Kochani!
Wydawnictwo Anagram promuje sugestywną i niecodzienną prozę, która zostaje w pamięci na bardzo długo. Książkę Oleha Poliakova obejmuję patronatem medialnym i jako patron mam przyjemny przywilej zapoznania się z książką tuż przed premierą.
Już teraz gwarantuję Wam niezapomniane wrażenia!
Słowo od wydawcy:
Oleh Poliakov urodził się w 1971 r. w mieście Pawłohrad na Ukrainie. Ukończył dziennikarstwo na Kijowskim Uniwersytecie Narodowym im. Tarasa Szewczenki.
Pracował jako dziennikarz w telewizji lwowskiej, w Ukraińskim Stowarzyszeniu Wydawców Prasy Czasowej. Brał udział w wielu projektach muzycznych, filmowych i telewizyjnych. Jest członkiem komisji nagrody poetyckiej "Złoty Klarnet". Mieszka z rodziną w Kijowie i to miasto jest wyraźnie obecne we wszystkich jego powieściach.
Powieść "Niewolnice i przyjaciele pani Tekli" krytycy nazwali jednym z najlepszych debiutów ostatnich lat w literaturze ukraińskiej.
Druga powieść, zatytułowana "Dzieje mglistej Troi" znalazła się w 2017 r. na tzw. krótkiej liście Nagrody Fundacji Piotra i Lesi Kowalev w USA.
Kolejna powieść Oleha Poliakova ukaże się w 2019 r.
Oleh Poliakov jest nazywany twórcą nowej prozy chimerycznej w literaturze ukraińskiej. Jego powieści nie łamią praw fizyki, nie przekraczają granic zdrowego rozsądku, a jednocześnie niektóre fragmenty są tak dziwne i nierealistyczne, że nie każda fantastyka odważyłaby się na taki zabieg literacki. Powieści Oleha są lekkie do czytania, a jednocześnie spełniają wymagania intelektualistów.
Słowo od tłumacza
Powieść Oleha Poliakova Niewolnice i przyjaciele pani Tekli intryguje już samym tytułem. Co za niewolnictwo? Dlaczego tylko niewolnice, a nie niewolnicy? A skoro niewolnice, to dlaczego przyjaciele, a nie przyjaciółki? Kim jest tajemnicza pani Tekla, że jej imię znalazło się w tytule książki?
Ta intryga w tajemniczy sposób nie znika do samego końca. Tylko się nasila. W pierwszym rozdziale pojawia się główny bohater i my już wiemy, że nie jest to pani Tekla (a właściwie po prostu Tekla).
P.S. Polska wersja powieści posiada własne sekrety. Niczym kładąc wisienkę na torcie, wraz z autorem wprowadziliśmy w tekście parę zmian, aby dodać mu większej lekkości i większego błysku. Niski ukłon należy oddać w kierunku gigantycznej i wyśmienitej pracy młodej, ale wyjątkowo zdolnej pani redaktor Katarzynie Kusoj, która ubrała książkę w przepiękny język polski. I nie sposób nie wypowiedzieć słów największego uznania o pani redaktor naczelnej Magdalenie Koperskiej, która włożyła w ten projekt całą duszę i dzięki której to wszystko mogło zaistnieć.
Witalij Miśków, Trondheim 2019


Zastanawia mnie jak można patronować czemuś czego się nie przeczytało...kilkukrotnie dostawałam propozycję patronatu i zawsze odmawiałam. Nie chcę mojego logo łączyć z czymś co być może za jakiś czas skrytykuję. No bo co jeśli książka nam się nie spodoba? Czy nadal możemy sygnować ją naszym imieniem? Czy też piszemy "oszukaną" recenzję? Ciągle mnie to zastanawiało ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Zazwyczaj otrzymuję notatkę prasową, albo notkę opisu z tyłu okładki wówczas wiem, czy książka trafia w mój gust czy nie. Mogę odmówić oczywiście, nikt mnie do niczego nie przymusza 😉
UsuńA problemu raczej nie mam z pisaniem prawdy, czy mi się coś podobało czy nie. Zresztą widać to w recenzjach. Dlatego proś wydawców o wstępne informacje o książce, którą Ci proponują do patronatu. U mnie zazwyczaj to działa.
Pozdrawiam 😍
A ja nie rozumiem jak można zawsze odmawiać propozycji patronatu. Przecież nie dostaje się ich w ciemno. Czy tak trudno zrozumieć, że treść książek jest o wiele wcześniej już gotowa zanim książki zostaną wydane? Stąd recenzje przedpremierowe np już miesiąc przed datą premiery. Ja wybierając patronat proszę o plik pdf by móc przeczytać książkę... wtedy albo go akceptuję albo nie
Usuń