Ilość stron: 246
Autorzy Antologii:
Krzysztof Cezary Buszman
Durentius
Janusz Kliś
Agnieszka Krizel
Małgorzata Kulisiewicz
Mariusz S. Kusion
Wiesława Kwinto-Koczan „Wuka”
Teresa Anna Pęczkowska
Krystyna Pilecka
Eliza Segiet
Ryszard „Sidor” Sidorkiewicz
Julian Skoczowski
Rena Starska (Irena Idzikowska)
Tamara Mariola Tarasek
Grażyna Tatarska
Mirosław Welz
Ilustrator:
Bronisław Lis
Nadchodzi bardzo refleksyjny i melancholijny czas. Przed nami Święta Bożego Narodzenia i poezja znakomicie, jak dla mnie wpisuje się w ten wyjątkowy klimat. Nie jest łatwo napisać swoją opinię o Antologii, tym bardziej, że jest w niej też cząstka i mnie. Jednak moja empatyczna dusza wrażliwca, który obok poezji nie może przejść obojętnie, zawsze znajdzie w jakimkolwiek tomiku „perełki”, którymi z przyjemnością podzieli się z innymi. Nie inaczej jest i tym razem. Nie mogę nie zatrzymać się przy takich wspaniałych wersach, które intrygują, zaskakują, budzą sentymentalne podróże do wspomnień i co najważniejsze przenoszą w progi nadziei, by współczesny świat nie zatracił się w jakimś niepojętym dla mnie chaosie. Ze strachem spoglądam na to, co dzieje się wokół, na szerzącą się nienawiść, przemoc i zło. Nawet poeci, zgromadzeni wokół „Odcieni polskiej poezji” dostrzegają wielobarwność rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć. Cieszę się, że Irena Ewa Idzikowska zainicjowała powstanie owej pozycji, niezmiernie ważnej i podkreślającej grubą kreską jej wydźwięk merytoryczny i patriotyczny. Kiedyś napisała do mnie znajoma – Ty to jednak jesteś lokalna patriotka. Przyznam szczerze, że nigdy tak o sobie nie myślałam, dla mnie czymś zupełnie normalnym było dzielenie się swoimi pasjami i podkreślane za każdym razem, że żyję tu, gdzie żyję, bo dla mnie walory estetyczne regionu, w którym się wychowałam i w którym żyję są czymś powszednim i chciałabym, żeby inni także je dostrzegli.
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska jest takim patronem mentalnym tego tomiku i doskonale uwypukla odcienie polskiej poezji, która skupia naprawdę wspaniałych artystów. Z twórczością kilku z nich miałam już przyjemność zapoznać się wcześniej, ale niektórzy stanowili dla mnie kompletne odkrycie.
Nie sposób obojętnie przejść obok poezji Krzysztofa Cezarego Buszmana, którego wersy dźwięcznych i refleksyjnych wierszy otwierają Antologię i nadają jej regularny bieg. Zachwycam się Jego sugestywnym mówieniem o życiu, jakby poeta nie mógł pogodzić się z końcem człowieczej pielgrzymi na ziemi. Podkreśla, jak ważne jest wypełnienie tego życia w zgodzie ze sobą, uzewnętrznia i segreguje jego ważności na przykładzie swoich doświadczeń i życiowej mądrości: „Mieszkałem w pałacu, dzisiaj na ulicy/ Życie to misterium boskiej tajemnicy!// Nikt mnie już nie zdoła od dróg własnych/ odwieźć/ Na nich się o sobie całej prawdy dowiem.” Chciałoby się do tych słów ułożyć linię melodyczną i po prostu je zaśpiewać – tak przejmująco, że aż serce rozrywałoby na kawałeczki. Nie ulega też wątpliwościom, że duchowość jest dla poety niezwykle ważnym elementem w twórczości i podkreśla na każdym kroku bliskość człowieka z Bogiem.
Zaskakujące są wiersze Durentiusa, który nadzwyczaj przenikliwie zestawia nierozerwalną więź człowieka z naturą, wchodzący w skład Bożego stworzenia świata: „Świt oniemiał./ Blasku echa już jego nie słyszę./ […] Rzeczywistość/ przezroczystym jest smakiem iluzji.” Jest tu misterium duchowości i bliskość z czymś, co wywołuje w poecie pytania i stawia je bardzo odważnie, zmuszając nas do zajrzenia w głąb siebie, bo pytania są konkretne i zmuszają do refleksji: „Trwanie, czy przemijanie? - „oto jest pytanie”.
Tęsknotę i całą paletę uczuć opisuje zaś Janusz Kliś, serwując nam tryptyk wierszy o emigracji, w których obok wyłuskiwania z trudnej rzeczywistości emigranta odczuć i emocji mu towarzyszących, poeta pisze o ucieczkach do swego - „miasto emigranta/ to wiersz – w stanie zachłanności”. W tych i innych wierszach poety zawarty jest smutek i pełen czar wspomnień – lawendowych wzgórz, czy dziadka i jego pasiek oraz snów o dawnych łąkach zielonych. Wyłania się więc z tych obraz impresjonistyczny charakter człowieka zagubionego, samotnego, wciąż tęskniącego, żyjącego nadzieją.
Małgorzata Kulisiewicz zatapia pędzel swej poezji stawiając człowieka obok materii trochę pozaziemskiej. Rozsypuje przed nami konstelacje gwiazd, obraz anioła strzegącego człowieczej natury, jednocześnie lekko i zwinnie przechodzi do przyziemności dnia codziennego, zachowując w naszej świadomości biografie dawnych poetów, dla których słowo miało znacznie silniejszą wartość i znaczenie, niż jest to dzisiaj: „dawni poeci/ sławili/ deskę w podłodze/ jej (nie)zwykłą codzienność// drzewo z której powstała/ było święte”. Poetka pisze o wartościach życia ukazując jego smaki, barwy i głębokie meritum: „w gronie przyjaciół/ smakuje lepiej/ krucha poezja/ i różane lody z pianką// […] smakujemy nasze życie/ powoli i dokładnie/ każdym kęsem dzieląc się z przyjaciółmi// zanim odejdą/ poza horyzont naszego stołu”. Poeta podkreśla najważniejsze wartości naszego życia, bez których byłoby puste i smakowałoby jałowo. Ujmuje jego naturę stadną i dogłębnie analizuje każdorazowe odcięcie się od otaczających nas ludzi.
Największym chyba zaskoczeniem, ale tym jak najbardziej pozytywnym jest dla mnie poezja Mariusza S. Kusiona. Chyba jako jednemu z nielicznych udało się połączyć wykształcenie z tworzeniem wersów poetyckich, w których podmiot liryczny nierzadko mówi o sobie w pierwszej osobie: „mam w sobie prawa autorskie do poprzednich wcieleń/ z mitycznych kontynentów (nie na odwrót)/ żegluję w bliskość przez szerokopasmowe ojczyzny/ nie żal mi gdy prawda często powtarzana staje się banalna/ a może nie// tak trudno jest wybrać tło do autoportretu”. Poeta nie szczędzi w swych wierszach relacji międzyludzkich, podkreślając wagę co istotniejszych, sumując ich percepcję: „świt rzeźbi nieodwołalne decyzje/ gdy za długo trwa segregacja/ wśród wypartych emocji i prezentów/ w koszu”. Jest to poezja pełna własnych spostrzeżeń, indywidualnych obrazów.
Poezję bardzo sensualną, a jednocześnie ukazującą ulotność chwil i życia zaprezentowała Wiesława Kwinto – Koczan „Wuka”. Są w tych wierszach wspomnienia, obrazy napotkanych na drodze życia ludzi, są wyszeptane zwierzenia, prośby, ale też uchwycone w zamyśleniu chwile: „Usiadła na moim oknie/ ulotna szczęścia chwila./ Rozbłysły w słońca promieniu,/ stubarwne skrzydła motyla.// Ani jej schwytać w dłonie/ ani szpilką okrutnie przypiąć,/ ani bez żalu utracić,/ że jeszcze powróci, licząc.// Sfrunęła, zniknęła gdzieś/ w chmurach majacząc./ Przysiądzie na innym oknie,/ gdzie czeka ktoś gorzko płacząc.” Wuka pisze o życiu bardzo sugestywnie, odbiorca bardzo łatwo utożsami się z przesłaniem każdego z nich, z podmiotem lirycznym, który w każdym z tych wierszy jest ktoś inny, ale w efekcie odnajdujemy w nich cząstkę siebie.
Przy wierszach Teresy Anny Pęczkowskiej ma się wrażenie, jakby czytało się słowa wygrywanych pieśni przez życie. Poetka każdemu z wierszy nadała nie tylko indywidualny ton, ale też dźwięk. To czuje się w ich odpowiedniej długości wersów, doborze rymowanych słów. Poetka pisze o życiu zadając pytania, tkając wersy plastyczne, palpacyjne: „Ewolucja słowa –/ barokowe kształty przybiera/ nieodkryte meandry sztuki/ po drugiej stronie tęczy/ myśl błękitnieje/ oczy rozjaśni chwila/ płynące krople schwytane w dłoń/ to dziś”. Poetka pisze o życiu prosto, ale z nutą rzewności, sentymentu, kładąc na stole poezji wiele uczuć i prostoty życia.
Poezja Krysty Pileckiej tworzy jakby niedokończone myśli, jakby ich twórczyni chciała, aby każdy odbiorca dopowiedział do nich swoją historię. To takie zakończone wielokropkiem tytuły i wiersze. Poetka opowiada nam piękne, impresjonistyczne historie, wynikające z licznych obserwacji i wrażliwości duszy: „Ciszą rozjaśnioną/ promieniem słońca pierwszym/ wstaje nowy dzień/ kolejny/ Jeszcze zapach rosy/ i ptaków trele – jak/ nektar z kielicha radości/ o poranku”. I ta radość życia wypływa z tej poezji podwójną siłą, ale kilkoma drgnięciami i impulsami poetka przywołuje nas do rzeczywistości, odkrywając pewne codzienności prawdy: „Rozproszeni zabiegani/ w gęstym tłumie/ nie rozumiemy się wzajemnie/ Brak zatrzymania/ nie pozwala na upojenie ciszą// Szara pomarszczona codzienność/ jak podróż donikąd...”. Ile w tym szczerości i prawdziwości.
Z twórczością Elizy Segiet miałam przyjemność zapoznać się już wcześniej. I tym razem, poetka uwodzi słowem, jego sensualnością, zapachem i prawdziwym kolorem – tęsknoty, samotności, wspomnień niczym porozrzucane zdjęcia miejsc, w których poetka była, które ją zauroczyły: „Magia uliczek/ pozwala choć na chwilę zapomnieć,/ że gdzieś za zamkniętymi drzwiami/ zostawiłam problemy./ Chodzę bez celu obok miejsc,/ w których rodziła i rodzi się historia.” Uwielbiam zmysłowość poezji Elizy, wyzwala i we mnie masę potrzebności chwili. Poetka tworzy kompozycje słowne, podkreślając ich wagę w codziennościach: „Gdy/ codzienność zostawisz daleko,/ by tutaj przeczekać zły czas,/ ożywa w tobie/ pamięć:/ pochmurnego nieba/ i piękne chwile zapomnienia.// Choć krzyżują się/ wspomnienia z planami - / wiesz,/ że już nic nie będzie/ takie jak było wczoraj.” Eliza Segiet potrafi zapalić w nas iskrę ulotności chwili, podkreślając, że każdy dzień jest wyjątkowy i od nas zależy, jak go sobie ukształtujemy.
Ryszard „Sidor” Sidorkiewicz nie potrzebuje wielu słów, by tworzyć wersy. Jego poezja jest krótka, zwięzła, ale z wdzierająca się głęboko do serca, zapamiętuje się ją łatwo. Poeta bez problemu dotyka sfery duchowej człowieka, podkreśla nierozerwalne istnienie w naszym życiu Stwórcy, Boga, którego obecność powinniśmy upatrywać w prostocie i głębi uczuć. A zaczyna wierszem, w którym pisze o najciemniejszej stronie ludzkiej duszy, złu: „szesnastolatek zabił listonoszkę/ (śmierć jest coraz młodsza)”, potem zaś przechodzi w gorzki wymiar ukazując ludzkie charaktery dotykając najbardziej skomplikowanych relacji i decyzji. Poezja bardzo sentymentalna, trochę gorzka, odarta ze złudzeń, ale prawdzie do nas przemawiająca.
Julian Skoczowski odnaduje w czeluściach ludzkiej egzystencji stronę bardzo sentymentalną i refleksyjną, przywołując do porządku nasze życiowe priorytety, skupia się na tym, obok czego współczesny człowiek coraz bardziej się oddala – bezpośredniości bytu: „coraz trudniej o uśmiech/ twarzy pooranej/ jak ziemia w czasie orki// ale jakie ziarno w te bruzdy/ mądrości/ czy bezradności i bezsiły”. Poeta bardzo wyraziście sygnalizuje, że dzisiejsza – współczesna codzienność często gubi nadrzędne wartości: „Jak przyszłość którą wiatr potarga/ Jak słowo które teraz nic nie znaczy/ Kiedyś po czasie odczytasz to skarga/ Krótka modlitwa nie inaczej// [...] Jak co dzień i corocznie upływają chwile/ coraz szybciej i szybciej aż do/ zapomnienia tego co jest istotne/ człowiek niebo ziemia”. Poezja Skoczowskiego wartościuje współczesność.
Z twórczością Reny Starskiej miałam przyjemność również zapoznać się już wcześniej. Uwielbiam lekkość pióra i plastyczność słów poezji Reny, która dla mnie jest jak oddech przywołując wszystko z pamięci, co sentymentalne i nad wyraz wrażliwe. Starska bardzo kształtnie obiera słowa w regularność tworząc wersy, jak oddechy świata: „drobnostka odnaleziona w zgliszczach/ zapisana drobnym drukiem/ prawie niewidoczna/ rozmazana”. Poetka po raz kolejny rozprawia się z życiem, przywołując jego elementy składowe, jak układankę, do której dobiera tylko pasujące elementy: „tak prosto i krzywo tak/ słowo znaleźć/ wnętrze dłoni otworzyć/ pozwolić gołębiom odlecieć// może do ciebie powinnam przyjść/ może ty do mnie ze słowem”. Starska bardzo dogłębnie analizuje relacje międzyludzkie i światopoglądy, podkreślając, że bez bliskości drugiego człowieka nie da się żyć.
Tamara Mariola Tarasek zabrała mnie w niesamowicie inny wymiar, coś na kształt granicy jawy i snów. Poetka zamyka z ramionach egzystencjalną wędrówkę człowieka, podkreślając też jego irracjonalną naturę: „Sny i marzenia ukrywam przed światem/ w szufladzie wspomnień, zbratanej z księżycem./ W obręczy nocy on mym powiernikiem/ z jasnym obliczem.” Poetka funduje nam tryptyk „Baletu mgieł” oraz melancholijny taniec z księżycem. Mam wrażenie, że poetka zakochała się w onirycznym obrazie Anioła, Księżyca i Nieba: „Nieba potrzeba w każdej życia chwili,/ bo to ostoja anielskiej dobroci./ Człowiek jej łaknie, niczym kropli wody,/ nie złota kroci.” Tarasek przypomina swą poezją, że człowiek nie jest sam na ziemi, a jego wewnętrzna potrzeba poznawania innych form jest czymś naturalnym.
Grażyna Tatarska uwielbia zabawy ze słowem. Czy widzieliście kiedyś wiersz, którego wersy ułożone są na kształt liścia? Tak potrafi właśnie Pani Grażyna. Jej poezja to wysublimowane spotkanie człowieczych bytów, uwypuklające ich zwykłość charakterów. Poetka opisuje wyjątkowo mało znane, niepowszechne miejsca: „Na małych stacyjkach dworcowych/ Czekają bezczynne ławki./ Pociągi ospale wjeżdżają w milczące perony.” Poetka robi to wyjątkowo precyzyjnie, z dbałością o każdy szczegół. Pisze plastycznie, metaforycznie, a jednocześnie celnie pokazuje wyjątkowy charakter opisywanych przez siebie postaci, jak chociażby w wierszu „Polki potrafią”: „Potrafią dom ulepić z buraków,/ Z kapusty, odwożą Jezuska do żłobka,/ Ze żłobka z wózkiem,/ Z Jezuskiem w kolejce, Z torbą nabrzmiałą od czekania.” Kobieca natura jest dla poetki inspiracją i czymś co Ją zdecydowanie wyróżnia w euforycznym postrzeganiu egzystencji.
Mirosław Welz tworzy krótsze formy wersów, którym można zdecydowanie przyjrzeć się z każdej niemal strony. Poeta opisuje zręcznie pęd życiowych momentów: „Czas nie powraca/ Nie zatrzymuje się/ Zabiera wszystko/ Dobro i zło// Po pierwszym czasem/ Zostawia wspomnienie/ Drugie po czasie/ Pozwala zapomnieć”. Poeta trafnie używa określeń człowieka i jego życiowych decyzji, skupiając uwagę na tym co ważne i wartościowe: „Nie przywiązuj się do tego kim jesteś/ Kimkolwiek jesteś/ Bóg jeden wie kim będziesz jutro// Nie przywiązuj się do rzeczy/ Nie zatrzymasz ich/ Jak piasku i wody w dłoniach// Nie przywiązuj się do ludzi/ Tylko ich kochaj/ Sam wiesz dlaczego”. Welz uzmysławia nam, jak ważne w naszym życiu powinno być poczucie własnej godności i drugi człowiek, relacje oparte na szacunku i estymie.
Antologia zilustrowana przez Bronisława Lisa tworzy coś zupełnie wyjątkowego, czemu warto przyjrzeć się z autopsji. Z lektury wierszy wyłania mi się obraz szczególny, poeci zadbali o erudycję języka, z poszanowaniem słowa – każdy z nich na swój sposób, indywidualnie rozprawiając się z życiem i wszelkimi jego odcieniami. Pokazują człowieka zmęczonego życiem, samotnego, szukającego właściwych ścieżek. Człowieka łapczywie zagarniającego przestrzeń wokół siebie, który pyta, nieśmiało stawia tezy, wędruje z nadzieją i poczuciem obowiązku. Poeci obserwują życie i współczesny świat, okraszają swoje wersy pomysłem, niepospolitością, odganiają zło, którego wokół wszędzie pełno.
Antologia zasługuje na uwagę wyjątkowych koneserów słowa, dla których słowo poetyckie ma znacznie większe znaczenie, niż pospolitość i chaotyczność.
Szczerze polecam nie tylko jako mecenas medialny
Za Antologię dziękuję Irenie Ewie Idzikowskiej




Witam bardzo serdecznie.
OdpowiedzUsuńGdzie można zdobyć tą książkę?
Witam. Najlepiej u pomysłodawczyni projektu - Ireny Ewy Idzikowskiej. Najszybciej znaleźć ją na Facebooku 😊 Pozdrawiam 💕
Usuń