Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Ilość stron: 204
"Wsiąść do pociągu byle jakiego..." - tak śpiewała Maryla Rodowicz, a piosenka ta towarzyszy mi za każdym razem, gdy zaglądam do tej właśnie książki. Bo to książka wyjątkowa pod każdym względem. Cenię sobie takie opowieści, bo pokazują nam podróże – te małe, ojczyste i duże, zagraniczne – z zupełnie innej strony. Autorki opowiadają o swoich wojażach od strony organizacyjnej. Jak się okazuje, te przygotowywane przez agencje turystyczne nie zawsze są zbieżne z kolorowymi fotografiami ze stron biuletynów.
Przyjaciółki spotykają się w Pobierowie, rodzinnej miejscowości Halinki i wspominają swoje przygody na wojażach. Takie z własnego doświadczenia są lepsze, bardziej wiarygodne.
Halina Kowalczuk opisuje w swoich powieściach wiele ciekawych miejsc, istniejących realnie. Na jednym ze spotkań autorskich, mąż jednej czytelniczki z ekscytacją i oburzeniem opowiadał, jak to żona, śladami bohaterów chodziła i zaglądała w każdy kąt górskich szlaków:
„– A co tu jest niezrozumiałe? – Oburzył się starszy jegomość. – W „Chacie pod jemiołą” opisała pani wycieczkę nad Morskie Oko, tak?
– No, tak… – przytaknęła Halina.
No to ta moja baba, wymyśliła sobie, że na urlop pojedziemy do Zakopanego, oczywiście musieliśmy zatrzymać się w pensjonacie wymienionym w książce. A już na drugi dzień zaciągnęła mnie nad Morskie Oko! Po powrocie wyglądałem gorzej niż te konie, które ciągną wozy w Zakopanem. Para buchała ode mnie, czerwony na pysku byłem jak żul spod Żabki, dyszałem jak pies po gonitwie za zającem. Myślałem, że na zawał zejdę. Z przerażeniem myślę, co będzie, jak się pani spodoba napisać o Mount Everest!”
Takich historii jest naprawdę wiele. Aga, to miłośniczka wypraw dalekich. Weneckie uliczki opisane przez autorkę kuszą specyficznym urokiem i klimatem, przeplecionym wyjątkowym zapachem. Do tego świetna przygoda pod Wieżą Eiffla oraz wiele podobnych sytuacji, których wspólnym mianownikiem jest dobry humor. Książka jest spojrzeniem na podróże z wielu stron, ale przede wszystkim w sposób żartobliwy, z przymrużeniem oka. Czytając ją uśmiech nie schodził mi z twarzy. Oprócz wesołych opowieści - wspomnień, znajdziecie tu przepisy na smaczne, ulubione dania autorek. Autorskie, bądź te podpatrzone. Tu wszystko kipi zapachami, smakami i tajemniczymi zakamarkami.
Można mieć apetyt na wiele rzeczy, wartości, jednak życie potrafi nas niesamowicie zaskakiwać. Wycieczki mają swoje uroki, ale też skazy. Oby jak najmniej. Właśnie o niedociągnięciach w podróży - nieprzewidzianych niespodziankach przeczytacie w książce. To nie przewodnik. To dobre rady, porady znajomych pisarek, które subtelnie pokazują, gdzie można się udać, dokąd zmierzyć, aby się nie sparzyć, nie zepsuć tego co najcenniejsze – wrażeń, by wrócić zadowolonym. Całość literacko ujęta lekko, ale dynamicznie. Bo każde miejsce ma swój niepowtarzalny urok i aurę, pełną tajemniczych i niepowtarzalnych zakątków. I tutaj znajdziecie wszystkiego po trosze. Polecam, bardzo!
Za książkę dziękuję:



Raczej nie moja bajka
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Każdy gustuje w czym innym 😉 Pozdrawiam 😍
Usuń