14 października 2017

„Ziarenka piasku” Wojciech Graca








Wydawnictwo MaMiKo

Ilość stron: 92


Poezję cenię za jej niezwykłą uniwersalność, za to, że potrafi wygrać we mnie najpiękniejsze melodie. Poezja jest dla mnie powietrzem, oddechem życia. Dzisiaj jednak będzie zupełnie inaczej. Długo zbierałam się w sobie, by cokolwiek napisać i ktoś mógłby powiedzieć – to nie trzeba było, jednak nad wyraz cenię szczerość i bezwzględnie trzymam się tego, a już w ogóle, jeśli chodzi o opinie książek. W tej kwestii zawsze podkreślam, że jestem czytelnikiem, a nie opiniotwórcą doskonałym, czy krytykiem. Zawsze opisuję swoje wrażenia i odczucia zgodnie ze swoim gustem czytelniczym. Długo zbierałam się, bo najzwyczajniej w świecie nie jestem przekonana do tomiku Wojciecha Gracy „Ziarenka piasku”.


Żaden, kompletnie żaden wiersz nie przykuł mojej uwagi, z żadnym nie związałam się emocjonalnie. Nie jestem wymagająca, ale mój stopień wrażliwości nie odczuwał żadnych emocji podczas czytania tych wierszy, nic mnie w nich nie ujęło. Mało tego, powiem szczerze, że pewne wiersze wywołały we mnie odrazę. Nie mam kompletnie żadnych zastrzeżeń co do ich budowy. To są wiersze dźwięczne, z rymem, każdy posiada jakiś swój rytm, i jak podkreślił autor niektóre z nich formą i budową przypominają utwory erekcjato, jednak nie mam pojęcia, co chciał nam przekazać stosując w większości wulgaryzmy, czy metafory w stylu: gówno Adama


Wiem, że nie przez pryzmat jednego wiersza ocenia się całość, ale kiedy przy tym właśnie gównie Adama przelała się czara mojej estymy i naszła mnie odpychająca refleksja, nie mam oporów, by o nich napisać. Wybaczcie nie przytoczę tym razem żadnego wersu, nie napiszę pochlebnej recenzji, chociaż prośbę by napisać recenzję w ogóle poprosił mnie sam autor. Nie umiem zachwycać się czymś, co mnie odepchnęło od poezji. Od kiedy zapoznałam się z każdym z tych wierszy, nie ruszyłam żadnego tomiku. Nie jestem pruderyjna, nie uważam się za kogoś urażonego, ale stek odrzucających i obelżywych wulgaryzmów jest chyba tym, co moją duszę poetycką obraziło. Ja jestem z gatunku tych czytelników, co lubią się poezją delektować, kawałek po kawałeczku. Bardzo mnie to zabolało. Nie umiem też rozsądnie podejść do tytułu. Od dłuższego czasu zadaję sobie pytanie, co autor chciał ująć jako ziarenka piasku? I co w ogóle chciał nam przekazać? Nie wiem.


Racjonalnie rzecz ujmując, nie umiem dzisiaj nic mądrego, czy fajnego Wam napisać. Ujęłam większość swoich negatywnych odczuć możliwie względnie. Cóż, jak widać nie zawsze musi być miło i przyjemnie. Nie napisałam niczego wbrew sobie. Staram się szczerze opisywać swoje wrażenia. Przy tym tomiku nie było elektryzujących czy porywających odczuć, tylko narastające pytania, brak odpowiedzi i oburzenie, jak można coś takiego w ogóle wydać?


Zaznaczam, że to jest tylko moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.






1 komentarz:

  1. gratulacje za szczerość, ja juz dawno nie siegałam po poezje, jednak proza to to co lubię najbardziej

    OdpowiedzUsuń