„To, co łączy ziemię z niebem nie jest dymem, ale raczej tym, co podróżuje poprzez dym i pozostaje po zniknięciu dymu – jest to magia”.
„To, co łączy ziemię z niebem nie jest dymem, ale raczej tym, co podróżuje poprzez dym i pozostaje po zniknięciu dymu – jest to magia”.
![]() |
| Zdjęcie do grafiki nadesłane przez Agnieszkę Żuchowską-Arendt |
Wydawnictwo Literackie Białe Pióro
Szczęśliwie, w drodze twórczej, towarzyszę Małgosi niemal od początku. Tak się złożyło, że autorka nie debiutowała powieścią dla dorosłych, ale książeczką dla dzieci. Od samego początku również, jej twórczość odznaczała się oryginalnością. Tak jest i tym razem. Autorka jest znakomitą ambasadorką Kurpi, i to trzecia powieść osadzona właśnie na tych terenach. Po raz kolejny Czytelnik otrzyma powieść, w której dominuje mnóstwo emocji, trudnych relacji, ale i uczuć, bo jej bohaterowie, niezwykle autentycznie nakreśleni, niczym nie różnią się od nas.
Wieś, jaką Małgosia obrazuje w swej książce, to wieś uboga. Akcja powieści osadzona jest w głębokim PRL-u, w tym pierwszym powojennym czasie. Autorka oddała realistycznie problemy codzienne i nastroje między sąsiadami. Ale, ci bohaterowie, muszą zawalczyć przede wszystkim o siebie, o życie swoich rodzin, pokazują nam swój świat, swoje myśli, swoje wyraziste charaktery. Młodzi z uporem idą po swoje marzenia, spełniają swoje plany, realizują się, chcą lepszej przyszłości dla siebie. Ci z bagażem doświadczeń dbają o najbliższych, zapominając często o sobie. W tej powieści wydarza się dużo złego, autorka porusza trudny temat przemocy fizycznej i psychicznej, alkoholizmu, a także temat społecznie zakazany – ukrywanie partyzantów, żołnierzy wyklętych. Moją sympatię skradła Antosia, której kibicowałam do samego ko zebrała się w sobie i zmieniła się nie do poznania, mimo wszystkich przeciwności, jakie los jej podsuwał. To silna i bardzo ambitna i zdolna kobieta
Bardzo Wam tę powieść polecam, jeśli lubicie takie właśnie namacalne historie, bliskie nam, naszym problemom. Piękna, klimatyczna, trochę nostalgiczna, mimo trudów i znoju, jaki musieli przejść ludzie tamtego pokolenia.
Świat Książki
„Jak śmierć zagląda w oczy, to człowiek ze strachu głupieje”.
Znam już pióro autorki, to nie jest moje pierwsze spotkanie z jej twórczością i po raz kolejny jestem pełna podziwu dla wnikliwości i kunsztu autorki, która udowadnia, że opowieści oparte na faktach autentycznych są po prostu tym gatunkiem, w którym twórczo czuje się doskonale. Widać też ogrom pracy reportażowej – zgromadzenia informacji, na podstawie których wysnuła tę niezwykle refleksyjną i emocjonalną historię.
Nie jest odkryciem, że za pomoc zbiegłym z obozu, w czasie drugiej wojny światowej, groziła śmierć. Ale autorka nie skupiła się tylko na samej postawie rodziny Kuligów, znakomicie nakreśliła także kontrastową postawę psychologiczną Jana Nowaczka, uciekiniera z obozu Auschwitz. Zaledwie osiem kilometrów od obozu, w maleńkiej wsi, mieszkają Kuligowie – Franciszka i Wawrzyniec, do których dociera Jan Nowaczek. Kuligowie pomagają zbiegowi, jednak w przypływie strachu i emocji, nie zdają sobie sprawy, jak srogą karę poniosą za tę pomoc. Nowaczek zdradza Kuligów esesmanom, wskazując na winowajczynię Franciszkę, która, w owym czasie, była w dziewiątym miesiącu ciąży. Tak kobieta trafia do obozu. Wawrzyniec poszukiwany przez esesmanów wie, że tylko dając się schwytać, uratuje żonę. Historia chwytająca za serce, bo między wersami zadaje nam ważne i trudne pytania, ale też temat do szerszej dyskusji. Na ile człowiek jest lojalny wobec osoby, którą kocha i czy jest w stanie poświęcić się dla niej?
Historię Franciszki i Wawrzyńca dopełniają wywiady – autentyczne historie – spowiedzi tych, którzy przeżyli i byli świadkami fałszywej postawy Nowaczka, jak się zresztą okazuje, któremu pomogły także inne rodziny, osoby, i których także wydał.
Przyznaję, że wiele emocji i refleksji kłębi się w myślach o postawie obu, tak naprawdę, bohaterów tej opowieści, bo to postawy pełne kontrastów i skrajności. Wawrzyniec, by ratować żonę i nienarodzone dziecko daje się w szpony oprawcy, a Nowaczek, by chronić swój egoizm wydaje wszystkich na pewną śmierć.
Potworności i dramatu wojny nie da się wymazać. Ludzie gotowi byli zarówno na poświęcenia, heroizm, jak i skrajności wychodzące ponad normy moralności. Autorka pokazuje to w pełnej krasie, zarówno w warstwie fabularnej, jak i reportażowej. Przejmujące są te opowieści, ale czyta się je z nieukrywaną przyjemnością, bo język ich narracji płynnie przebiega przez naszą świadomość. Ta książka zostanie z Wami na bardzo długo. Polecam, bardzo!
https://gdziekupic.to/buybox.html?id=17152&oid=184222765
Jestem autorką romansów, choć z przyjemnością sięgam po ciekawe książki historyczne, reportaże i poradniki psychologiczne. Wszystko co czytam jest dla mnie wskazówką, jak tworzyć ciekawe powieści.
Jak dotąd napisałam osiem książek i każdą z nich przeżywałam inaczej. Przy każdej kolejnej powieści czuję, jakby to był mój debiut. Inna historia, bohaterowie, akcja… Wszystko to trzeba przeżyć, aby stało się autentyczne, obrazowe, wyczuwalne.
Co robię poza pisaniem? Z wykształcenia jestem artystką, lubię także robić zdjęcia, szydełkować, haftować… Z morza pasji wybrałam jednak pisanie i mam nadzieję, że przyszłość pozwoli mi nadal rozwijać literackie skrzydła.
Moim debiutem był bardzo nietypowy romans współczesny, religijny Substytuty Miłości (2018). Kontrowersyjny, dziwny, taki wielopoziomowy. Książka na podstawie historii miłosnej dwojga osób ze skrajnie różnych środowisk, odpowiada na pytanie: Co to znaczy kochać Boga?
Następnie wydałam romans współczesny z depresją w tle, pt. Szukając siebie, czyli pierwszą cześć serii WIEK-NIEWAŻNY. Historia miłości niemal platonicznej, gdzie każdy nawet najdrobniejszy gest może mieć znaczenie.
Kolejne publikacje to romanse historyczne, takie jak: Impresje Wiktorii, Natura Derwana, Walerian i Róża. Konie, bale, nietypowe pary i kontrasty. Dynamiczna akcja, nieprzewidywalność, huśtawki emocji.
W drugiej części serii WIEK-NIEWAŻNY, pt. Powroty (subtelna erotyka) poruszyłam kilka ważnych problemów, z którymi zmagają się zwyczajni ludzie: np. zaburzenia seksualne mężczyzn.
W tym roku wydałam romans science-fiction NOWY EDEN Powrót Raju utraconego, a już 22 listopada 2022 ukaże się romans historyczny osadzony w 20-leciu międzywojennym, pt. Królowa żebraków. Planuję kolejne publikacje romansów historycznych, współczesnych, science-fiction oraz komedii romantycznych.
Pisanie jest dla mnie sensem życia i nie wiem, co bym bez tego zrobiła. To jest moja życiowa droga, innymi słowy: powołanie. Pierwsze opowiadanie napisałam, gdy miałam 10 lat, więc krótko po tym, jak nauczyłam się czytać i pisać. Głównym przesłaniem moich powieści jest miłość i to, że cokolwiek by się nie działo, w końcu i tak zawsze „po burzy wychodzi słońce”. Lubię dodać do swoich powieści warstwę duchową. Uważam, że każda autentyczna postać, tak jak każdy człowiek, musi posiadać także swoją duszę, jakieś choćby nieznaczne odniesienie do wiary i Boga.
Zapraszam na stronę autorską, gdzie można zakupić e-booki mojego autorstwa: www.ecl-pisarka.pl.
Publikacje papierowe można znaleźć w księgarni internetowej RIDERO.
Znajdziecie mnie na Facebooku (www.facebook.com/ecl.pisarka) i Instagramie (https://www.instagram.com/pisze_romanse), nie stronię także od Pinteresta, Stylowych i Tweetera.
Głosowych nagrań moich powieści można posłuchać na kanale POEZJA MA GŁOS lub na stronie www.mowiksiazka.pl.
A na zachętę pozostawiam Was z fragmentem mojej najnowszej powieści Królowa żebraków.
Rozdział 31.
Zakochany głupiec
Przyglądał się jej, gdy w milczeniu jadła kolację. Nie patrzyła w jego stronę, jakby zupełnie nie zauważała jego obecności. Kilka razy przyłapał ją na oczekującym jego działania spojrzeniu. „Zostań moją żoną, będę się tobą opiekował i nic w zamian nie będę wymagał, tylko żebyś mi była bliska”– to właśnie miał jej powiedzieć już po deserze, gdy uklęknie przed nią z pierścionkiem.
„Co właściwie skłoniło mnie do tego wszystkiego? Siedzę tutaj teraz, ona jest o krok ode mnie… A ja coraz bardziej chcę, żeby stała się częścią mojego świata”.
Później nagle przyspieszyła sprawę sama! A on ze strachu zapomniał, co miał jej powiedzieć. Poczuł wstyd z powodu własnej nieudolności. Jednocześnie zdał sobie sprawę z tego, że poczuł coś do tej cichej istotki, przed którą klęczał. Była dziś wyjątkowo ładna. Wsunął jej pierścionek na zły palec, ona zgodziła się i przełożyła go na właściwy, co było kolejnym potwierdzeniem jej słów. Odpowiedziała głosem na jego nieme pytanie.
A teraz został sam i w samotności popijał wino przy swoim biurku, zamknięty w czterech ścianach. Tym razem nawet nie próbował sobie wyobrażać kolejnej sceny z tajemniczą nieznajomą w roli głównej. Tym razem jego marzenia skrystalizowały się i przybrały kształt jej imienia…
– Ewelino – rzekł cicho, po czym wypił czerwone wino do dna. Nawet nie poczuł jego smaku. – Upiłem się na umór, bo wiem, że ty rozpaczasz z powodu tego ślubu. A ja jestem szczęśliwy, jak zakochany głupiec, jak żebrak miłości.
Przypomniał sobie, jak ją znalazł na ulicy, jak się nią zajął, i to jak nagle stała się mu bliska i droga, kiedy zachorowała.
– Zakochany głupiec – warknął pod nosem.
A przecież gdzieś to już oglądał, kiedyś przeżył podobną sytuację, lecz wtedy zdawało mu się, że kocha z wzajemnością. „Łatwiej będzie mi ją kochać ze świadomością, że nie jestem oszukiwany, niż w wypadku, gdyby ona udawała, że mnie kocha. Związek dla czystej konsumpcji, bez współżycia cielesnego. Czy jestem na to gotowy?”
– Miłość platoniczna, Wiktorku. Platon w czystej postaci! – żartował gorzko.
„Ale bez niej to ja już nie chcę! Niech ona zostanie, bo ja już nie chcę być sam… bez niej”.