Wydawnictwo Novae Res
Ilość stron: 192
Rok wydania: 2014
Trylogia obuwnicza Wandy Szymanowskiej podbija serca polskich czytelniczek. Nic dziwnego, wszak autorka oprócz dobrego humoru wplata w losy swoich bohaterek wciąż aktualne problemy obok których często przechodzimy obojętnie oraz cięte riposty. Ale! To nie koniec. Postać Antoniny daje czytelniczkom nadzieję, że wystarczy wziąć się w garść, posłuchać samej siebie, by dać sobie nadzieję, iż nigdy nie jest za późno na zamiany, na lepszy los. Nie ulega wątpliwości, że autorka stworzyła jak najbardziej namacalną i realną postać. Nie ulepszała swojej bohaterki, by była młodą, szczupłą blondyneczką, która dopiero zdobywa świat. Antonina jest bohaterką świadomą swojej kobiecości, upływającego czasu i charyzmy. To pani w średnim wieku, z lekką nadwagą, nie dbająca o szczegóły.
Tosia w Ruczaju dokona swoistej rewolucji społeczno – kulturalnej. Ruczajskie kobiety odnajdą w sobie prawdziwą kobiecość skrzętnie ukrywaną pod szerokimi fartuchami i odwagę do walki - o niezależność oraz własne szczęście. Antonina zaś schowa się na wsi przed przeszłością. Ta jednak nie da o sobie tak szybko zapomnieć. Dojdzie do wielu nieprzewidywalnych wydarzeń. Czas pozwoli Tosi na łagodne zabliźnienie ran, dokonanie wewnętrznego rozrachunku i przemyślenia.
Jej przyjazd do Ruczaju okaże się najlepszym wyborem. Odnajdzie tam nie tylko spokój i przyjaźń. Roztrzęsiona dusza wreszcie dozna ukojenia.
"Zielone kalosze" to bardzo emocjonująca powieść. Wiele kobiet utożsami się z postacią głównej bohaterki. Jednak obok wyrazistych bohaterów, autorka dokonała swoistego obnażenia polskiej wsi i jej zaściankowości, stereotypowości, czy gnuśności. Niektóre postacie są żywcem zdjęte z tych właśnie obrazków. Poza tym, tutaj wszystko ma swój rytm - fabuła, poruszane wątki, problemy, które nie straciły na aktualności oraz sugestywne przesłanie. Czyta się ją z przyjemnością i ciekawością.
To debiutancka powieść Wandy Szymanowskiej, jednak jak najbardziej warta naszej czytelniczej uwagi. "Zielone kalosze" otwierają cykl obuwniczej serii.
A co o trylogii powiedziała sama autorka?
,,Młodość przychodzi z wiekiem” – to brzmi może absurdalnie, ale zawiera dużo mądrości. Chociaż media niestrudzenie promują młodość, coraz bardziej docenia się ludzi dojrzałych. Jeszcze daleko nam do zachodnich wzorców, jeszcze musimy dużo się nauczyć, by docenić doświadczenie, fachowość i siwe włosy.
Cóż ma do powiedzenia o życiu współczesna przeciętna dwudziestolatka? Przeciętna, podkreślam, bo nieprzeciętnych osobowości wiek nie dotyczy.
Uważam też, że granica starości ostatnio bardzo się przesunęła, na korzyść osób dojrzałych. Kiedyś pięćdziesięciolatkę uważano za staruszkę, która ma siedzieć w domu, bawić wnuki i donaszać stare rzeczy po córkach. A właśnie kobieta w kwiecie wieku to jest 50 plus. Dlaczego? Dzieci odchowała, jest ustabilizowana rodzinnie i finansowo. Może zaszaleć. A jeśli coś po drodze poszło nie tak, to właśnie jest dobry moment, żeby wprowadzić radykalne zmiany.
Niemal każda z postaci powieści ma swój realny prototyp. Oczywiście każda została poddana przeze mnie modyfikacji w większym lub mniejszym stopniu.
A podsumowując:
"(…) w życiu chodzi o to, aby iść przez ten świat z zainteresowaniem. Mieć oczy otwarte i dostrzegać możliwości – widzieć człowieczeństwo – w każdej spotkanej osobie.
Być świadomym." - Alice Munro ,,Uciekinierka”.
I tego się trzymajmy!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz