19 października 2018

[Patronat medialny. Przedpremierowo + niespodzianka dla Czytelników] Nareszcie z górki – Mira Białkowska





Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Ilość stron: 259

Premiera 20.10.2018


Każda droga
i ta dobra, i ta zła
swój cel ma.

Ukrywane głęboko w sercu szczere uczucie, któremu człowiek chce się poddać niezależnie od statusu społecznego, wieku, prestiżu, czy sukcesu zawodowego odradza się w różnych momentach życia i na różnych jego szlakach. Po raz kolejny Mira Białkowska pokazuje, jak ważne są chwile przeznaczone na przyjaźń, miłość i wspólne konwersacje, bo to co najistotniejsze najczęściej umyka w prozie codzienności. Dogłębnościom analiz losu, który bywa niesamowicie przewrotny można poświęcać wiele czasu, ale czy nie jest też tak, że potrzeba konkretnego impulsu, by obejrzeć się za siebie i dostrzec wreszcie to, co przechodziło obok nas przez cały czas, a my tego w ogóle nie dostrzegaliśmy?


Trzecia część emocjonalnej serii o zwykłych bohaterach podobnych do nas Miry Białkowskiej dopina esencję do głębszych refleksji. Uwielbiam prozę autorki, bo za każdym razem funduje mi ogrom afektów, o których trudno zapomnieć. Swoich bohaterów osadza w autentycznych realiach, a przy tym plastyczność opisów buduje nierozerwalną więź z czytelnikiem, który otrzymuje namiastkę tego, co przeżywają postaci z książki. Jej bohaterowie to osoby po pięćdziesiątce, które dalej poświęcają się swoim pasjom, mają prawo do przeżywania na nowo miłości. Ale, obok przewijających się radości i dystansu każdy z nich nosi w sercu pewne zadry i troski, problemy, a nawet wydarzenia, które nierzadko miały wpływ na podejmowane decyzje, czy skomplikowane relacje rodzinne. W tej opowieści zatem nie ma tylko sielskich obrazków. Prawdziwość i namacalność życia są tymi, o których autorka przypomina kontrastowo, pokazując je z każdej strony i punktu spojrzenia. Narracja pierwszoosobowa odzwierciedla ich głębię, zostawiając w nas ślad na długo, bo tak naprawdę uczestniczymy w ich życiu i staramy się przy okazji rozliczyć ze sobą – w duszy i na sercu. 


W „Nareszcie z górki” Mira znowu mądrze pisze o życiu. Bez ukrywania afektów, bez przypudrowanych masek. Szczerze, refleksyjnie i emocjonalnie. Prawdziwe aż do bólu, że momentami chce się płakać, śmiać, ale i dać poruszyć refleksjom. I nieważne, czy pisze z obserwacji mężczyzny, czy kobiety. Jej bohaterowie mają tylko chwilę na wytchnienie. Płyną wraz z tym, co autorka dla nich nakreśliła. Miłość, przyjaźń, bliscy, rodzina. Zawsze mnie porusza do głębi! Takie historie lubię i szczerze i bardzo polecam!


Śmiech
Nie boli, nie kosztuje.
Śmiej się!
Niech się nie marnuje.






Niespodzianka dla Czytelników ode mnie i Miry


Trzy pytania do Miry Białkowskiej...


Miro, już dosłownie za kilkadziesiąt godzin oficjalna premiera Twojej trzeciej prozatorskiej książki. Czym osobiście jest dla Ciebie ta opowieść?


Po pierwsze kontynuacją poprzednich. „Nareszcie z górki” może żyć samodzielnie. Ma nowych bohaterów, nowe historie, ale z poprzednimi wiele ją łączy. To tak ogólnie o powieści. Co się tyczy samej opowieści to jest to fikcja poparta moimi pewnymi doświadczeniami zawodowymi. Onegdaj zajmowałam się problematyką uzależnień i przemocą w rodzinie – stąd ten wątek. Spotkałam się też z niesłusznymi, krzywdzącymi oskarżeniami, które mogą złamać człowiekowi życie. To trudne problemy. W drugiej mojej powieści „O co ci chodzi” opisuję tragiczne wydarzenie, w „Nareszcie z górki” pasmo nieszczęść, które spotykają bohaterkę. Obok toczy się życie wesołe, pełne humoru, wywołujące salwy śmiechu – jak w życiu. 


Często podkreślam, że dla mnie ważne jest optymistyczne zakończenie. W „Od autora” napisałam: „Życie jest mieszanką lepszych i gorszych dni. Po dniach trudnych zawsze nadchodzą lepsze. Dlaczego więc opowiedziana historia nie miałaby się zakończyć w lepszym życiowym momencie?”

I tego się trzymam. Los, albo źli ludzie, zafundują moim Czytelnikom kłopoty. Ja chcę Im dołożyć optymizm, humor, który zamortyzuje nieszczęścia, i nadzieję na lepsze jutro.




Z którymi bohaterami zżyłaś się najbardziej?

Z Moniką i Kasią. To one towarzyszą mi od pierwszej strony, pierwszej powieści. 


Dokończ zdanie: Nareszcie z górki... 

… nadchodzą lepsze dni.


Może nie zabrzmiało to tak jakbym chciała, ale nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy. Myślę, że odpowiedni w tym miejscy byłby cytat, a właściwie jego pierwsza część, który przytoczyłam już w odpowiedzi na pierwsze pytanie.


Dziękuję za tę krótką rozmowę :)







2 komentarze:

  1. Ciekawy patronat :) Gratuluję!
    Fajnie było przeczytać odpowiedzi autorki i nieco się dowiedzieć ;)

    Pozdrawiam serdecznie
    Martyna Carlli

    OdpowiedzUsuń