Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawaksiążka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawaksiążka. Pokaż wszystkie posty

14 czerwca 2023

[Premierowo] Trylogia gdańska Anety Krasińskiej: "W objęciach nazisty" i "W objęciach niewoli"

 


Trylogia gdańska Anety Krasińskiej to uczta dla czytelniczego serca tych z Was, którzy sięgają po książki obyczajowe z historią w tle. Dzisiaj akurat przypada premiera drugiej części W objęciach niewoli, Wydawnictwo Skarpa Warszawska.

Historia za każdym razem, kiedy sięgam po takie pozycje, odkrywa przede mną wiele tajemniczych wątków. Tak właśnie jest w tym konkretnym przypadku. Bowiem autorka snuje opowieść o losach swoich bohaterów wokół Wolnego Miasta Gdańska, a następnie obozu w Stutthofie, który był jednym z pierwszych i najdłużej funkcjonujących w północnej Polsce.

I właśnie tę obozową rzeczywistość autorka opisuje w W objęciach niewoli.
Ale wróćmy jeszcze do części pierwszej W objęciach nazisty. To właśnie w Wolnym Mieście Gdańsku toczy się akcja powieści. Młodziutki i bardzo pracowity Iwo poznaje Nelę, Niemkę z dobrego, bogatego domu, której ojciec jest wysoko postawionym senatorem. Młodzi próbują stłumić w sobie rodzące się między nimi uczucie. A rosnące wśród społeczeństwa i mieszkańców miasta napięcia i nastroje polityczno-społeczne, a także buntownicze nastawienie do władz, nie ułatwiają im tej relacji. Bo jak myśleć o miłości, gdy świat podstawia na każdym kroku nogę.
Kiedy serce szamoce się w miłości, na drodze staje wiele niuansów i pewne dane komuś słowo, komu brak szacunku do drugiego człowieka. Wbrew sobie, wbrew prawdziwemu uczuciu. Autorka bardzo autentycznie oddała trudną i napiętą rzeczywistość tuż przed wybuchem wojny, gdzie między Polakami a Niemcami zamieszkującymi Gdańsk dochodzi do wielu aktów przemocy.

W objęciach niewoli realnie odrysowuje obozową rzeczywistość. Kiedy po nieudanej próbie ucieczki z Gdańska, w momencie wybuchu wojny, Iwo trafia do Stutthofu. Życie w obozie to dramatyczna walka o przetrwanie każdego kolejnego dnia, w czasie, kiedy Nela zawiera pakt z „diabłem” i toczy swoją osobistą, intymną przeprawę, by dojść do miejsca przebywania ukochanego, i wreszcie snuć plan wydarcia go z paszczy śmierci.
Przyznam, że lektura tych powieści to, mimo trudnego, wyjątkowo sugestywnego tematu, była czystą przyjemnością, którą bez wątpienia uzyskujemy dzięki wartkiej i płynnej akcji. Jest sekret rodzinny, kontrastowość światów bohaterów, są ich bogate życiorysy, wyjątkowo zarysowane cechy charakteru, są też intrygi, chwile grozy i przestrzeń na refleksję czytelnika. Gęsto tu od emocji, ale i wewnętrznego buntu, napięć w oczekiwaniu na to, co stanie się z bohaterami.
Jestem pod wrażeniem pomysłu trylogii. Bardzo Wam polecam! I czekam na część trzecią W objęciach mroku.

Anecie dziękuję również za ogrom zaufania i podzielenie się ze mną treścią roboczą każdej części, bym mogła spełnić swoje wewnętrzne ambicje i wyzwanie, i napisać wiersz otwierający każdą z tych historii.

https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=189094954



Aneta Krasińska czyta mój wiersz. Serdecznie dziękuję za cudowną interpretację!
Polecam Wam także wersję audio, gdzie lektorka Anna Mrozowska także pięknie interpretuje mój wiersz!





#książka #book #bookstagram #czytam #czytambolubie #książki #bookstagrampl #booklover #books #ksiazka #bookworm #reading #czytaniejestsexy #czytambolubię #instabook #kochamczytać #polska #warszawa #czytanie #takczytam #bookstagramtopasja #poland #polishgirl #bookish #bookaddict #czytamy #kawa #czytaniejestfajne #terazczytam #kochamksiążki

09 maja 2023

"Misja to droga, która uświadamia moim bohaterom, że często wypowiedziane nieświadomie słowo, staje się narzędziem czy motywem późniejszego postępowania". Wywiad z Moniką Nowacką

 

Całkiem niedawno na rynku wydawniczym ukazała się trzecia w dorobku książka Moniki Nowackiej MISJA. Trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z autorką.





A.K. Dzień dobry, Moniko. Niedawno taką mniej oficjalną premierę miała Twoja trzecia książka MISJA. Jak z perspektywy czasu patrzysz na swoją twórczość?

M.N. Każda kolejna książka, którą zaczynam tworzyć, jest dla mnie jak egzamin - czy potrafię pisać. Koncentruję się na konstrukcji utworu, na przeżyciach kreowanych bohaterów, czy na rozszerzeniu wątków tematycznych odpowiedzialnych za spójną i interesującą historię. To ważne, bowiem czytelnik powinien uczestniczyć w wydarzeniach, integrować się z postaciami, tęsknić za nimi.
Na początku pisałam dla samej siebie. Wyrzucałam skumulowane przeżycia, obserwacje, czy emocje. Później zależało mi, by podzielić się wewnętrznymi refleksjami.
Moje wcześniejsze książki: W poszukiwaniu siebie, czy Inkubator tworzą nurt literatury kobiecej. Opowiadają o kobietach, ich pragnieniach, tęsknocie za miłością, bądź macierzyństwem, które ofiarowuje kobiecie wewnętrzne spełnienie.
Ostatnia książka Misja była dla mnie pewnego rodzaju eksperymentem. Wcześniej, zarzekałam się, że nie napiszę nigdy kryminału, bądź thrillera. Teraz już wiem, że potrafię, z czego bardzo się cieszę. Pozwoliłam sobie także na gorące sceny erotyczne, po to, aby ukazać różnorodność cielesnych doznań. Misja to nie tylko narzucone wyzwania, lecz przede wszystkim walka z prześladującą przeszłością, własnymi słabościami, gotowość przeobrażenia, aby stać się zupełnie kimś innym. Czy moim bohaterom uda się ta transformacja? Czy będą w ogóle na nią gotowi?


A.K. To trzecia książka w Twoim dorobku twórczym. Skąd pomysł na MISJĘ?

M.N. Mój znajomy, człowiek bardzo spokojny, opowiedział mi o swoich problemach, namawiając mnie jednocześnie, abym napisała kryminał. Broniłam się strasznie, Aż pewnego dnia, w głowie, pojawił się zarys powieści. Powiedziałam wtedy do znajomego: „Nie martw się, uśmierciłam ją! Teraz możesz już spokojnie zamknąć przeszłość! Bądź wolny i szczęśliwy!”
Wykorzystałam pewne wątki z jego biografii, reszta to nieprzewidywalna fantazja i kobieca intuicja.


A.K. Plik roboczy MISJI kategoryzował powieść jako kryminał, ale po głębszej analizie tekstu stwierdziłam, że bliżej mu do thrillera. Skupiasz się na budowie duchowej, psychice swoich bohaterów. Czytelnik jest w ich myślach, emocjach, które są wręcz namacalne. A piszesz z perspektywy kobiety i mężczyzny. Z której pisało Ci się lżej, łatwiej? Wydawałoby się, że będąc kobietą, ta kobieca perspektywa jest Ci bliższa.

M.N. Odkąd pamiętam, zawsze potrafiłam opisywać kobiece charaktery. Z przyjemnością wdrażam się w niewieścią psychikę, rozdrabniam na kawałki poszczególne cechy osobowości, aby wydobyć wyrazisty obraz postaci. Dokonuję analizy, poszukując odpowiedzi, co wpłynęło, na kształtowanie danej postawy. W Misji dodatkowo stworzyłam postać mężczyzny. Losy dwóch głównych bohaterów przeplatają się równolegle, ukazując podobny bagaż ich doświadczeń. Najciekawsze było dla mnie, że po raz kolejny przekonałam się, jaki wpływ ma środowisko, w którym żyjemy, jak odgrywa ono znaczącą rolę w kształtowaniu naszej osobowości. Nie oznacza to jednak, że czym silniejsza osobowość tym ma łatwiej. Z pozoru prawdziwe oblicze, często podświadomie, jest kreowane fantazją, w rzeczywistości nie potrafimy stwierdzić, czy jesteśmy tacy naprawdę. Przecież każda nowa sytuacja, wydarzenie, czy relacja społeczna wywołują w nas nieprzewidywalne odczucia, słowa sędzi Łabędzkiej, że „w każdym człowieku ukryte są cechy mordercy” zdają się potwierdzać to przesłanie.
Etap transformacji wewnętrznej jest w ciągłym ruchu, chodzi tylko o to, czy po pewnym czasie dojdziemy do wniosku, że jesteśmy bezsilni wobec zmian, i wciąż jesteśmy tacy, jacy byliśmy wcześniej. Nie miałam żadnych problemów w tworzeniu zarysu obrazu męskiej postaci, może dlatego że identycznie analizowałam ją na równi z kobiecą.



A.K. W powieści wysyłasz swojego bohatera na pewną misję do Ukrainy. Takie myśli mi po głowie w trakcie czytania przychodziły: czy uważasz, że dosyć śmiałe tezy, jakie głosi Emil o Ukrainie, jej historii i polityce, są śmiałe i odważne w tym trudnym dla nas wszystkich czasie?

M.N. W utworze niemal każdy z bohaterów (ci drugoplanowi podobnie) ma do spełnienia ważną misję. Nie tylko skazany za morderstwo mężczyzna, ale także sędzia, która nie jest do końca przekonana o postępku oskarżonego, wygłasza obciążający wyrok.
Misja to droga, która uświadamia moim bohaterom, że często wypowiedziane nieświadomie słowo, staje się narzędziem czy motywem późniejszego postępowania. Dla sędzi Łabędzkiej przekleństwem, które nie może zakończyć się dobrze.
Mocny thriller psychologiczny z kontynuacją poszukiwań prawdy o sobie!
Książkę ukończyłam pisać tydzień przed wybuchem wojny w Ukrainie. Niespodziewane realia zmusiły mnie do dokonania zmian w tekście. Pilnowałam, aby nie powstał dramat wojenny. Drugi główny bohater utworu niespodziewanie trafia na Ukrainę i nie chce brać udziału w tragicznych wydarzeniach. Jest jak najbardziej neutralny. Oczywiście integruje się z cierpieniem, lecz to nie jego wojna! Zależy mu, by jak najszybciej wrócić do kraju, lecz nie może bowiem jest poszukiwany. Powrót będzie możliwy dopiero po wykonaniu pewnego zadania. Czy powróci jako ktoś zupełnie inny? Odpowiedź zostawiam już czytelnikom.



A.K. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w kreowaniu tej powieści? Jak długo w ogóle ją pisałaś? Jak długiego researchu potrzebowałaś od Twojej ostatniej książki Inkubator, która, nota bene, jest także inna tematycznie?

M.N. Zależało mi, aby opisana historia trzymała czytelnika w napięciu, niedopowiedzeniu, tajemniczości kolejnych wydarzeń, a przy okazji, aby dobrze się on bawił. Wielowątkowość sytuacji, wraz z zachowaniem reguł przyczynowo skutkowych, zmierza do połączenia poszczególnych elementów w jedną całość, rozwiązując zagadkę.
Przeszłość bohaterów wpływa na ich zachowania, emocje, postępowanie. Potrzebują wsparcia od Boga, który wskaże im drogę do wyciszenia i szczęścia. Bez jego obecności, wydaje im się, że nie dadzą sobie rady. Dla skazanego i sędzi wspólne spotkanie do którego wreszcie dojdzie, okaże się ostatecznym wyzwoleniem. Ale, czy pozytywnym? Ja już wiem. Jeśli czytelnik pozna prawdę i zrozumie motywy kierujące bohaterami, oznaczać to będzie dla mnie, że opisana historia ma sens.


A.K. Okładka. Czy spełnia Twoje autorskie wizje?

M.N. Myślę, że tak. Okładka to bardzo ważny element promocyjny, ma zachęcić odbiorcę do przeczytania. Tajemnicza postać mężczyzny zaciekawia, cielesność kobieca zaś sugeruje na odważne sceny erotyczne, które z kolei wydawało by się, wpisane są w jej naturę. Niestety, u bohaterki są improwizacją potrzebną do realizacji pewnego planu…


A.K. Jakie są Twoje najbliższe plany wydawnicze?

M.N. Tworzenie opowieści, czyli ingerowanie w losy bohaterów, umieszczenie ich w danej społeczności i realiach, stanowią dla mnie wspaniałą rozrywkę. To forma relaksu i wyciszenia. Cudowna pasja wyrzucania z siebie nazbieranych emocji, czy obserwacji.
Od jakiegoś czasu rozpoczęłam pisać kolejną historię, przemawia ona tym razem za kryminałem. Czas jednak pokaże, jak będzie na koniec.
Akcja rozgrywa się we Frankfurcie nad Menem, gdzie mieszkam. Pojawi się motyw rasistowski, oraz nie zabraknie polskości, czyli słowiańskiej kultury i tradycji.


A.K. Czego Ci życzyć?

M.N. Aby doba liczyła 25 godzin, wtedy może znalazłabym więcej czasu na sport, i oczywiście pisanie.


A.K. Coś od siebie do Czytelników.

M.N. Przede wszystkim, aby czytanie stanowiło dla nich formę relaksu i wyciszenia. W ogóle zachęcam do czytania, jako odskocznię od codziennej rutyny. Dla kobiet dodatkowo, aby znalazły czas dla siebie. Wsłuchały się w swoje myśli, pragnienia, oczekiwania.

Zawsze powtarzam, że my - Kobiety - jesteśmy różnorodne i jednocześnie bardzo do siebie podobne. Potrafimy kochać i nienawidzić. Walczymy, by po chwili zrezygnować z podjętych wcześniej zamierzeń, albo odwrotnie.

Życzę nam wszystkim więcej uśmiechu, akceptacji siebie, aby porażki i niepowodzenia nie zrażały, lecz stanowiły motywację do spełniania kolejnych marzeń.



ridero.eu/pl/books/misja_1/


20 lutego 2023

"Perfumy, attar i bahkur. Przewodnik po świecie arabskich wonności" Jolanta Mikołajczyk

 



„To, co łączy ziemię z niebem nie jest dymem, ale raczej tym, co podróżuje poprzez dym i pozostaje po zniknięciu dymu – jest to magia”.

I cała książka Joli Mikołajczyk jest niczym magiczna podróż szlakami zapachów. Wiele różnych książek otrzymuję do czytania, i tym chętniej piszę opinię o różnorodnościach, jakie się w nich znajdują. Nigdy bym nawet nie pomyślała, że taka niepozorna książeczka wypełniona jest niezwykłymi treściami. Osobiście przyznam, że sięgając po nią, mając wiele niepewności, czy zdoła mnie zadowolić czytelniczo, wywołała we mnie ogrom zdziwienia i emocji, które bardzo pozytywnie wpłynęły na mój sugestywny odbiór. Przede wszystkim odpowiedziałam sobie na dręczące mnie przed lekturą pytanie, że tak – można napisać ciekawą książkę o zapachach.

Komuś może się to wydawać banalne, absurdalne wręcz. Autorka jednak udowadnia, że zapachy w życiu każdego człowieka pełnią istotną/inną rolę. Zapachy są częścią nas, naszego otoczenia, świata, kultury. Zauroczyła mnie opowieściami o początkach zapachów, rolę jaką w kulturze pełnią zapachy – odpowiednio do obrzędów, z podziałem na życie codzienne, a także płeć, oraz tymi magicznymi fascynacjami – legendami, które przenikają się w światach. Te opowieści o szlaku kadzidlanym… Cóż, nie przypuszczałam, że mnie to aż tak ujmie.

Jola cofa się do czasów prehistorycznych, starożytnych, by skonfrontować je ze współczesnością i ukazać kontrasty w tworzeniu zapachów. Używa do tego płynnej narracji, przytacza słowa - cytuje inne osoby pokazując, że o zapachach można pisać w sposób wielowymiarowy. Znajdziecie tutaj również przepisy na wytworzenie perfum domowym sposobem oraz opisy i znaczenie poszczególnych składników. Odkryjecie sekrety arabskich wonności, które autorka odsłania przed Wami wraz z tajemnicami, które są wynikiem jej podróży, wędrówek po światach – eterycznym i ziemskim. Bardzo Wam polecam!


13 lutego 2023

"Jeśli się chce stworzyć i przekonująco opisać jakąś osobę, należy się w nią zagłębić, rozmyślać o niej na wielu poziomach. Przede wszystkim należy spróbować ją zrozumieć; oczywiście niekoniecznie trzeba się z nią zgadzać, ale należy rozumieć jej powody i kierujące nią motywacje". Tomo Podstenšek

 

Kochani!
Dzisiaj wywiad wyjątkowy, bo z autorem słoweńskim, o książce którego - Krajobraz z martwą babcią, Wydawnictwo Fundacja Duży Format, pisałam już kilkakrotnie. O książce jeszcze napiszę, bo warto po nią sięgnąć! A jutro oczekujcie wywiadu z Agnieszką Żuchowską-Arendt, tłumaczką książki i tego wywiadu, której bardzo dziękuję za wszelką pomoc i bycie łącznikiem między mną a autorem. 
Agnieszko, dziękuję!
A Wam życzę przyjemnych wrażeń w trakcie lektury! 


Zdjęcie nadesłane przez autora


Agnieszka Krizel: Dzień dobry, Tomo. Twoja książka „Krajobraz z martwą babcią” w Polsce miał premierę ponad rok temu. W jaki sposób trafiłeś na Fundację Duży Format, która jest wydawcą Twojej książki?
Tomo Podstenšek: Miałem szczęście być przed laty gościem na seminarium translatorskim, które zorganizowała Javna agencija za knjigo Republiki Słowenii i Stowarzyszenie Słoweńskich Tłumaczy Literackich (Društvo slovenskih književnih prevajalcev). Tam poznałem tłumaczkę Agnieszkę Żuchowską-Arendt, która mnie poleciła wydawcy, zatem to przede wszystkim jej zasługa.

A. K.: Akcja całej opowieści toczy się wokół domu, jaki po zmarłych rodzicach otrzymał Tone. Skąd inspiracja na tę historię i skąd w ogóle pomysł na tak, przyznam szczerze, niecodzienny, tajemniczy i ciekawy tytuł?
T. P.: Opowieść jest wzięta z codziennego życia, mówiąc w uproszczeniu, chodzi o rodzinny spór w sprawie spadku i konflikty międzypokoleniowe, które są dość uniwersalną tematyką. Tutaj powinienem wspomnieć, że w Słowenii jesteśmy chorobliwie przywiązani do nieruchomości, z którymi ludzie rozstają się z wielkim trudem, z czego wynika kilka paradoksów: mamy na przykład bardzo wiele pustych mieszkań albo ogromnych domów, w których mieszka tylko jedna osoba, a z drugiej strony młodym bardzo trudno jest zdobyć własne lokum.
Pamiętam, że tytułu szukałem bardzo długo. Po polsku jest on troszeczkę zmieniony, z przyczyn stylistycznych, ale to rozwiązanie wydaje mi się dobre, ponieważ otwiera inne, choć wciąż bliskie asocjacje i możliwości interpretacji. (W oryginale tytuł brzmi: ”Tihožitje z mrtvo babico”; „tihožitje” to słoweńskie wyrażenie na to, co w sztuce nazywa się „martwą naturą”.) Staram się, aby tytuły moich książek były interesujące, dość niezwykłe i aby na wiele różnych sposobów nawiązywały do tekstu tak, żeby czytelnik w trakcie lektury odkrywał kolejne możliwe znaczenia.

A. K.: A skąd pomysł na personifikację świata zwierząt?
T. P.: Na poziomie symbolicznym zwierzęta w powieści reprezentują prymarną energię życiową, która stoi w wyraźnej sprzeczności z ludzkim rozumieniem świata. Wydaje się, że zwierzęta są bardziej zorientowane na teraźniejszość, podczas gdy ludzie przeważnie zatopieni są w przeszłości lub obciążeni przyszłością. Każde ze zwierząt (szczur, kot, pies...) ma przy tym swoją funkcję, mowa o gatunkach o długiej historii współistnienia z człowiekiem, które wywołują w nas silne reakcje emocjonalne.

A. K.: Tę powieść można rozpatrywać wielopłaszczyznowo. Mowa tu nie tylko o gospodarstwie, jakie Tonemu przypadło po zmarłych rodzicach, ale także o relacjach z jego najbliższymi. Trafne spostrzeżenia, aktualne problemy, ale i bardzo ciekawie scharakteryzowani bohaterowie, podobni do nas, szczerze powiem. Czy z góry miałeś zaplanowane, że ta historia będzie właśnie tak się toczyła, czy jednak w trakcie pisania, zmieniłeś to i owo?
T. P.: Zawsze sporządzam precyzyjny plan, żeby wiedzieć, w jakim kierunku rozwijać opowieść. Przed przystąpieniem do pisania również długo zbieram informacje, badam. Potem oczywiście w trakcie pracy wszystko się całkowicie zmienia: niekiedy postaci prowadzą fabułę w zupełnie inną stronę, innym razem widzę, że pewne elementy nie zostały dość dobrze obmyślone i zakłócają wewnętrzną logikę tekstu, a czasami znajduje się jakieś inne, bardziej przekonujące rozwiązanie. Spontaniczne rozbijanie struktury jest równie ważne co jej kreślenie, inaczej wszystko staje się szybko zbyt schematyczne. To chyba najbardziej ekscytująca część procesu twórczego: niezależnie od planu, nigdy nie możesz być całkowicie pewien, co się wydarzy.



A. K.: Jesteś autorem wielowymiarowym - tworzysz prozę, krótsze opowiadania, utwory dramatyczne. Czy jest coś, co Ci przeszkadza w pisaniu?
T. P.: Ostatnio piszę przede wszystkim powieści i krótkie opowiadania. Dramaturgia mnie też na swój sposób pociąga, ale bardzo trudno się z nią przebić, również wydawcy niechętnie ją publikują, ponieważ nie znajduje zbyt wielu czytelników. Zewnętrzna motywacja do pisania jest zatem mniejsza, a zresztą, przynajmniej na ten moment, więcej przyjemności sprawia mi pisanie prozy.
Udało mi się zorganizować sobie życie tak, że mam dość czasu na pisanie, ale oczywiście ciągle mam do czynienia z zakłóceniami zewnętrznymi, nieoczekiwane sprawy do załatwienia, problemy zdrowotne, hałasy z ulicy i tym podobne. Można na to patrzeć jak na utrudnienia w pracy, a można z nich czerpać materiał do pisania. Powiedzmy, że piszę krótkie opowiadanie i przeszkodzi mi w tym listonosz, który przyniósł mi przesyłkę. To przypadkowe wydarzenie może mnie naprowadzić na myśl, że bohater mojego opowiadania w którymś momencie wyśle albo otrzyma list albo że może sam jest z zawodu listonoszem. Oczywiście nie dzieje się tak zawsze, ale kiedy się już wydarzy, może niespodziewanie wzbogacić i ożywić tekst.

A. K.: Masz sentyment do swojej powieściowej rodziny Krničników?
T. P.: Do wszystkich postaci w ten czy inny sposób się przywiązuję, przecież podczas pisania spędzam z nimi mnóstwo czasu. Akurat dziś w nocy śniły mi się postaci z powieści, którą właśnie kończę pisać, to mi się zresztą dość często zdarza. Jeśli się chce stworzyć i przekonująco opisać jakąś osobę, należy się w nią zagłębić, rozmyślać o niej na wielu poziomach. Przede wszystkim należy spróbować ją zrozumieć; oczywiście niekoniecznie trzeba się z nią zgadzać, ale należy rozumieć jej powody i kierujące nią motywacje.

A. K.: A może jest coś, jakiś wątek, którego z perspektywy czasu chciałbyś zmienić?
T. P.: Może bym nieco skrócił powieść i niektóre fragmenty napisał w sposób bardziej zwarty, by zyskać na intensywności. Wtedy zdecydowałem się na wolniejsze tempo żeby pokazać, jak na pozór wszystko pozostaje takie samo, ale w rzeczywistości cały czas się zmienia. Przez miasto, w którym mieszkam płynie rzeka, która z powodu licznych elektrowni i zapór na tym odcinku ma bardzo wolny nurt. Gdy się na nią patrzy, wydaje się że powierzchnia wody pozostaje nieruchoma. Jednak ta potężna siła żywiołu przez cały czas sunie do przodu i nic nie może jej powstrzymać. Tak samo jest z życiem, człowiek może je spowolnić i opierać się zmianom, ale na dłuższą metę wszystko podlega przemijaniu. Im szybciej się z tym pogodzimy, tym lepiej dla nas. To poczucie chciałem również umieścić w powieści.

A. K.: Coś od siebie do czytelników:
T. P.: Sięgajcie po dobre i różnorodne książki. Czytajcie również takie, które na pierwszy rzut oka nie wydają wam się bliskie; tylko wychodząc ze strefy komfortu i tego, co znamy, możemy odkryć coś nowego. Pielęgnujcie również i rozwijajcie empatię, zarówno w czytaniu jak i w codziennym życiu.

A.K. Dziękuję za rozmowę.

Pytania i odpowiedzi przetłumaczyła: Agnieszka Żuchowska-Arendt


https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=169581054

01 lutego 2023

„Alter ego” Anna Barczyk-Mews

 



Wydawnictwo Novae Res


To historia bardzo intensywna i ekspresyjna, autorka nie pozwala czytelnikowi na nudę, zaskakuje szybkim tempem akcji, dotyka ważnych i trudnych tematów, pokazuje, jak łatwo maskować się, by osiągnąć wyznaczony cel. I mimo szacunku do jej pomysłowości, zdecydowanie wolę klimat tej swojskości z „Pamiętników mojej mamy”. Trochę jestem chyba staroświecka, że jakoś bliżej mi do atmosfery prostoty wsi niż spektakularnych działań przystojnego, równie tajemniczego mężczyzny, który szybko zdobywa zaufanie i miejsce w sercu, zagubionej nieco Ludmiły, która próbuje na nowo poskładać swoje życie prywatne – w nowym miejscu, z dala od tego co znajome i co boli. Ludmiła przeprowadza się z maleńkiej miejscowości do Gdańska. Złożyły się na to wydarzenia ostatnich miesięcy. Nieudany związek, plotki, niedomówienia. Lutka jest bardzo energiczną młodą kobietą, która zostaje menedżerką w jednym z modnych gdańskich klubów. Tam poznaje tajemniczego mężczyznę, który nie wiedzieć czemu, upodobał sobie temperamentną Lutkę i za wszelką cenę będzie chciał zdobyć jej serce i uczucie. Od tego lawina zaskakujących zwrotów akcji i intensywnych zdarzeń przybierze na sile. Miałam wrażenie, że Zachar (tyle go tu i w pewnych momentach aż wręcz niemożliwych do opanowania) wyskoczy mi nawet z przysłowiowej lodówki. Był moment, że byłam wręcz zmęczona tą postacią. Ale to tylko moje odczucia.

Autorka porusza trudny, kontrowersyjny temat, buduje nici zależności, ale też piramidę niedomówień i gorące sceny uniesień między Zacharem a Lutką. Ciepło i szczerość ojca Miłki, Zena, wynagradza wszystko. Nie powiem, na nudę narzekać nikt nie będzie, ale ja poczułam w pewnym momencie po prostu przesyt osobą Zachara.

Polecam Wam również wspomniane „Pamiętniki mojej mamy”, które są poniekąd kontynuacją „Alter ego”, ale można je czytać osobno. Ja też zaczynałam najpierw od „Pamiętników”.


https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=162207848


23 stycznia 2023

"Kiedyś dawno temu postanowiłam w jakiś sposób uhonorować mojego Anioła. Wielokrotnie doświadczyłam sytuacji, z których wychodziłam, w jakiś cudowny sposób, bez szkody. Innym razem na czymś bardzo mi zależało, a się nie udało. Po czasie okazywało się, że uniknęłam złych zdarzeń. Na początku były to wiersze, potem zrodził się pomysł na opowiadanie, które z czasem rozrosło się do powieści". Wywiad z Elżbietą Stępień

 

Kochani!

Jakiś czas temu mogliście zapoznać się z moją opinią książki Zaułek Spełnionych Marzeń, autorstwa Elżbiety Stępień, który jest trzecią częścią cyklu "Czego nie wiesz o Aniołach". Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro, patronuję jej medialnie. Dzisiaj zapraszam Was do lektury wywiadu, jaki przeprowadziłam z autorką.



A.K. Dzień dobry, Elu. W nowym roku życzę Ci spełnienia marzeń i planów. Z jakim nastawieniem weszłaś w ten rok?

E.S. Staram się widzieć piękniejszą stronę świata, dlatego cieszę się nowym rokiem, nowymi planami, możliwościami, towarzystwem dobrych ludzi.


A.K. Twoja seria Czego nie wiesz o Aniołach liczy już trzy tomy. A mnie podczas lektury towarzyszyło pytanie, skąd w ogóle pomysł na taką właśnie serię, w której bohaterem drugoplanowym jest Anioł? To bardzo intrygujące. Pokazujesz Anioła jako postać, która współodczuwa, myśli, jest przewidujący, zna naszą przyszłość. Dlaczego właśnie seria o Aniołach i czy będą kolejne części?

E.S. Kiedyś dawno temu postanowiłam w jakiś sposób uhonorować mojego Anioła. Wielokrotnie doświadczyłam sytuacji, z których wychodziłam, w jakiś cudowny sposób, bez szkody. Innym razem na czymś bardzo mi zależało, a się nie udało. Po czasie okazywało się, że uniknęłam złych zdarzeń. Na początku były to wiersze, potem zrodził się pomysł na opowiadanie, które z czasem rozrosło się do powieści. Założyłam, że cykl będzie składał się z czterech powieści przedstawiających losy zupełnie różnych bohaterów, którymi opiekuje się Anioł do zadań specjalnych. Czasami też bym chciała, aby nad moją głową pojawiło się takie serduszko, jakie widzi Anioł…


A.K. Jako głównego bohatera obsadziłaś mężczyznę, Szymona. Doświadczyłaś go bardzo głęboko. Na naszych oczach, Szymon, przechodzi niezwykłą metamorfozę. Od grzecznego chłopca po wyrachowanego biznesmena, który nie żałuje sobie i nikogo. Czy miałaś jakieś trudności w kreowaniu tej postaci?

E.S. Widzę w ludziach dobro i dlatego stworzenie tak negatywnej postaci nie było łatwe, ale wydaje mi się, że zrobiłam to dość dobrze. Starałam się, aby jego postać była wiarygodna. Odzwierciedlała ludzkie słabości, rozterki, i wreszcie autentyczny żal i chęć zmiany.


A.K. A jak ze światem przedstawionym. Czy było coś, co sprawiło Ci jakąś trudność, w końcu jest bardzo intensywnie – są szemrane interesy, światek typów „spod ciemnej gwiazdy”, ale i morderstwa, niebezpieczeństwa, które często czają się za rogiem. Jednym słowem i obyczaj, i kryminał – połączyłaś gatunki, wniknęłaś psychologicznie w swoich bohaterów.

E.S. Tworząc taką wizję świata moich bohaterów musiałam zdobyć wiele informacji, upewnić się co do pewnych aspektów prawnych, ale też czasami myśleć jak negatywne postacie, jak choćby Gabi. Pełna zła postać, która, o dziwo, bardzo się podoba czytelniczkom. Nie jej postępowanie, ale to jak jest wykreowana.



A.K. Twój bohater otworzył Zaułek Spełnionych Marzeń – klimatyczne miejsce - restaurację, które było swoistym azylem dla tych, którzy się w życiu zagubili, a jednocześnie dla samego Szymona stanowiło odcięcie od dawnego życia, miejsce, o którym zawsze marzył – takie jego. Gdzie znajdziemy taki Zaułek Spełnionych Marzeń?

E.S. Wydaje mi się, że gdy się dobrze rozejrzymy, możemy takie miejsce pełne dobra znaleźć zupełnie blisko siebie. Natomiast ja tytułowy Zaułek Spełnionych Marzeń umieściłam w Częstochowie.


A.K. „...na świecie istnieje i dobro, i zło. Otacza nas, kusi. Tylko od nas samych zależy, czy damy mu sobą zawładnąć. Jest wszędzie, nie uciekniemy od tego. Tylko nasze wybory wpływają na to , jak żyjemy. Jeśli skupimy się na tym, co dobre i wartościowe, takie będzie nasze życie, co nie oznacza, że zło nagle zniknie” – to cytat z Twojej książki. Wiele w jej treści takich uniwersalnych przesłań i refleksji. Jakie Tobie towarzyszyły emocje podczas pisania?

E.S. Każda z powieści składających się na cykl „Czego nie wiesz o Aniołach” sprawiała, że bardzo się wyciszyłam. Przez moment głębiej zastanawiałam się nad życiem i rożnymi jego aspektami. Zwłaszcza rozważania Anioła sprawiały, że inaczej spoglądałam na otaczającą mnie rzeczywistość. Czasami sama się sobie dziwiłam, że ja to napisałam. Ale może ktoś szeptał mi te sentencje do ucha? Kto wie?


A.K. Jakie masz pisarskie plany na najbliższy czas?

E.S. Bardzo chciałabym dokończyć czwartą część cyklu, ale gdy myślę, że pożegnam Anioła, że już nie będę opisywała jego działań, to odwlekam moment ukończenia serii. Wiosną mam zamiar wydać kolejny tomik. Mam sporo wierszy, które zebrałam w tomik pt. Silva rerum. Moim marzeniem jest wydanie powieści, która na pewno wywoła uśmiech na twarzach czytelniczek, jej bohaterka, niczym Kopciuszek, wkracza do świata reklamy. W poszukiwaniu miłości udaje kogoś kim nie jest. A wszystko zaczyna się od noworocznego postanowienia… Oj, będzie się tam działo!

Roboczy tytuł to 55, czyli Pamiętnik Wariatki.


A.K. Coś od siebie:

E.S. Wierzę w Anioły i to, że stawiają na mojej drodze wspaniałe osoby. Dzięki jednej z takich osób trawa akcja #rokzaniołem, inna założyła i administruje grupą „Anioły są wśród nas - fani twórczości Elżbiety Stępień”. Odwiedźcie grupę, zapraszam. Jestem wdzięczna Czytelniczkom i Czytelnikom za każdą wzmiankę, odzew i dzielenie się swoimi opiniami na temat powieści. Życzę, aby dobry Anioł otulał nas wszystkich skrzydłami miłości i szczęścia. Mam nadzieję, że dane nam będzie spotkać się w bibliotekach czy ośrodkach kultury. Bardzo lubię takie spotkania.

A.K. Dziękuję za rozmowę, życzę Ci, aby wszystkie Twoje marzenia i plany w pełni się ziściły. 




16 stycznia 2023

„Czerwony kalendarz” Sylwia Markiewicz

 


Wydawnictwo Oficynka


Nie, nie jest to książka ani o, ani dla sfrustrowanych gospodyń domowych, bowiem, zależnie od momentu w życiu, w jakim się właśnie znajdujesz, znajdziesz w tej historii coś, co połączy Cię z główną bohaterką, Amelią. Autorka bardzo ciekawie połączyła wartką akcję, która nie pozwala ani bohaterce na monotonię, ani nam, wraz z pomysłem na losy bohaterki, która zmęczona rolą przykładnej żony, pewnego dnia pod pretekstem wyjazdu do ciotki, ucieka wraz z synkiem od męża. Amelia chce wreszcie posłuchać siebie, swoich pragnień, uczuć i poznać smak innego, odrzuconego ze schematu życia. Kobieta prawie wszystko przemyślała, zaplanowała, ale nieprzewidywalność losu powoduje, że plan ulega generalnym zmianom.

Autorka zadbała o emocje i napięcie, które udziela się nam podczas czytania. Momentami byłam bardzo ciekawa rozwoju kilku podjętych wątków. Po perypetiach związanych z mieszkaniem, Amelia trafia do trzech bardzo ciekawych dziewczyn, które z czasem okazały jej wiele wsparcia, zrozumienia i pomocy. Wkrótce kobieta podejmuje swoją pierwszą pracę, co także nie obywa się bez potknięć, nie poprzestając na nauce. Po pewnym czasie wpada na pomysł praktyk w biurze rachunkowym i wtedy poznaje pewnego tajemniczego przystojniaka, który ujmuje ją bezinteresownością w temacie pomocy jednemu z domów dziecka, Amelia odkryje swoje uśpione uczucia.

Historia, mógłby ktoś powiedzieć, jakich wiele. Nic bardziej mylnego. Psychologiczne aspekty w warstwach fabuły sprawiają, że niejedna kobieta utożsami się bohaterką książki, a przynajmniej będzie w stanie zrozumieć jej decyzję. Może faktycznie za mało tu męża Amelii, ale tylko w perspektywie zachodzących w nim zmian, za mało jego perspektywy. Niemniej, powieść polecam!



13 stycznia 2023

[Patronat medialny] Czego nie wiesz o Aniołach. Cz. 3 „Zaułek Spełnionych marzeń” Elżbieta Stępień

 




Wydawnictwo Literackie Białe Pióro


Większość z nas marzy o takim miejscu, w którym można realizować się, a przy tym stworzyć swoisty azyl dla trochę zagubionych w życiu duszyczek. Takim miejscem jest bez wątpienia tytułowy Zaułek Spełnionych Marzeń, który po wielu perypetiach i życiowych zakrętach otworzył Szymon. A bohatera tej historii poznajemy, kiedy rozwozi pizzę i niefortunnie trafia do willi znanego biznesmena. Celowo użyłam określenia – niefortunnie – bo dalszy splot wydarzeń sprawi, że Szymon trafi pod dach tej wypasionej willi, ale już jako asystent i prawa ręka biznesmena. Sytuacja, w której Szymon da się wkręcić w intrygę córki właściciela, Szymon pozna empatyczną i piękną Gosię, która jako jedyna okaże mu wsparcie i zrozumienie. Jednak droga do jej serca będzie długa, wyboista, kręta. Kiedy tych dwoje zacznie snuć i realizować wspólne plany, nienawiść poprzedniej kochanki dosięgnie oboje. A wszystko w klimacie przestępstw, pozoranctwa, fałszu, brutalnego półświatka, dla którego lojalność wobec zwierzchników jest sprawą priorytetową.

Jestem zaskoczona, jak autorka poprowadziła zgrabnie, ale z użyciem wielu zwrotów akcji, fabułę, w której nie brak przemocy, tajemnic. Sugestywnie rozbudowała każdą sylwetkę bohatera, bazuje na ich emocjach i refleksjach, ale i impulsywnych reakcjach, co sprawia, że możemy ich poznać też od tej ludzkiej strony. Zaułek Spełnionych Marzeń okaże się miejscem, które ma stanowić symboliczne odcięcie się od niechlubnej przeszłości głównego bohatera, jego spełnienie marzeń, ale i „azyl” dla osób, którym życie nieźle dało w kość. To tutaj znajdują pracę i zrozumienie, a nawet pomoc. Ta historia ma mroczną, ale i optymistyczną stronę, a jej bohaterem pośrednim – takim trzecioplanowym - jest Anioł, który spogląda na bohaterów i nawet jeśli chce, to za bardzo nie może im pomóc, bo rzeczą ludzką jest błądzić - zrozumieć, ale przede wszystkim poznać inną stronę – zwycięską, gdy można naprawić co złe.

Bardzo Wam tę powieść POLECAM! Mnóstwo w niej emocji, miłości, trudnych wyborów, smutku, ale i samotności, której też trochę nam potrzeba. A autorka zaskakuje płynnością narracji, kreacją bohaterów, wielowymiarową budową świata przedstawionego.



https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=185164975


10 stycznia 2023

„Kryminałek” Maciej Lasota

 




Wydawnictwo Papierowy Motyl Marika Krajniewska


Jeśli nastawicie się na soczysty kryminał, w którym trup ściele gęsto, to możecie się rozczarować, bowiem to, jak sam tytuł wskazuje, kryminałek. W tej niewielkiej objętościowo książce jest mnóstwo przestrzeni na domysły, refleksje. Autor zaskakuje nas na niemal każdym kroku – kreacją bohaterów, sugestywnym językiem narracji, ale i nieźle nakreśloną intrygą, w którą zostajemy opleceni od samego początku, a aura tajemniczości i zagadkowości towarzyszy nam przez cały czas czytania. No i dystans, dobry humor, trochę takie przejrzenie się w krzywym zwierciadle, bo chociaż kryminałek ma zabarwienie czarno-białe, a jego bohater ma za sobą lata świetności i komuś zależy na jego zniknięciu, ale Maciek nigdy się nie poddaje, to w gruncie rzeczy dobry człowiek, siła dedukcji i spokoju.

Uwagę już przykuwa bardzo nastrojowa okładka – taka w duchu minionych lat, retro opowieść, która idealnie oddaje treść książki, a każdy bohater, z którym Maciek ma styczność i który jest bohaterem drugoplanowym, pojawia się w osobnym rozdziale, graficznie wyodrębnionym.

Nastawcie się na dużą dawkę humoru, a całość wybrzmiewa bardzo refleksyjnie, bo między wersami lekkiego kryminaliku autor porusza ważne tematy, również z aspektem społecznym, bardziej jednak indywidualnym. To taki rodzaj naszego ludzkiego katharsis, zwrócenie uwagi na to, co w życiu ważne, istotne – dla nas jednostek, indywiduum.

Bardzo Wam polecam!


https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=184194435

05 stycznia 2023

„Tylko jedna chwila” Sylwia Markiewicz

 


Wydawnictwo PASCAL


„Sprawy siostry już na zawsze pozostaną częścią jej życia”.


Zapewne większość z Was już zna twórczość autorki. Ja po lekturze „Tylko jednej chwili” nie mogłam odmówić sobie przyjemności i nie zapoznać się z jej debiutancką książką „Czerwony kalendarz”. W jednym i drugim przypadku jest o czym dyskutować, bowiem w tych niepozornych okładkach, kryje się mnóstwo emocji, refleksji, trudnych tematów, dylematów, ale i tajemnic.

„Tylko jedna chwila” to opowieść o tym, jak śmierć najbliższej osoby potrafi zmienić rzeczywistość tych, którzy muszą się mierzyć z bólem i tęsknotą utraty, ale też odsłania mroczne tajemnice i prawdę o tej, która odeszła. Joanna mieszka z matką. Jej siostra Aleksandra - z mężem i córeczką - w Warszawie. Kiedy Aleksandra ulega śmiertelnemu wypadkowi, a szwagier pojawia się z siostrzenicą prosząc szwagierkę o opiekę nad dzieckiem, nie wróży to niczego dobrego, bo jak się potem okaże, Joanna będzie zmuszona rozwikłać tajemnice zmarłej siostry, zamknąć jej niedokończone sprawy, i jak się okaże siostra wcale nie była tak idealna, jakie po sobie zostawiła wspomnienia. Będzie refleksyjnie, emocjonalnie, intensywnie, ale i niebezpiecznie. Tuż obok Joanny i jej rzeczywistości, autorka zgłębia się też na przeszłości Danuty – matki dziewczyn, pełne niespełnionych ambicji, pretensji i żalu do losu, że nie ta córka zginęła. To było chyba najbardziej przykre. A do tego odsłaniają się dawne uczucia Joanny, kiedy tuż za płotem pojawia się dawna miłość.

Przyznam, że jestem bardzo mile zaskoczona pomysłem na fabułę, płynnością narracji i kreacją bohaterów. Autorka nie pozostawia swoich bohaterek tak samych sobie. Danucie pozwoli na ożywienie w stuporze codziennej stagnacji. A Joannie na powiew dawnych emocji. Porusza przy tym drażliwe, ważne kwestie i podświadomie stawia pytania, na które każdy z nas odpowie sobie w swoich myślach.

A w czwartek, 12 stycznia od 18.00 zapraszam Was na spotkanie online z autorką, z którą porozmawiam nie tylko o jej książkach.

A „Tylko jedną chwilę” polecam Wam bardzo!


https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=180408457


04 stycznia 2023

[Patronat medialny] „Odmrożona nadzieja” Mira Białkowska

 


Wydawnictwo Literackie Białe Pióro


Cieszę się za każdym razem, kiedy mam okazję, ale i przyjemność, patronować medialnie i tym samym opowiadać Wam o książkach Miry, które cechuje zarówno dystans, dobry humor, ale i refleksje w poruszaniu ważnych kwestii tematów trudnych, ale potrzebnych przypomnienia. Nie inaczej jest i tym razem. Główna bohaterka powieści – Cecylia, jest nauczycielką. Niedawno wykryto u niej raka piersi, czym dzieli się w swojej książce, w której nie tylko opisuje emocje, jakie towarzyszyły jej w trakcie leczenia, ale też wątpliwości, pytania, chwile, o których nie chce się pamiętać. W trakcie Poznańskich Targów Książki zostaje określona autorką lekkiej i niosącej nadzieję książki. Taka jest właśnie Cecylia. Bohaterka niezwykle autentyczna, bliska nam, która idealnie wpisuje się w portret kobiety – sąsiadki.

W mieszkaniu obok mieszkania Cecylii trwa głośny remont. Jak się okaże, remont ten uruchomi lawinę niespodziewanych zdarzeń. Na drodze Cecylii pojawi się Iwo, a co za tym idzie – przeszłość, którą odkrywać po kawałeczku będzie sympatyczna pani Halinka, odwiedzana przez Cecylię. Ech… Świetnie scharakteryzowana postać starszej, mądrej, przyjaznej sercu i ludziom, pani. Mieć taką babcię – marzenie. Gdzieś w trakcie płynącej fabuły, z racji zawodu głównej bohaterki, zostajemy niemal naocznymi świadkami patologii rodziny Popiołków.

Po raz kolejny autorka zadbała, byśmy otrzymali lekturę wcale nie taką oczywistą, a wielowymiarową. Mira nie boi się trudnych tematów, co więcej, udowadnia, że można je znakomicie połączyć z lekkim językiem narracji, świetnie scharakteryzowanymi postaciami, psychologicznymi portretami każdego z nich, ich życiorysami pełnymi zawirowań.

I jak to u Miry – są fraszki, emocje, refleksje – wciąga, porusza serca. Jest też dodatkowy ukłon w stronę czytelników – duża czcionka.

Bardzo Wam POLECAM!



https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=185400886


21 grudnia 2022

"Spotkałam się z opinią, że w życiu nie zawsze jest „cacy” i tak powinno być w powieściach, łącznie ze smutnymi zakończeniami. Racja, ale… W życiu po dniach lepszych następują gorsze, po gorszych lepsze". Wywiad z Mirą Białkowską

 

Kochani!

Jestem po lekturze niezwykle interesującej, ale przede wszystkim ważnej książki Odmrożona nadzieja Miry Białkowskiej, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, której mam przyjemność patronować medialnie. Zanim przedstawię Wam moją opinię o książce, zapraszam Was na wywiad z autorką.

Przyjemnej lektury! 🤗



A.K. Dzień dobry, Miro. Spotykamy się przy okazji premiery kolejnej Twojej książki Odmrożona nadzieja, której z przyjemnością patronuję medialnie. Skąd pomysł na to, by swoją bohaterkę obciążyć takim bagażem doświadczeń, przeżyć, jakim jest choroba? Skąd też pomysł na to, by stała się autorką książki?

M.B. Dlaczego w najnowszej poruszam problem choroby, tej choroby? Bo choroba ta dotyka bardzo dużo kobiet, czasem mężczyzn. Każdy z nas zna kogoś, kto z rakiem piersi walczy, znamy kobiety, które tę walkę przegrały, a co więcej, żadna z nas nie może mieć pewności, czy nie będzie następną. Odmrożoną nadzieję zadedykowałam wszystkim kobietom, wspominając o tym. Chciałam też dodać sił i dać nadzieję tym, które walczą. Znasz moje powieści i wiesz, że wszystkie są optymistyczne, dające nadzieję, ale tak naprawdę tylko pierwsza, od początku do końca, jest pełna humoru. Wprawdzie „przyozdobiona” codziennymi problemami, niedomówieniami, ale żadnej większej tragedii w niej nie ma. W każdej kolejnej los pokazuje, jaki potrafi być okrutny, ale obok zdarzeń tragicznych są humorystyczne i dobre zakończenie. Nawet w Mojej przyjaciółce Perypetii (szczególnie ją wszystkim polecam), w której zły los i źli ludzie pozbawiają bohaterkę dosłownie wszystkiego, jest miejsce na humor i jest dobre zakończenie. Czy można napisać optymistycznie o młodej kobiecie, która straciła pierś, męża i nadzieję? Czy mi się to udało?

Każdy z nas ma swój sposób na przeżywanie i odreagowywanie wszelkich napięć. Jedni zamykają się i uciekają od ludzi, inni wolą się wygadać… różnie to bywa. Dawno temu prowadziłam terapię z dziewczynką, która się nie odzywała. Nie można było nawiązać z nią kontaktu werbalnego. Nauczyciele mieli nie lada problem, ja także. Wpadłam na pomysł pisania listów. Napisałam do niej, wręczyłam swój list i poprosiłam, by mi odpisała. Zadziałało. Najpierw była korespondencja, później zaczęła się odzywać. Papier to taka dość bezpieczna (w pewnym sensie) forma wypowiedzi i tę formę terapii „zaproponowałam” Cecylii.


A.K. Cecylia stanie się bliska wielu kobietom/czytelniczkom. Pisząc swoją książkę, Cecylia niesie nadzieję kobietom z podobnymi przeżyciami. Jej książka, która dla niej samej jest rodzajem autoterapii, to sygnał dla innych kobiet, że powinny się dzielić swoimi obawami, odczuciami, przeżyciami, doświadczeniami z innymi?

M.B. Niekoniecznie. Wspomniałam wcześniej, że takie dzielenie się nie każdemu odpowiada. Trzeba to uszanować. Na premierze Odmrożonej nadziei była przewodnicząca lokalnego Koła Amazonek, która w pierwszym momencie na wiadomość, że Cecylia „uciekła” od Amazonek zawołała: „Ale dlaczego? Dziewczyny nawzajem się wspierają etc.”. Po naświetleniu stanowiska bohaterki zgodziła się, podsumowując: „No tak. Każdy przeżywa inaczej”.


A.K. Cecylia jest nauczycielką m.in. muzyki. Dałaś jej też trochę swojego doświadczenia zawodowego, pasji, jaką jest muzyka. Musiało to być dla Ciebie przyjemne, pisać o tym, co się kocha. Muzyka w Twoim życiu zajmuje wyjątkowe miejsce?

M.B. Cecylia jest nauczycielką muzyki i plastyki. Więcej napisałam o muzyce, niż o plastyce, bo to było dla mnie łatwiejsze. Mówiąc wprost – poszłam na łatwiznę. Czy z tego powodu powinnam się zarumienić? Muzyka jest dla mnie ważna, ale dzisiaj już inaczej. Przyszedł czas, gdy z ogromną radością śledzę i podziwiam osiągnięcia i kariery (tak, tak) moich uczniów.




A.K. Obok choroby (już wyleczonej) poruszasz ważne kwestie rodzin patologicznych, jak rodzina Popiołków. Skąd pomysł na ten wątek?

M.B. To także moje doświadczenia zawodowe. Pracowałam nie tylko jako nauczyciel muzyki, ale i pedagog (jestem po studiach pedagogicznych). Bywałam w różnych domach, takich, do których jeździło się z policją także. Naprawdę wiele widziałam. Dzisiaj podobne rodziny też się zdarzają. Niedawno moja koleżanka zaangażowała się w pomaganie starszej kobiecie na wózku inwalidzkim, mieszkającej z synem alkoholikiem. Poznałyśmy się niedawno i nie znając moich wcześniejszych doświadczeń zawodowych myślała, że mnie zaskoczy.

- Wiesz, chyba zrobię zdjęcia – powiedziała – bo ty takich warunków na pewno nie widziałaś.


A.K. Nie da się nie zauważyć innej postaci, która w Twojej opowieści wnosi do życia Cecylii mnóstwo pozytywnej energii, osobliwej radości, takiego spokoju i ciepła. To starsza pani Halinka. Wprost skradła moje serce, pokochałam ją jak swoją babcię. Istnieje taka pani Halinka?

M.B. Nie. Pani Halinka nie istnieje i nie znam nawet nikogo podobnego. Ja też polubiłam tę starszą panią. Wymyśliłam ją, bo była mi potrzebna, by scalić pewien wątek. I dziwna sprawa, tak się zagnieździła w powieści, że pozostała do końca. Czasem pisarze mówią, że ich bohaterowie żyją własnym życiem i to jest właśnie taka sytuacja.


A.K. Jaka jest Twoja osobista interpretacja tytułu Odmrożona nadzieja? Dlaczego taki a nie inny?

M.B. Moja interpretacja tytułu? Wyjaśniłam to w książce, a dlaczego taki? Z tytułem tej powieści było nieco prób i błędów. Zupełnie inaczej niż w Mojej przyjaciółce Perypetii. Był pomysł na książkę, powstał tytuł, od razu trafiony, i trzeba było dopisać powieść. Odmrożona nadzieja pierwotnie miała inny tytuł, ale coś mi w nim nie pasowało. Wreszcie pojawił się ten i uznałam, że jest dobry – intrygujący, nawiązuje do treści i jest pozytywny, bo daje (a może oddaje, bo odmraża) nadzieję.


A.K. Coś od siebie:

M.B. Spotkałam się z opinią, że w życiu nie zawsze jest „cacy” i tak powinno być w powieściach, łącznie ze smutnymi zakończeniami. Racja, ale… W życiu po dniach lepszych następują gorsze, po gorszych lepsze. Sztaudynger powiedział: „Daruj minutom, dniom, godzinom – miną…”. Dlaczego miałabym kończyć powieść na tych gorszych dniach? Czy życie nie wystarczająco daje nam w kość? Ja, pisząc o trudnych życiowych problemach, nawet o raku, chcę dawać czytelnikowi powód do śmiechu (są sceny, które bawią, są fraszki, nie zawsze wesołe, przyznaję) i nadzieję. Z opinii pierwszych czytelników mogę wnioskować, że chyba mi się udało.

A.K. Dziękuję za rozmowę.



https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=185400886


12 grudnia 2022

„Miód w deszczu” Małgorzata Urszula Laska

 



Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Szczęśliwie, w drodze twórczej, towarzyszę Małgosi niemal od początku. Tak się złożyło, że autorka nie debiutowała powieścią dla dorosłych, ale książeczką dla dzieci. Od samego początku również, jej twórczość odznaczała się oryginalnością. Tak jest i tym razem. Autorka jest znakomitą ambasadorką Kurpi, i to trzecia powieść osadzona właśnie na tych terenach. Po raz kolejny Czytelnik otrzyma powieść, w której dominuje mnóstwo emocji, trudnych relacji, ale i uczuć, bo jej bohaterowie, niezwykle autentycznie nakreśleni, niczym nie różnią się od nas.

Wieś, jaką Małgosia obrazuje w swej książce, to wieś uboga. Akcja powieści osadzona jest w głębokim PRL-u, w tym pierwszym powojennym czasie. Autorka oddała realistycznie problemy codzienne i nastroje między sąsiadami. Ale, ci bohaterowie, muszą zawalczyć przede wszystkim o siebie, o życie swoich rodzin, pokazują nam swój świat, swoje myśli, swoje wyraziste charaktery. Młodzi z uporem idą po swoje marzenia, spełniają swoje plany, realizują się, chcą lepszej przyszłości dla siebie. Ci z bagażem doświadczeń dbają o najbliższych, zapominając często o sobie. W tej powieści wydarza się dużo złego, autorka porusza trudny temat przemocy fizycznej i psychicznej, alkoholizmu, a także temat społecznie zakazany – ukrywanie partyzantów, żołnierzy wyklętych. Moją sympatię skradła Antosia, której kibicowałam do samego ko zebrała się w sobie i zmieniła się nie do poznania, mimo wszystkich przeciwności, jakie los jej podsuwał. To silna i bardzo ambitna i zdolna kobieta

Bardzo Wam tę powieść polecam, jeśli lubicie takie właśnie namacalne historie, bliskie nam, naszym problemom. Piękna, klimatyczna, trochę nostalgiczna, mimo trudów i znoju, jaki musieli przejść ludzie tamtego pokolenia.



https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=159688185

08 grudnia 2022

„Pamiętniki mojej mamy” Anna Barczyk-Mews

 


Novae Res


„...gdy patrzysz na cierpienie osoby, którą kochasz ponad wszystko, bezradność, że nie możesz nic zrobić, jest nie do zniesienia”.


Zanurzyć się w świecie pełnym wspomnień o minionych latach, na dodatek w świecie, w którym radość przeplata się jak warkocz ze łzami, to naprawdę coś niesamowitego. Anna Barczyk-Mews wykreowała wyjątkową opowieść, w wyjątkowym klimacie, w miejscu dobrze mi znanym i bliskim - w moich ukochanych Borach Tucholskich, w czasach liceum pedagogicznego, intensywnych podróży pociągami. Opowieść z dobrym humorem, ale i refleksją. Opowieść, która zostawia po sobie głęboki ślad.

Gabrysi los nie oszczędzał. W swoich pamiętnikach skrzętnie notuje wszystko, czego doświadcza, co dane jest jej przeżyć. Autorka buduje nie tylko emocjonalną więź między czytelnikiem a swoją bohaterką, ale też stawia między wersami ważne pytania, pokazuje, jak wielką krzywdę, cierpienie, ból i traumę na lata mogą zadać nam najbliższe osoby. Jak niedomówienia, ukrywane uczucia mogą poplątać ścieżki do szczęścia, które mamy na wyciągnięcie ręki. Jak zakłamanie i fałszywe maski mogą skrzywdzić i niepotrzebnie namieszać, by te ścieżki jeszcze bardziej wydłużyć. Na myśl przychodzi mi nie tylko matka Gabrysi, po zachowaniu której w życiu bym się nie spodziewała, że jest zdolna do tak perfidnej i karygodnej intrygi, ale też siostra Zena.

Ta opowieść nosi wiele emocji i uczuć. Wzbudza naszą wewnętrzną potrzebę zbuntowania się, gryzie nieuczciwością osób, które żerują na jej empatii, naiwności.

Ta opowieść jest jak patchwork – łączy elementy – mniejsze, większe – by uzyskać coś pięknego, jak miłość, która zwycięża dosłownie wszystko.

Bardzo Wam tę opowieść polecam!


https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=183151191