08 grudnia 2017

Wyniki drugiego cyklu zabaw literackich z Anną Kasiuk :)








Kochani,

bardzo wszystkim dziękuję za udział. Oczywiście wszystkie Wasze zadania były piękne i co tu wiele ukrywać intrygujące. Od razu też przepraszamy z Anią, że musieliście tak długo czekać na wyniki, ale nigdy nie jest tak, jakby się chciało, zaplanowało, obydwie jesteśmy w ciągłym biegu. 

Jak już wspominałam w poście konkursowym, nie tylko Wy, ale też i autor, który jest uczestnikiem cyklu, bierze w nim udział czynnie, wybierając spośród listy zadań dwa. I tak, Ania wybrała następujące zadania: 


Mała ojczyzna Anny Kasiuk :)

Podzielę się z Wami pewnym spostrzeżeniem. Możliwe, że nie będę oryginalna, ale to, czego doświadczamy na własnej skórze przemawia do nas najwyraźniej, nieprawdaż?









Mam opisać miejsce, które jest moją ojczyzną. Takie bowiem zadanie wybrałam sobie. Oczywiście wiecie, bo nie raz powtarzałam, że moim światem jest dom i kilkaset metrów działki, otaczającej go. Moja mała ojczyzna położona jest około czterdziestu kilometrów od Warszawy, w malowniczej okolicy otoczonej lasami i sąsiadującej z dużą żwirownią. Nowy Dwór Mazowiecki, bo mieszkam na jego przedmieściach, leży pomiędzy dwiema rzekami- Narwią i Wisłą. Wystarczy wsiąść na rower, by dotrzeć do miejsca, w których te dwie rzeki łączą się. Wyobraźcie sobie rozległe rozlewisko i odbijające się w nim promienie zachodzącego słońca. To bajeczny wręcz widok. Ale wiecie, nie to jest najważniejsze. Nie miejsca, które znajdują się w naszym otoczeniu. Ważne są wspomnienia i doświadczenia, jakich dostarcza nam obcowanie w tych miejscach. Bardzo wiele miejsca na opisanie tych wrażeń poświęciłam w mojej najnowszej powieści zatytułowanej Namiętność pachnąca terpentyną. Tam dokładnie pokazałam las i towarzyszące mi uczucia, kiedy to ja, nie moja bohaterka, wybieram się na spacer. Uwielbiam spacery po lesie, ten szmer suchych liści ścielących się u stóp, szeleszczący w koronach drzew wiatr i ten zapach. W otaczających mój dom lasach żyje sporo zwierząt, dlatego często mamy okazję podziwiać spacerujące wzdłuż ogrodzenia jelenie i sarny. Nie wspominam nawet o dzikach, bo ich obecność stała się dla mieszkańców codziennością. Takie towarzystwo i spacery po okolicy potrafią skutecznie naładować baterie. Tym bardziej dumna jestem, że udało mi się zaszczepić miłość do natury moim dzieciakom. Bywa, że wracamy z pracy, dzieci ze szkoły i po prostu wychodzimy na spacer. Wszystkie niepowodzenia, trud codzienności zostają gdzieś za nami, ich znaczenie spychamy na plan dalszy. Kiedy bowiem spojrzymy na problemy z perspektywy czasu, nie wyglądają one już tak poważnie. Czy też tak macie? To bardzo cenne chwile. 






Nie wspomniałam jeszcze o moim dzikim ogrodzie. Namiastkę jego przedstawiłam w Za zakrętem. Tam Agnieszka budowała dopiero swój ogród, jednak jej zamysł bardzo odpowiadał mojemu, kiedy kilka lat temu stanęłam na pustym polu i planowałam jego zagospodarowanie. Ach, mój ogród jest dla mnie prawdziwym azylem. Wystarczy, że zamknę za sobą furtkę a automatycznie zamykają się za mną drzwi do świata rzeczywistego. Jestem jak Alicja w Krainie Czarów, otoczona światem, który sama stworzyłam, który zapewnia mi swobodę i umacnia poczucie spełnienia. I to nie jest tak, że tylko ja czerpię te wszystkie pozytywne emocje wynikające z przebywania w nim. Jestem dumna widząc mojego męża odpoczywającego w zaciszu drzew, albo bawiące się dzieciaki. A już największym uznaniem były dla mnie słowa, które usłyszałam już kilkakrotnie... W moim ogrodzie czas płynie jakoś inaczej, tak wolniej. Człowiek tu naprawdę odpoczywa.... Wiecie co mam na myśli? To jest właśnie mój świat, spełnienie moich marzeń...








Kartka z pamiętnika 


Podzielę się z Wami wierszem. Napisałam go dawno temu, kiedy to mój mąż nie był jeszcze moim mężem i pracował daleko od domu. To był czas niecierpliwości i tęsknoty. Stąd, właśnie w ten sposób, postanowiłam załagodzić targające mną emocje. Napisałam wiersz.


Kołysanka
Przez ciągłe burze, silny wiatr
nieśmiało przedarły się ciepłe promienie wiosennego słońca.
Ogrzały zmarzniętą duszę,
serce otuliły ciepłą kołdrą zakochania.
A radość i szczęście pozwoliły w końcu zaczerpnąć głęboki oddech.
Jaki ten świat jest piękny, każdy liść szumi swoją pieśń, w rytm której tańczą promienie słońca, jak rozwiana spódnica cyganki.
Poranne krople rosy malują tęczą miłosną opowieść na kartach zapomnianego już życia...
Słyszysz tę opowieść?
Snuły ją letnie wieczory, wśród rozkosznego brzęczenia świerszczy.
Czujesz podmuch wiatru?
Gładził włosy po upojnej nocy spędzonej w twoich gorących ramionach.
Widzisz rumiane słońce?
Pieści twarz, kiedy po policzkach płyną łzy tęsknoty, odkąd kolorowa jesień odsunęła mnie od ciebie.


WYNIKI

Żeby nie przedłużać - wyborem autorki, nagrody wygrywają:

Izunia (która wybrała zadanie 1 i 2)

Bożena (która wybrała zadanie 3 i 5)



Do galerii pokonkursowej tylko dwie osoby wyraziły zgodę, by opublikować ich zadania. Od razu zaznaczam, że nie są to prace nagrodzone, ale te, które brały między innymi udział.



1. Prace Małgosi


List

Najdroższa Aniu,
Chciałbym Cię serdecznie przeprosić za to, co się stało dziś rano. Wiem, że jesteś na mnie zła, dlatego postaram się wyjaśnić, jak do tego doszło.
Jak zwykle obudziłem się o świcie. Od razu poczułem nieprzyjemne ssanie w żołądku, więc postanowiłem coś przegryźć. Ruszyłem zatem do kuchni.
Najpierw zjadłem resztki mojej kolacji. Nie zaspokoiłem jednak apetytu, więc zacząłem się rozglądać za czymś więcej. Na kuchennym stole stała taca z owocami, ale nie wzbudziła ona mojego zainteresowania. Jak wiesz, nie jadam owoców. Skierowałem zatem swoją uwagę na kuchenny blat. Nie pogardziłem kromką chleba, chociaż była już trochę podeschnięta. Potem moją uwagę przykuło naczynie stojące na kuchni. Dochodził z niego smakowity zapach. Kiedy zajrzałem do środka, przekonałem się, że zawiera resztki z obiadu, a konkretnie ten wspaniały gulasz, który wczoraj ugotowałaś. Nie tracąc czasu przystąpiłem do konsumpcji. Nie tylko zjadłem wszystko, ale nawet wylizałem garnek. Wreszcie poczułem się najedzony!
Pyszne śniadanie wprawiło mnie w dobry nastrój. Przymknąłem oczy i zacząłem mruczeć z zadowolenia. Niestety przez to straciłem czujność. Kiedy szykowałem się do zeskoku z kuchni, niechcący potrąciłem łapą pokrywkę, która spadła na podłogę. Wtedy w całym domu rozległ się ten przeraźliwy łoskot.
Uwierz mi, to był przypadek. Naprawdę nie chciałem Cię obudzić.
Twój kochający Puszek
P.S. Ponieważ na razie się do mnie nie odzywasz, zostawiłem Ci wiadomość na lodówce.



Wiadomość dla Ani:

DOM BEZ KOTA TRACI UROK



2. Prace Agnieszki Caban - Pusz


Kartka z pamiętnika 





Zostaw wiadomość




Piękne, kreatywne i bardzo wzruszające Wasze prace zasługują na wielkie brawa! Żałuję, że nie możemy nagrodzić wszystkich.

Jednak, to nie koniec. Kolejną autorką, która weźmie udział w zabawach literackich, to Anita Scharmach, której mam przyjemność patronować medialnie Jej świetnej dylogii. Ale, na te zabawy zaprosimy Was już po Nowym Roku. Teraz czas przedświąteczny i zapewne nawet Wy nie będziecie mieli czasu, by się im poświęcić.

Bardzo Wam dziękuję! W zakładce - cykl literacko - kulturalny - do 17.12 macie okazję zdobyć również pakiecik fajnych nagród. Zapraszam :)

1 komentarz:

  1. Agnieszko, nie wiesz może jak ma naprawdę na imię kot Pani Ani? Bo z tym Puszkiem to była improwizacja...
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń