Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa literacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa literacka. Pokaż wszystkie posty

08 listopada 2022

[O czym Ty, Człowieku, opowiadasz...] Sylwia Markiewicz

 


Nazywam się Sylwia Markiewicz, jestem autorką dwóch powieści obyczajowych: Czerwony kalendarz oraz wrześniowej premiery Tylko jedna chwila, nakładem wydawnictwa PASCAL. Z zawodu jestem inżynierem oraz technologiem żywienia, prywatnie żoną i mamą. Wolny czas spędzam najczęściej na łonie natury, w ogrodzie. Na wakacje najchętniej wyjeżdżam nad morze, plaża nigdy mi się nie nudzi. Od wielu lat piszę, to pasja, która powoli zagarnia dla siebie coraz to więcej i więcej, każdego dnia.

Słowo to myśli przelane na papier, emocje zlepione w wyraz, tak wiele mogą znaczyć lub przeciwnie. Tak wiele mogą sprawić dobrego lub złego, być opoką lub przygnieść do ziemi. Słowo potrafi być niebezpieczne, o czym zawsze staram się pamiętać. Nadużywam słowa „pięknie” i walczę z tym, szukając synonimów. Cóż ja poradzę, że tak wiele rzeczy mi się podoba 😊.

Kultura słowa to zdania wypowiadanie z szacunkiem. Mów tak, jakbyś mówił do własnego odbicia w lustrze, pisz tak, jakby to, co przelejesz na papier miało znaleźć się w twojej skrzynce, jako list do ciebie. Układaj słowa w zdania tylko w dobrej wierze, prawda nie musi oznaczać, że kogoś obrazisz, to właśnie odpowiednie słowa sprawią, że zostanie przyjęta ze zrozumieniem i spokojem.

Doceniam i zachwycam się, gdy publikację aż unosi piękny język literacki, wyrafinowany, spójny, wciągający w każde zdanie, dając ogromną satysfakcję z czytania. To się zamienia oczywiście, język staje się prostszy, potoczny do szerszego grona trafiający, bo i gatunki, które czytamy są inne, mieszają się wzajemnie. Grono czytelników jest szerokie i każdy znajdzie odpowiednią lekturę dla siebie. Bez problemu nadal odjadę książki, gdzie język literacki jest na najwyższym poziomie, jest wybór i to najważniejsze.

Dla mnie pisanie to możliwość przekazania czytelnikom pewnych wartości, możliwość wyczulenia na problem, trudny temat. To wspaniałe móc za pomocą bohaterów pokazać nurtujące mnie zagadnienia. Jednocześnie mogę dać nadzieję, motywację do działania, bodziec do rozwiązywania własnych problemów poprzez wachlarz emocji zmusić do refleksji. Lubię, jak historia niesie przesłanie, daje wiarę w lepsze jutro.

Robię plan, ale on zawsze ulega zmianie, bo to bohaterowie decydują, co będzie dalej. Poddaję się sugestiom i często pod ich wpływem zmieniam zakończenie. By lepiej wcielić się w ich położenie, przygotowuję materiały, szukam potrzebnych informacji, by to, co sobie wymyśliłam było poparte prawdziwymi faktami. Przy tym się dużo uczę, co bardzo lubię, a czytelnicy dostaną fikcyjną fabułę, ale z bardzo realnym tłem.


Pierwszą książkę pisałam z przerwami, przez co trwało to dość długo. Nie wiedziałam, czy w ogóle zostanie kiedyś wydana, ucieszyłam się bardzo na pozytywną wiadomość z wydawnictwa. Jednocześnie ten okres od momentu decyzji do wydania, przedłużał się i gdzieś ta radość z tym związana, rozmyła się po drodze.

Emocje przy pierwszej powieści to niedowierzanie, strach, niepewność, a obecnie, radość. Może dlatego, że już nabyłam trochę doświadczenia, wiem, jak wygląda cały proces od momenty napisania do chwili, gdy książkę trzymam w ręce i nauczyłam się czerpać przyjemność z każdego etapu jej powstawania.

Obecnie bardziej świadomie wybieram temat, problem, który chcę wpleść w fabułę. Z rozmysłem obarczam bohaterów wadami i zaletami, by pokazać ich prawdziwość, naturalność. Wolniej, dokładniej, z naciskiem na rozbudowane postacie oraz z większą satysfakcją samego tworzenia.

Nikt nie wiedział, że piszę książkę, dopiero gdy podpisałam umowę wydawniczą, poinformowałam najbliższych. Inne osoby poinformowałam dopiero po premierze w socjal mediach, a wsparcie i odzew był fantastyczny, pełen wparcia i serdeczności.

Głosy krytyczne zawsze chyba się pojawią, to naturalne. Krytyka jest potrzebna, ale ta prawdziwa, a nie hejt w stylu: książka jest beznadziejna i kropka. Nie biorę tego do siebie, a wyciągam wnioski z tego, co piszą czytelnicy. Zdaję sobie również sprawę, że wszystkich nie zadowolę, bo każdy szuka czegoś innego w historii. Na szczęście przy ostatniej powieści nie było zbyt wiele krytycznych uwag, a to, że książka została wyróżniona przez jury serwisu Granice.pl na „Najlepszą książkę na jesień”, dodało mi wiary we własne możliwości.

Najtrudniejsze było wejście w rolę bohaterki, której przeżycia były bardzo bolesne. Łzy się lały, nie przespałam nocy, ale te wydarzenia musiały być, mimo że dużo emocji mnie kosztowały. W każdej powieści będą takie momenty - jak w życiu - nie zawsze jest kolorowo.

Najczęściej sięgam po polskich autorów książek obyczajowych, ale i zagranicznych. Lubię też kryminały i książki sensacyjne, a najlepiej, gdy jest to połączenie dobrze rozwiniętej części obyczajowej z zagadką kryminalną, ale bez krwawych scen.

Dawniej pochłaniałam książki Katarzyny Grocholi, Roberta Ludluma czy Davida Morrella, obecnie są to przeważnie polskie pisarki - te mniej lub bardziej znane.

Zawsze umiałam doceniać zwykłą codzienność, a pandemia jeszcze bardziej mnie na to uczuliła. Wielu autorów miało więcej czasu, siedząc w zamknięciu w damach, tworzyli. U mnie było na odwrót. Do pisania potrzebuję ciszy, a zdalne nauczanie dziecka, rodzina w domu, nie sprzyja skupieniu. Pisanie szło mi wolno, bardzo wolno.

Jest tak wiele propozycji wydawniczych, że wybór jest ogromny i nie czuję, że czegoś mi brakuje. Natomiast nie zawsze rozumiem przypisywanie publikacji do danego gatunku, czy to proza obyczajowa, czy litera piękna, a może thriller psychologiczny. Nie zawsze zgadzam się z tymi szufladkami, mogą mylić czytelnika. Niektórzy mogliby wiele skorzystać, sięgając po inne gatunki, mogłoby się okazać, że wpisują się w ich gust, a lektura daje ogromną satysfakcję i jest miłym zaskoczeniem.

A.K. Czego Ci życzyć?

Kolejnych publikacji.

To wspaniałe móc robić to, co się lubi. Praca połączona z pasją, cóż można chcieć więcej.



Fragment powieści „Tylko jedna chwila”:

– Aleś się odstroiła, nie za krótka ta spódnica do twojej figury? – Joanna usłyszała karcący głos Danuty, a razem z nim padło na nią krytyczne spojrzenie.

Sama włożyła granatowe spodnie i czarną bluzkę z koronkowym haftem na piersiach. Podkreślała aż nadto, że jest w żałobie. W ten słoneczny, wakacyjny dzień w tym mrocznym ubraniu wyróżniała się niczym mucha na białej firance.

Joanna zacisnęła rękę na balustradzie. Przystanęła, zastanawiając się, czy się nie przebrać, czy matka czasem nie ma racji. Zawsze mówiła, że nosi za długie spódnice, a teraz się czepiała, że ma za krótką. Joanna miała nieodparte wrażenie, że bez względu na to, jak się ubierze, matka za każdym razem znajdzie jakiś feler. Albo to ona jest po prostu tym felerem, który uwiera Danutę od dnia swojego urodzenia. Joanna poczuła chwilowy ścisk w mostku i dławienie w gardle. Na jej twarzy nie było widać ani grama zadowolenia, a smutek i niepewność.

– Witajcie wszyscy, czy mili goście już przyjechali? – W tej chwili rozległ się donośny głos Franciszki, wchodzącej defiladowym krokiem wprost do holu.

– Kochanieńka, jak ty pięknie wyglądasz, no, wreszcie pozbyłaś się tej długiej kiecki, pięknie, nawet te włosy w eleganckim nieładzie pasują idealnie. Ja też się pokusiłam o spódnicę, tylko muszę brzuch wciągać, by mi zamek nie strzelił. Jak się jest dobrą gospodynią, to i wałeczki się robią od pysznego jedzenia, no nie, Danuta? – Wchodząc do kuchni, Franciszka wymownie spojrzała na wychudzoną siostrę, która w tym ciemnym stroju wydawała jej się jeszcze bardziej koścista niż zawsze.


– Wałki się robią od obżarstwa, a nie od tego, czy ktoś umie gotować, czy nie – odcięła się z wrodzonym sarkazmem, ostentacyjnie odwracając głowę w kierunku okna.

– No, ja się papierosami i kawą nie będę żywić, chcę dożyć sędziwego wieku z moim Staszkiem i sprawdzić, jak smakuje seks po siedemdziesiątce, a ty na słońce lepiej nie wychodź, bo w tym czarnym ubraniu spocisz się cała i wypłoszysz wszystkie owady z ogrodu.

– Skoro mowa o latających stworzeniach, to ja przynajmniej mam talię osy, a ty w tej spódnicy uważaj, bo nasi goście pomylą cię z bąkiem i uciekną.

– Lepiej być sympatycznym bączkiem niż kłującą osą – odgryzła się szybko Franciszka.

Uprzejmościom między siostrami pewnie nie byłoby końca, gdyby nie samochód wjeżdżający przez bramę, którą to Joanna przytomnie zdążyła otworzyć, unikając włączania się do tej niezmiernie ciekawej rozmowy.


10 września 2022

Z cyklu "O czym Ty, Człowieku, opowiadasz..." Olga Bartnik: "Słowo jest dla mnie początkiem i końcem, Alfą i Omegą. Od Słowa wszystko się zaczęło".

 



Kolejna odsłona mojego autorskiego cyklu "O czym Ty, Człowieku, opowiadasz...", w którym autorzy odsłaniają przed nami swoje widzenie świata literackiego. Dzisiaj Olga Bartnik, która niedawno, nakładem Wydawnictwa OFICYNKA, wydała zbiór opowiadań Ceremoniał pustyni, któremu mam przyjemność patronować medialnie.





***
Słowo jest dla mnie początkiem i końcem, Alfą i Omegą. Od Słowa wszystko się zaczęło. W naszej kulturze sam Bóg nazwał siebie Słowem – Logosem. Często zapominamy o tym jak potężne ono jest. Że jesteśmy za nie odpowiedzialni. Jako jedyne stworzenia na ziemi mamy moc używania słów, nimi władać, kreować je. Pisarz, jeszcze więcej – używa słowa pisanego po to, by drugi człowiek mógł coś usłyszeć, poczuć, zobaczyć, przeżyć.
To samo w sobie jest tajemnicą.

"Kultura słowa" to dla mnie rozumne używanie go zgodnie z kulturą, z której wyrośliśmy, którą współtworzymy. I szacunkiem dla ludzi innych kręgów kulturowych.

Język to system kodów, który człowiek wykształcił w celu przetrwania. Choć i zwierzęta mają swoje sposoby porozumiewania się, szczególne z nich jak delfiny, małpy – całkiem precyzyjne, to jednak nie piszą literatury.
Język jest nie tylko narzędziem komunikacji ludzkiej, ale sposobem, w który człowiek zaznacza swoje istnienie we wszechświecie.
Język naturalnie zmienia się - ulega uproszczeniom, zapożycza elementy z innych języków, kurczy się, by później rozprężać, biegnie w wielu kierunkach, nagle zawraca, sięga do swoich korzeni, potem znów się specjalizuje. Język ma moc jednoczyć i dzielić. Dla nas, Polaków, był zwornikiem tożsamości, utrzymał polskość przy życiu, gdy nie było struktur państwowych.
Język ma swoją formę, treść, melodię. Podlega zasadom, które należy znać, zanim się je złamie. Ma moc, by rodzić pisarzy i poetów.

Od zawsze pisałam w głowie. Pierwszą książkę napisałam, tak realnie, w wieku 25 lat. To była słaba książka. Uznałam, że nie ma co pomnażać braków w świecie, tylko robić coś dobrze. A praca mnie lubi. Pracowałam dla prywatnego biznesu. Język i komunikacja były moimi narzędziami pracy. Później założyliśmy rodzinę.
Jednak myśl o pisaniu – pisaniu, nie byciu pisarzem czy pisarką, tylko o pisaniu – nigdy nie odpuściła. Dlatego moim mottem pisarskim są słowa amerykańskiego pisarza Williama Faulknera: „Nie bądź pisarzem, bądź pianiem”.
Postanowiłam podejść do sprawy metodycznie i postawiłam na maraton bardziej, niż bieg na setkę. Wzięłam się za czytanie dobrej literatury i swój warsztat pisarski.
Długo myślę, chodzę z pomysłem na fabułę. Tworzę zarys planu, który jest dla mnie drogowskazem. Oczytuję się w temacie i pokrewnych. Lubię boczne uliczki, nieoczywiste skojarzenia, motywy nawiązujące do kultury. Piszę. Moje teksty długo leżakują, a gdy dojrzeją, po autoredakcji, pokazuję je redaktorowi, z którym współpracuję.

Pierwsze teksty publikowałam na swoim fanpejdżu i blogu. Współpracuję z czasopismem „Bezkres”, publikowałam w ich almanachach i antologii oraz na kilku literackich portalach internetowych, m.in. w Biuletynie Literackim Wydawnictwa Anagram.
Pierwszy tomik wierszy jest po redakcji i zamierzam go niebawem wydać.
Debiut prozatorski - zbiór opowiadań pt. Ceremoniał pustyni ukazał się niedawno nakładem Wydawnictwa Oficynka.
Wróciłam do tych tekstów ostatnio, przy okazji redakcji wydawniczej. To ciekawe doświadczenie czytać tekst odleżakowany, odpępowiony od autora, gotowy na spotkanie z czytelnikiem.

Mam niezachwiane oparcie w najbliższych – mężu i Czterech Porach Roku – jak mówię o córkach. Jesteśmy zgranym zespołem. Budujemy i wzmacniamy nasze więzi rodzinne na co dzień i podczas wspólnych wyjazdów. To na emigracji szczególnie ważne dla nas i dzieci, by wiedziały skąd się wywodzą, mówiły i pisały po polsku, miały kontakt z polską kulturą. Szanujemy też naszą indywidualność, potrzebę autonomii, pasje.

Moja mama jest wspaniałym mecenasem kultury w swoim środowisku lokalnym. Siostra – malarka - idzie dawno wybraną przez siebie drogą artystyczną, a także wspiera innych twórców jako animator kultury. Siostrzenica gra w teatrze amatorskim.
Jestem szczęściarą – spotykam się ze zrozumieniem i wsparciem mojej rodziny.

Moje teksty publikowane na fanpejdżu i blogu przysparzają mi więcej czytelników i przyjaciół, niż wrogów. Czasem wzbudzały refleksje, pytania, innym razem opór. Dla autora najtrudniejsze jest jednak milczenie odbiorcy.
Z pierwszym merytorycznym spojrzeniem krytycznym spotkałam się na warsztatach pisarskich marki WarsztatPisarza.pl, w których brałam udział. I to mi dobrze zrobiło. Właściwie przybliżyło mnie do rozumienia procesu pisania, docenienia wiedzy i warsztatu pisarza. Poszerzyłam swoje kompetencje jako czytelnik. Zderzyłam się z wieloma, czasem skrajnymi, spojrzeniami na pisanie literatury.
Autor udostępniający swój tekst jest w jakimś sensie bezbronny, odsłonięty ze swoim rozumieniem świata, wrażliwością, skazany na spotkanie z nieznanym – odbiorem tekstu przez innych ludzi. Musi mieć na to w sobie zgodę. Dlatego powinien zrobić wszystko, co umie dla dobra tekstu.
Z drugiej strony – odkrycie prawdy, że nie ma jednej drogi, a jest moja ścieżka – okazała się dla mnie wyzwalająca.
Ciągle też mnie coś zatrzymuje w pisaniu – życie, praca, fakt, że długo chodzę z pomysłem, zanim siądę do pisania. Piszę powoli, niechronologicznie, czasem zaczynam kilka opowiadań w jednym przedziale czasowym. Zostawiam je niedokończone – często żeby uzyskać pewność, co chcę w danym tekście powiedzieć. Wracam i przerwy zawsze dobrze robią wydobyciu tego zamysłu. Jeśli do tego nie dojdę, zanim puszczę tekst w świat, doświadczam czegoś w rodzaju niepokoju.

Czytam najchętniej klasyków powieści, jak również autorów iberoamerykańskich oraz pochodzących z azjatyckiego kręgu kulturowego. Bliska jest mi literatura filozoficzna i historyczna, biografie.
Odkrywam literaturę współczesną – polską, skandynawską, francuską. Ostatnio powieści Michela Houellebecqa.

W poezji mam swój kanon ulubionych twórców, do których należą nieśmiertelni: Bolesław Leśmian, Halina Poświatowska, Zbigniew Herbert, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Josif Brodski, Rainer Maria Rilke i in.

Swoją pierwszą książkę napisałam podczas Covidu, nie doświadczywszy jej skutków w takim stopniu, jak na przykład Wy w Polsce. Norwegów i mieszkańców krajów skandynawskich charakteryzuje indywidualizm i potrzeba przestrzeni wokół siebie. Tu ludzie mieszkają głównie na wsiach, w małych miastach, za wyjątkiem kilkunastu dużych miast. Dystans jest naturalny, więc nie był takim szokiem. Maseczki nosiło się właściwie tylko w dużych miastach, w szczytowym okresie zakażeń. Przedsiębiorcy odczuwający konsekwencje Covidu, mogą liczyć na wsparcie państwa. Ograniczenia dotyczyły głównie życia społecznego i tu odczuwalne są konsekwencje. Norwegowie żyją w bliskim kontakcie z naturą od najmłodszych lat. Przez cały czas można było iść na spacer, a tak klarują się pomysły.

Czego Ci życzyć?
Zdrowego kręgosłupa i wiernych czytelników.
Dziękuję pięknie za rozmowę, Agnieszko.

Ja również, Olga, dziękuję za Twój udział w moim cyklu.



16 sierpnia 2022

"Piszę, bo czuję taką potrzebę. Do pisania się nie zmuszam. Nie piszę na akord. Czynię to wtedy, kiedy chcę i kiedy wygospodaruję czas". Celina Mioduszewska w kolejnej odsłonie cyklu "O czym Ty, Człowieku, opowiadasz...".

 



Słowo to narzędzie mające moc sprawczą. Mówiąc oznajmiam, wyrażam emocje, nakłaniam, przekonuję. Byle czego się nie mówi, to co wypowiadamy świadczy o poziomie naszej inteligencji i kulturze.

Kultura słowa to bezbłędne, czyli poprawne pod względem gramatycznym i semantycznym posługiwanie się językiem. Współczesny język literacki przypomina śmietnik, co potępiam. Poeta, pisarz, publicysta powinien posługiwać się tylko i wyłącznie poprawną polszczyzną.

Piszę, bo czuję taką potrzebę. Do pisania się nie zmuszam. Nie piszę na akord. Czynię to wtedy, kiedy chcę i kiedy wygospodaruję czas. Ostatnią powieść tworzę, mając ogólny zarys fabuły. Wątki poboczne, epizody są wymysłem chwili.

Zadebiutowałam w 2014 roku tomikiem wierszy Ułamek ziemi mojej wydanym w niewielkim nakładzie. Później były kolejne zbiory promowane na spotkaniach autorskich. Od tego czasu wiele się zmieniło. Dojrzałam jako twórca – tak myślę – a nowe umiejętności i wymiana doświadczeń warsztatowych na zajęciach w Warszawskiej Szkole Pisania utwierdzały mnie w przekonaniu, że wytworami bez obaw powinnam dzielić się z czytelnikiem i to nie tylko poezją, ale też prozą. Stąd wydania powieści Powierniczka tajemnic (2020), Sawantka (2021) i mam nadzieję, że jeszcze w tym roku ukaże się Kaszmirowa chustka (tytuł nie jest ostateczny). Publikacje poszerzyły krąg moich znajomych. Byłam tylko nauczycielką, stałam się też poetką - lokalną i pisarką – polską.

Reakcje innych na to, co robię? Nie wiem. Mam swoje lata i to, co myślą o mnie inni jest już mało istotne. Pisaniem nie wyrządzam nikomu krzywdy. Jedni łowią ryby, drudzy piszą książki – hobby ma moc budującą, nadaje życiu sens. A słów krytyki jeszcze nie słyszałam, na szczęście.

To, co przeszkadza mi w pisaniu, nazywa się Obowiązki – zawodowe i prywatne. Gdy mam do sprawdzenia uczniowskie wypracowania, pisanie jest na drugim miejscu. Kiedy potrzebują mnie wnuczęta, jadę do nich, pisanie jest na drugim miejscu.

Jestem wybrednym czytelnikiem. Nie czytam byle czego. Książka musi mnie ubogacać merytorycznie, emocjonalnie i estetycznie, a nie zabierać cenny czas. Nie toleruję czytadeł. Uwielbiam Prawiek i inne czasy O. Tokarczuk. Do lektury powracam wielokrotnie, tym bardziej, że można ją czytać fragmentarycznie. Sięgam po klasykę, w której za każdym razem odkrywam coś nowego. Zaglądam do wytworów współczesności i dokonuję starannej selekcji. Ważna jest treść pierwszej strony, tak mawiał prof. z WSP i coś w tym jest.

W czasie pandemii powstała Sawantka. Jest powieścią pandemiczną. Właściwy czas akcji to czas pandemii. Lena M. zostaje zarażona i ledwie uchodzi z życiem – Covid wpłynął na jej pracę zawodową, fizyczność i warsztat pisarski.

We współczesnej literaturze coraz bardziej brakuje mi książek będących nośnikiem dobra i piękna. Patologia i zabójstwo w tekście kultury? Nie! Ale to moje zdanie.

Czego można mi życzyć? Tego, żeby świat moich powieści trafiał w czytelniczy gust. Aby nie zalegał na nich biblioteczny kurz.

A o czym opowiadam? Fragment z Kaszmirowej chustki:

„Zapadał zmierzch i od olszyn czuć było powiew późnego lata. Andzia przesunęła jeden z rogów kaszmirowej chustki, w którą zawinięte było maleństwo i osłoniła nią główkę śpiącego dziecka. Za wszelką cenę chciała chronić tę swoją nową miłość. Miłość, która nie miała sobie równych. Już widziała Annę Lenę zaczytaną w książkach od Rylskiego, nawet ujrzała na jej białym palcu złoty pierścionek ze szmaragdowym oczkiem i Warszawę, w niej Krakowskie Przedmieście. A w tłumie młodzieży swoją wnuczkę podążającą na wyższą uczelnię.

Takie tam mrzonki młodej babci”.




08 grudnia 2017

Wyniki drugiego cyklu zabaw literackich z Anną Kasiuk :)








Kochani,

bardzo wszystkim dziękuję za udział. Oczywiście wszystkie Wasze zadania były piękne i co tu wiele ukrywać intrygujące. Od razu też przepraszamy z Anią, że musieliście tak długo czekać na wyniki, ale nigdy nie jest tak, jakby się chciało, zaplanowało, obydwie jesteśmy w ciągłym biegu. 

Jak już wspominałam w poście konkursowym, nie tylko Wy, ale też i autor, który jest uczestnikiem cyklu, bierze w nim udział czynnie, wybierając spośród listy zadań dwa. I tak, Ania wybrała następujące zadania: 


Mała ojczyzna Anny Kasiuk :)

Podzielę się z Wami pewnym spostrzeżeniem. Możliwe, że nie będę oryginalna, ale to, czego doświadczamy na własnej skórze przemawia do nas najwyraźniej, nieprawdaż?









Mam opisać miejsce, które jest moją ojczyzną. Takie bowiem zadanie wybrałam sobie. Oczywiście wiecie, bo nie raz powtarzałam, że moim światem jest dom i kilkaset metrów działki, otaczającej go. Moja mała ojczyzna położona jest około czterdziestu kilometrów od Warszawy, w malowniczej okolicy otoczonej lasami i sąsiadującej z dużą żwirownią. Nowy Dwór Mazowiecki, bo mieszkam na jego przedmieściach, leży pomiędzy dwiema rzekami- Narwią i Wisłą. Wystarczy wsiąść na rower, by dotrzeć do miejsca, w których te dwie rzeki łączą się. Wyobraźcie sobie rozległe rozlewisko i odbijające się w nim promienie zachodzącego słońca. To bajeczny wręcz widok. Ale wiecie, nie to jest najważniejsze. Nie miejsca, które znajdują się w naszym otoczeniu. Ważne są wspomnienia i doświadczenia, jakich dostarcza nam obcowanie w tych miejscach. Bardzo wiele miejsca na opisanie tych wrażeń poświęciłam w mojej najnowszej powieści zatytułowanej Namiętność pachnąca terpentyną. Tam dokładnie pokazałam las i towarzyszące mi uczucia, kiedy to ja, nie moja bohaterka, wybieram się na spacer. Uwielbiam spacery po lesie, ten szmer suchych liści ścielących się u stóp, szeleszczący w koronach drzew wiatr i ten zapach. W otaczających mój dom lasach żyje sporo zwierząt, dlatego często mamy okazję podziwiać spacerujące wzdłuż ogrodzenia jelenie i sarny. Nie wspominam nawet o dzikach, bo ich obecność stała się dla mieszkańców codziennością. Takie towarzystwo i spacery po okolicy potrafią skutecznie naładować baterie. Tym bardziej dumna jestem, że udało mi się zaszczepić miłość do natury moim dzieciakom. Bywa, że wracamy z pracy, dzieci ze szkoły i po prostu wychodzimy na spacer. Wszystkie niepowodzenia, trud codzienności zostają gdzieś za nami, ich znaczenie spychamy na plan dalszy. Kiedy bowiem spojrzymy na problemy z perspektywy czasu, nie wyglądają one już tak poważnie. Czy też tak macie? To bardzo cenne chwile. 






Nie wspomniałam jeszcze o moim dzikim ogrodzie. Namiastkę jego przedstawiłam w Za zakrętem. Tam Agnieszka budowała dopiero swój ogród, jednak jej zamysł bardzo odpowiadał mojemu, kiedy kilka lat temu stanęłam na pustym polu i planowałam jego zagospodarowanie. Ach, mój ogród jest dla mnie prawdziwym azylem. Wystarczy, że zamknę za sobą furtkę a automatycznie zamykają się za mną drzwi do świata rzeczywistego. Jestem jak Alicja w Krainie Czarów, otoczona światem, który sama stworzyłam, który zapewnia mi swobodę i umacnia poczucie spełnienia. I to nie jest tak, że tylko ja czerpię te wszystkie pozytywne emocje wynikające z przebywania w nim. Jestem dumna widząc mojego męża odpoczywającego w zaciszu drzew, albo bawiące się dzieciaki. A już największym uznaniem były dla mnie słowa, które usłyszałam już kilkakrotnie... W moim ogrodzie czas płynie jakoś inaczej, tak wolniej. Człowiek tu naprawdę odpoczywa.... Wiecie co mam na myśli? To jest właśnie mój świat, spełnienie moich marzeń...








Kartka z pamiętnika 


Podzielę się z Wami wierszem. Napisałam go dawno temu, kiedy to mój mąż nie był jeszcze moim mężem i pracował daleko od domu. To był czas niecierpliwości i tęsknoty. Stąd, właśnie w ten sposób, postanowiłam załagodzić targające mną emocje. Napisałam wiersz.


Kołysanka
Przez ciągłe burze, silny wiatr
nieśmiało przedarły się ciepłe promienie wiosennego słońca.
Ogrzały zmarzniętą duszę,
serce otuliły ciepłą kołdrą zakochania.
A radość i szczęście pozwoliły w końcu zaczerpnąć głęboki oddech.
Jaki ten świat jest piękny, każdy liść szumi swoją pieśń, w rytm której tańczą promienie słońca, jak rozwiana spódnica cyganki.
Poranne krople rosy malują tęczą miłosną opowieść na kartach zapomnianego już życia...
Słyszysz tę opowieść?
Snuły ją letnie wieczory, wśród rozkosznego brzęczenia świerszczy.
Czujesz podmuch wiatru?
Gładził włosy po upojnej nocy spędzonej w twoich gorących ramionach.
Widzisz rumiane słońce?
Pieści twarz, kiedy po policzkach płyną łzy tęsknoty, odkąd kolorowa jesień odsunęła mnie od ciebie.


WYNIKI

Żeby nie przedłużać - wyborem autorki, nagrody wygrywają:

Izunia (która wybrała zadanie 1 i 2)

Bożena (która wybrała zadanie 3 i 5)



Do galerii pokonkursowej tylko dwie osoby wyraziły zgodę, by opublikować ich zadania. Od razu zaznaczam, że nie są to prace nagrodzone, ale te, które brały między innymi udział.



1. Prace Małgosi


List

Najdroższa Aniu,
Chciałbym Cię serdecznie przeprosić za to, co się stało dziś rano. Wiem, że jesteś na mnie zła, dlatego postaram się wyjaśnić, jak do tego doszło.
Jak zwykle obudziłem się o świcie. Od razu poczułem nieprzyjemne ssanie w żołądku, więc postanowiłem coś przegryźć. Ruszyłem zatem do kuchni.
Najpierw zjadłem resztki mojej kolacji. Nie zaspokoiłem jednak apetytu, więc zacząłem się rozglądać za czymś więcej. Na kuchennym stole stała taca z owocami, ale nie wzbudziła ona mojego zainteresowania. Jak wiesz, nie jadam owoców. Skierowałem zatem swoją uwagę na kuchenny blat. Nie pogardziłem kromką chleba, chociaż była już trochę podeschnięta. Potem moją uwagę przykuło naczynie stojące na kuchni. Dochodził z niego smakowity zapach. Kiedy zajrzałem do środka, przekonałem się, że zawiera resztki z obiadu, a konkretnie ten wspaniały gulasz, który wczoraj ugotowałaś. Nie tracąc czasu przystąpiłem do konsumpcji. Nie tylko zjadłem wszystko, ale nawet wylizałem garnek. Wreszcie poczułem się najedzony!
Pyszne śniadanie wprawiło mnie w dobry nastrój. Przymknąłem oczy i zacząłem mruczeć z zadowolenia. Niestety przez to straciłem czujność. Kiedy szykowałem się do zeskoku z kuchni, niechcący potrąciłem łapą pokrywkę, która spadła na podłogę. Wtedy w całym domu rozległ się ten przeraźliwy łoskot.
Uwierz mi, to był przypadek. Naprawdę nie chciałem Cię obudzić.
Twój kochający Puszek
P.S. Ponieważ na razie się do mnie nie odzywasz, zostawiłem Ci wiadomość na lodówce.



Wiadomość dla Ani:

DOM BEZ KOTA TRACI UROK



2. Prace Agnieszki Caban - Pusz


Kartka z pamiętnika 





Zostaw wiadomość




Piękne, kreatywne i bardzo wzruszające Wasze prace zasługują na wielkie brawa! Żałuję, że nie możemy nagrodzić wszystkich.

Jednak, to nie koniec. Kolejną autorką, która weźmie udział w zabawach literackich, to Anita Scharmach, której mam przyjemność patronować medialnie Jej świetnej dylogii. Ale, na te zabawy zaprosimy Was już po Nowym Roku. Teraz czas przedświąteczny i zapewne nawet Wy nie będziecie mieli czasu, by się im poświęcić.

Bardzo Wam dziękuję! W zakładce - cykl literacko - kulturalny - do 17.12 macie okazję zdobyć również pakiecik fajnych nagród. Zapraszam :)

14 listopada 2017

Cykl zabaw literackich z Anną Kasiuk, odsłona II :)









Kochani!

Druga odsłona cyklu zabaw literackich, które obiecałam Wam już jakiś czas temu. 

Widziałam, jakim powodzeniem cieszyła się odsłona pierwsza, dlatego z chęcią przechodzę do kolejnej autorki. Druga odsłona zabaw dotyczy osoby Anny Kasiuk. Jej twórczości i tego, byście mieli okazję wzajemnie się poznać. 

Jednak najpierw prezentacja autorki :)




Twórczość Anny Kasiuk :)











A teraz, przejdźmy do zadań. Poniżej, znajdziecie pięć punktów przypisanym konkretnym działaniom. Każda osoba, która chce wziąć udział w zabawie, wybiera z tej listy dwa konkretne zadania, jakie chce, wybór należy do Was.


Jeśli wybierzecie sobie już te dwa zadania, w e-mailu przesyłacie mi swoje gotowe odpowiedzi. W temacie e-maila wpisujecie: cykl zabaw.AniaKasiuk, natomiast w treści podajecie, które zadania wybraliście i Wasze odpowiedzi. W jakiej formie je wykonacie i jak zinterpretujecie, zależy od Waszej kreatywności i pomysłowości.


Zadania przesyłacie na: stokrotka954@wp.pl, ja je potem prześlę autorce :)

Ważne!

Proszę tylko, byście nie zamieszczali treści obraźliwych. Szanujmy się nawzajem. To jest zabawa, a nie sposób na wyładowywanie swoich frustracji, plucie jadem, czy dzielenia się poglądami politycznymi!


1. Napisz list




Zadanie polega na tym, byście napisali do Ani list. Co w nim napiszecie, jaki on będzie długi - zależy od Was.


2. Zostaw wiadomość




Przy tym zadaniu pomyślałam, że trochę je Wam utrudnię. Zostaw wiadomość dla Ani. Tak, jakbyście odeszli od stołu i napisali na karteczce krótką wiadomość, trochę tajemniczą, zmuszającą do refleksji, bądź podążenia w ślad za tajemnicą...

Warunek: wiadomość musi się składać z maksymalnie pięciu słów!


3. Zapakuj smaki i zapachy i wyślij je




Jesteście dobrymi "gospodarzami"? Podzielcie się ulubionymi smakami, zapachami i prześlijcie je. Mogą to być sentymentalne podróże w świat dzieciństwa, mogą to być Wasze dania popisowe, ulubione, mogą to być smaki, które przywodzą Wam coś na myśl...


4. Wyrwij kartkę z pamiętnika i wyślij





Kartka, na której zapisaliście coś radosnego, bolesnego, traumatycznego. Oczywiście, to nie muszą jakieś Wasze zwierzenia, bo wiem, że nie wszyscy chcą się tym dzielić. Ale może tworzycie coś swojego, do szuflady, a nie macie odwagi się tym dzielić. Teraz jest okazja.


5. Wyślij widokówkę





Opiszcie miejsca, w których mieszkacie, żyjecie, którymi chcecie się z nami podzielić. Pochwalicie się tą Waszą małą ojczyzną.




*********

Zabawy mają nas wzajemnie zainspirować, poznać. To nie jest tak, że tylko Wy w nich bierzecie udział. Poproszę autorkę, by i ona wybrała z tej listy dwa zadania i je dla Nas przygotowała. Pojawią się one w poście z wynikami konkursowymi. Chciałabym, aby po zakończeniu konkursu powstała taka galeria pokonkursowa, ale tylko za zgodą każdego uczestnika.

Kilka zasad formalnych:

Wybieracie z listy zadań dwa i je przesyłacie na podany wyżej adres e-mailowy. Dla przypomnienia: stokrotka954@wp.pl



Konkurs rozpoczyna się od momentu opublikowania postu do dnia 30.11 b.r. do godz. 23:59 


Po tym terminie, w ciągu siedmiu dni zostaną opublikowane wyniki konkursu.

Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród jest autorka to Ona rozsyła nagrody.

Nagrody konkursowe Ania przygotowała dla Was sama, będą  to zapewne gadżety dotyczące Jej twórczości.

Powodzenia!

22 września 2017

Cykl zabaw literackich z Anetą Krasińską :)









Kochani!

Dzisiaj nadszedł ten wyjątkowy dzień, w którym rozpoczynam z autorami cykl zabaw literackich. Dotyczyć one będą moich patronatów medialnych, bądź ambasadorskich. Ponieważ ten tydzień dotyczy konkretnie twórczości Anety Krasińskiej, ściśle związanym z moim ambasadorowaniem Jej najnowszej powieści "W sieci uczuć", której to recenzję mogliście poznać - TUTAJ, zapraszam Was do kreatywnego, czynnego udziału w zabawie, która mam nadzieję, przypadnie Wam do gustu.

Najpierw prezentacja autorki :)




















A teraz, przejdźmy do zadań. Poniżej, znajdziecie pięć punktów przypisanym konkretnym działaniom. Każda osoba, która chce wziąć udział w zabawie, wybiera z tej listy dwa konkretne zadania, jakie chce, wybór należy do Was.

Jeśli wybierzecie sobie już te dwa zadania, w e-mailu przesyłacie mi swoje gotowe odpowiedzi. W temacie e-maila wpisujecie: cykl zabaw.Aneta, natomiast w treści podajecie, które zadania wybraliście i Wasze odpowiedzi. W jakiej formie je wykonacie i jak zinterpretujecie, zależy od Waszej kreatywności i pomysłowości.

Zadania przesyłacie na: stokrotka954@wp.pl, ja je potem prześlę autorce :)

Ważne!
Proszę tylko, byście nie zamieszczali treści obraźliwych. Szanujmy się nawzajem. To jest zabawa, a nie sposób na wyładowywanie swoich frustracji, plucie jadem, czy dzielenia się poglądami politycznymi!




1. Napisz list





Zadanie polega na tym, byście napisali do Anety list. Co w nim napiszecie, jaki on będzie długi - zależy od Was.


2. Zostaw wiadomość







Przy tym zadaniu pomyślałam, że trochę je Wam utrudnię. Zostaw wiadomość dla Anety. Tak, jakbyście odeszli od stołu i napisali na karteczce krótką wiadomość, trochę tajemniczą, zmuszającą do refleksji, bądź podążenia w ślad za tajemnicą...

Warunek: wiadomość musi się składać z maksymalnie pięciu słów.



3. Zapakuj smaki i zapachy i wyślij je








Jesteście dobrymi "gospodarzami"? Podzielcie się ulubionymi smakami, zapachami i prześlijcie je. Mogą to być sentymentalne podróże w świat dzieciństwa, mogą to być Wasze dania popisowe, ulubione, mogą to być smaki, które przywodzą Wam coś na myśl...



4. Wyrwij kartkę z pamiętnika i wyślij








Kartka, na której zapisaliście coś radosnego, bolesnego, traumatycznego. Oczywiście, to nie muszą jakieś Wasze zwierzenia, bo wiem, że nie wszyscy chcą się tym dzielić. Ale może tworzycie coś swojego, do szuflady, a nie macie odwagi się tym dzielić. Teraz jest okazja.



5. Wyślij widokówkę





Opiszcie miejsca, w których mieszkacie, żyjecie, którymi chcecie się z nami podzielić. Pochwalicie się tą Waszą małą ojczyzną.





*********

Zabawy mają nas wzajemnie zainspirować, poznać. To nie jest tak, że tylko Wy w nich bierzecie udział. Poproszę autorkę, by i ona wybrała z tej listy dwa zadania i je dla Nas przygotowała. Pojawią się ona w poście z wynikami konkursowymi. Chciałabym, aby po zakończeniu konkursu powstała taka galeria pokonkursowa, ale tylko za zgodą każdego uczestnika.


Kilka zasad formalnych:

Wybieracie z listy zadań dwa i je przesyłacie na podany wyżej adres e-mailowy. 


Konkurs rozpoczyna się od momentu opublikowania postu do dnia 30.09 b.r. do godz. 23:59 :)




Po tym terminie, w ciągu siedmiu dni zostaną opublikowane wyniki konkursu.


Organizatorem konkursu jestem ja, zaś sponsorem nagród jest autorka oraz Wydawnictwo Videograf. 


Nagrodami w konkursie są dwa egzemplarze najnowszej powieści Anety Krasińskiej "W sieci uczuć", której mam przyjemność ambasadorować. 





Powodzenia!