Wydawnictwo Szara Godzina
Ilość stron: 240
Nowość wydawnicza
Kolejna emocjonalna powieść polskiej autorki, którą z wielką przyjemnością polecam Waszej uwadze. Ewa Bauer bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, przede wszystkim epicką formą treści, która oddaje głębię przeżywanych przez bohaterów emocji, których z kolei autorka w ogóle nam nie szczędzi. I wbrew pozorom, to nie prosta historia. Ewa Bauer trzyma w napięciu do ostatniej zapisanej linijki tekstu, wcale nie ułatwiając niczego swoim bohaterom, naginając ich cierpliwość, łamiąc poczucie bezpieczeństwa, pozbawiając tymczasowo azylu i wewnętrznego spokoju, odzierając ze złudzeń, stawiając bariery niezrozumienia i prób ich skruszenia.
Zastosowana przez autorkę trzecioosobowa narracja pozwala nam spojrzeć na poruszony przez autorkę wątek z nieco innej perspektywy, pozwala stać nieco z boku i przyglądać się wszelkim poczynaniom jakby przez podwójne szkło, ale to tylko złudzenie. Ewa Bauer lubi się z nami przekomarzać. Epickość merytoryczna tekstu oddaje głębię fabuły w taki sposób, jakby odczuwało się wszystko na własnej skórze, jednak powściągliwość w odkrywaniu kart po kawałki pobudza jeszcze bardziej naszą czytelniczą ciekawość, nie pozwalając nam jakikolwiek osąd, dopóki autorka nie wyłoży przed nami wszystkich kart.
To książka o miłości, ale nie tej lukrowanej. To historia miłości trudnej, którą momentami trudno nam zrozumieć. Anna z Robertem byli w miarę szczęśliwym małżeństwem. Sielanka trwała do momentu, kiedy oboje zapragnęli dziecka. Los, jakby z Anny zadrwił. Była silną kobietą, jednak nie tylko cierpliwość ma swoje granice. Wewnętrzna siła i hart ducha są równie kruche, jak porcelanowa zastawa, którą przez lata pielęgnujemy i chronimy przed zniszczeniem, a potem wystarczy byle mocniejsze tupnięcie stopą, by zarysowała się i w końcu pękła. Kiedy poznajemy Annę, odnosimy wrażenie, że przeszłość zostawiona za plecami kobiety zaczyna ją przytłaczać i dzięki retrospekcji czasowej poznajemy treść ostatnich miesięcy, które przyczyniły się do jej wyjazdu za granicę. Dobre, otwarte na drugiego człowieka serce Anny zwiodło ją. Kobieta nawet nie przypuszczała, że dając dach nad głową dwóm obcym kobietom, te same kobiety zniszczą to, co przez lata budowała razem z mężem. Anna przez moment straci rezon, ucieknie przed nieznanym, przed ciężarem przytłaczającym myśli, przed bólem, zdeptanym poczuciem wartości. Kobieta będzie zmuszona wrócić do kraju. Co zastanie?
Przyznam, że książka poruszyła mnie bardzo emocjonalnie. Próbowałam znaleźć powód zachowania Roberta, próbowałam zrozumieć emocje i uczucia Anny. Bardzo się do niej zbliżyłam, nie mogąc pojąć, co kierowało Robertem. I właśnie takie piętrzące się pytania, niepewność i kompletnie zaskakujące zakończenie pozostawia we mnie wątpliwości, jak potoczy się dalej życie Anny. Autorka buduje wokół swoich postaci wiele napiętych sytuacji, rozprawia się z nimi, daje szansy na spojrzenie sobie wzajemnie w twarz.
„W nadziei na lepsze jutro” to powieść, która bez wątpienia bardzo Was poruszy, zaskoczy. Powieść o tym, jak łatwo można stracić to, co budowało się z ogromną starannością i cierpliwością, a jak trudno odzyskać to co utracone. Powieść o marzeniach, złudzeniach normalności, ucieczce, o pozorności i wreszcie powieść, że nadzieja na lepsze jutro czasem ulega rozsypce. Autorka nakreśliła bardzo wyrazistych bohaterów, a epickość Jej opowieści zmusza do głębszej refleksji, wprawia w życiową melancholię i szuka odpowiedzi na wiele piętrzących się pytań.
Szczerze polecam!
"W nadziei na lepsze jutro" otwiera trylogię "Kolory Uczuć". Tom drugi "Kruchość jutra" ukaże się w styczniu, a w marcu 2018 roku "Słoneczne jutro". Już czekam z niecierpliwością!
Za egzemplarz dziękuję:



Oj myślę, że i mnie by wzruszyła :)
OdpowiedzUsuń