03 lipca 2019

Porzeczkowy Josef - Anna Wiśniewska - Grabarczyk






Wydawnictwo Anagram 

Ilość stron: 143 



Chociaż ta niewielkich rozmiarów książka zawiera mnóstwo indywidualnych, a nawet intymnych wspomnień autorki, to przede wszystkim zawiera niesamowicie sugestywne emocje, które czytając odczuwa się na własnej skórze. Nie da się też ukryć, że wiele z nich jest bliskich moim, i pewnie większości z Was, wspomnieniom z dzieciństwa. Chociaż Trzcianka to niewielkie miasteczko, wiele z jego krajobrazów i klimatu przypomina senne, małe wioseczki, w których takoż sama codzienność przepływa do dziś dnia. Co mnie jeszcze najbardziej ujęło, to niesamowita bliskość i głęboka więź małej Ani z babcią. Niepowtarzalne, bezcenne obrazy, które wnikają w naszą świadomość uruchamiając swoje. Josef w życiu rodziny Józefy W. znalazł się niespodziewanie. Ukrywany latami na poddaszu poniemieckiego domu. Jego osoba owiana tajemnicą i trudną przeszłością związaną z babcią Józefą wzbudza w dziewczynie niesamowicie intensywne skojarzenia i wspomnienia związane z obecnością intruza, który po latach pokaże swoją odmienną naturę. Kim jest tak naprawdę tytułowy Josef? 


Nie można pominąć osobliwego, intrygującego języka opowieści. Skrawki z przeszłości przeplatają się z trudnym tłem społecznym. Trochę bez chronologii, ale te niespodziewane zdarzenia uruchamiają inne wspomnienia z kruchej i jakże ulotnej pamięci. Cała akcja bowiem rozgrywa się w latach przypadających na schyłek komunizmu w Polsce. A w tym wszystkim przecież zwykła codzienność, troski, zwyczajne, następujące po sobie trudne wydarzenia, jak śmierć najbliższych, czy dojmujące, wzbudzające refleksję relacje w wielopokoleniowej rodzinie. 


Cała ta historia osadzona w znanej, bliskiej nam rzeczywistości nabiera zupełnie innego kształtu i wymiaru. Brak tu krzykliwości czy pompatycznej sztuczności. Tu jest namacalne życie w formie, jakie nadał sam jego rytm. Bez powierzchowności. Dno zaś dosięga psychologicznych portretów zachowań wokół postaci, jakie przewinęły się w życiu zarówno Ani, jak i samej Józefy. A jest ich kilka. Każda z nich osobliwa i ukazana w innej atmosferze trzcianeckich murów poniemieckiego domu. Inna perspektywa bierze się ze świadomości dziecka, inna dorosłego. 


Nie jestem krytykiem literackim, ale książka bardzo mnie poruszyła. Od początku wciągająca i ujmująca - prostotą, zwykłością, emocjami. Szczerze i bardzo polecam! 



Za książkę dziękuję Wydawnictwu ANAGRAM





2 komentarze:

  1. Rzadko sięgam po takie powieści, ale skoro jest krótka, to może się jednak zdecyduję, bo Twoja recenzja brzmi zachęcająco 😊
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zachęcam do sięgnięcia po książkę! 😊

      Usuń