego prawidła.
Po jaką literaturę sięgasz na co dzień? Wymień swoich ulubionych pisarzy, twórców.
Na co dzień czytam wiele. Powieści, poezje, eseje, książki filozoficzne, dramaty. Ulubionym pisarzem jest ostatnio Czesław Miłosz i Richard Flanagan. Zajmuję się także Leśmianem.
Myślisz, że pisania można się nauczyć? Gdzie na przykład powinno uczyć się pisać poezję?
Pisania z pewnością można się nauczyć. Myślę jednak, że nie jest się w stanie nauczyć pisać liryki, epiki czy dramatu, jeśli się tego nie czuje. Można, oczywiście można uczyć się pisać i mieć nawet niezły warsztat. Czasami jednak odnoszę wrażenie, że poza warsztatem nie ma nic. Lubię czytać utwory, w których „czuję” autora. Znaczy to, że on siebie jakoś wyraża, zostawia kawałeczek, tyle, ile chce. Roman Ingarden co prawda mówił, że nie można psychologizować dzieła literackiego. Może nawet o takie psychologiczne odczytanie tutaj nie chodzi, ile o poczucie obecności autora. Zabrzmi to pewnie nieco misteryjnie, ale dzieło musi mieć tożsamość tego, kto je spłodził. Sam warsztat może dać w efekcie jedynie fantom. Krótko mówiąc: trzeba mieć talent, ale ten talent trzeba też rozwijać.
Pod koniec naszej rozmowy zapytam jeszcze o samą istotę poezji. Co Cię w niej tak fascynuje?
Wspomniane zarysowywanie świata. Poezja jest jak lustro, które odbija tylko kontury. I może jeszcze to jest fascynujące, że poezja dogrzebuje się do ducha ludzkiego. Na pewno jest to niebezpieczne też, bo to zaglądanie do intymności. Ten żywioł, jakim jest poezja, to on tak fascynuje. Poezja jest jak rzeka: potrafi zachwycić spokojnym nurtem, ale potrafi też zaskoczyć gniewnym hukiem.
Lubisz teatr? Jeśli tak, to jaki? Tradycyjny, czy współczesny?
Pytanie o teatr jest bardzo trudne. Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, który teatr bardziej lubię. Wybieram sztuki wg tego, czy mnie zachęci sztuka. Może to być klasyk, może to być współczesny teatr. Ulubiłem realizacje w Siemaszce w Rzeszowie. Tamtejszy teatr naprawdę robi genialne sztuki.
Jakie jest Twoje spojrzenie na współczesną polską kulturę?
Dzieje się w niej wiele dobrego. Czasami jednak myślę, że środki artystycznego wyrazu są dobierane na ślepo i zamiast służyć zbudowaniu człowieka, zamiast skłaniać go do refleksji, skłaniają go raczej do odruchów wymiotnych.
![]() |
| Zdj. nadesłane. Z prywatnego albumu autora |
Dzisiejsza walka kultur pomija zasadniczy czynnik: „człowieczeństwo”. Mówi się o prawach takich, czy owakich, ale nie sięga się do podstawy: do człowieka jako takiego. Czeka nas poważna praca u podstaw.
Masz swoje ulubione miejsca, do których chętnie wracasz, może w których chętnie tworzysz?
Chyba każdy je ma. Ja najlepiej czuję się w Beskidach, w lesie, w nadrzecznych krzakach. Ale lubię też Wzgórze Wawelskie w Krakowie, Plac Litewski w Lublinie i starówkę warszawską.
Co chciałbyś na niwie poezji osiągnąć?
Żeby mieć grupkę Czytelników-Rozmówców.
Zdradź nam swoje plany wydawnicze:
Mogę tyko zachęcić, by słuchać, co piszczy w beskidzkiej trawie.
Coś od siebie dla czytelników:
Czytelników zachęcam do dialogu z twórcami. Piszcie do nas różnymi kanałami. Spotykajcie się z nami i bądźcie odważni w zadawaniu trudnych pytań. Nie ma pisarza, który by dla Was nie pisał. A jeśli ktoś pisze tylko dla siebie, to niech sobie siedzi w swoim domu i nie wychyla nosa.
Dziękuję za rozmowę.




Bardzo ciekawy wywiad. W ten weekend przeczytałam też tomik wierszy p. Sikory wygrany w konkursie - piękne utwory, chwytające za serce!
OdpowiedzUsuńMałgorzata